Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 585 • Strona 56 z 59
  • 1587 / 11 / 0
Trzeba przyznać , że na tym forum wyjątkowo często mówi się o oswieceniu.

Enteogeny na stałe uczyniły świat piękniejszym. Każda drobnostka mnie zachwyca. Dzięki nim też coraz więcej medytuję i z coraz lepszym skutkiem. Zdecydowanie potrzebowalam katalizatorów.
Poza tym poznałam wielu wspaniałych ludzi, w tym mojego chłopaka.
Enteogeny okazały się błogosławieństwem dla mojego życia.
rchiro the best
  • 32 / 2 / 0
Słowem wstępu: Rozwojem duchowym i emocjonalnym zacząłem się interesować ok. 7 lat temu. Początki to próby OOBE i poszerzanie wiedzy na temat świadomości, podświadomości, energii itd. Potem ok. 3 lata przerwy i znów powrót do rozwijania się, czyli układanie sobie w głowie spraw, szukanie przyczyn powstawania emocji i ich konsekwencji, osiągnięcie bardzo wysokiego poziomu optymizmu. Oczywiście wyrzucenie 5 lat temu telewizora, wyłączenie się na mass media i informacje. Dużo czasu, pracy i wielka satysfakcja z efektów. Dużo luzu, wewnętrzny spokój itd. Sporo pewności siebie. Moja przygoda (nie licząc paru spotkań z mj) zaczęła się od "kryształu" w sylwestra w bombce. Potem były imprezy, Domówki, sniffy, itd. Dużo nauki i wniosków. Generalnie dzięki b-k zrobiłem bardzo duży postęp. Więcej otwartości, pewności siebie, empatii do innych ludzi, duży postęp w walce z ego (wieczorne spokojne rozkminy + medytacje) czyli mniej niepotrzebnych myśli. Więcej zrozumienia, dużo lepsza intuicja, lepsze panowanie nad emocjami szczególnie nad popędem( nie napalam się na widok "fajnej dupy" - podejście raczej stary dobry kumpel) Oczywiście wszystko na trzeźwo. Jak? Za 2/3 razem uznałem że nie po tym kimś lepszym, dlatego za każdym razem starałem się zapamiętać ten stan i starać się być takim na trzeźwo. Ostatnio jednak zauważyłem że zaczęło się wężowanie dla samego przyjebania. Dlatego kończę z tym. Poza RC były inne rzeczy (degustacje xD) Kalkulacja za i przeciw i odpowiednie wnioski, czyli większość szkolnej wiedzy na temat dragów to bzdura. Metamfa to gówno jakich mało i nie polecam bo za bardzo wciąga (ile masz tyle zjesz). Fetka na grypę w połączeniu z tańcem i potami jest ok + na otrzeźwienie. MDMA spoko bo przestaje działać i trzeba robić przerwy - euforia i wrażenie głębi w filmach 2D super no i sen bardzo przyjemny. Kwas - dziwna sprawa, zabawa "fazą" tj. Dopuszczanie i tłumienie wg. Uznania - potem było wiadro i straciłem kontrolę (wszystko weszło) Lśnienie po LSD było dobrym filmem chociaż nie ogarnialem o co chodzi(chyba weed effect) ale twarz nicholsona zmieniająca się w żywego demona była zajebista :-D O dziwo żadnych zmian w myśleniu, a rozkminy na drugi dzień takie z dupy. - może za mało? No i mj - wiadro dobre na zjazd po ketonach i do łóżka z dziewczyną. Fanem nie jestem bo otępia. Tracę kontrolę nad umysłem i głowę zalewa mnóstwo śmieci. No i jeszcze jedna rzecz ale nie wiem skąd, jeszcze przed kwasem - pamięć/rozumienie/ myślenie emocjonalne. - to drugie przydatne zwłaszcza w kontaktach z kobietami. Podsumowując. Szkodliwość wszystkich substancji zależy od użytkownika, jego wiedzy i podejścia. PS: zapomniałem o najważniejszym - Przestałem pić alko. Jak Nigdy nie odmawiałem tak teraz Nie mam ochoty. Do tego poszerzona wiedza w zakresie chemii, funkcjonowania mózgu i całego organizmu + nowe spojrzenie na ludzkie emocje, zachowania i motywy - właśnie od tej strony.
  • 263 / 12 / 0
Jednym z prekursorów tego, dlaczego sięgnąłem po używki to moja choroba polegająca na wyładowaniu stresu tikami w okolicach szyi, zaś ten stres pojawia się przez myśli o tej chorobie i powstaje takie koło. Żaden lekarz przez kilkanaście lat badań tego nie zdiagnozował. Więc postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Skoro leki, które by mi przepisał są chemią, to i ja sam sobie czasem skorzystam z takiej chemii, ale z rozwagą, żeby nie skończyć na dworcu ze strzykawką z HIVem (bez urazy Panowie aplikujący I.V., ale mnie to nieco odstrasza, pomijając fakt mojej aichmofobii, to podawanie I.V. dla mnie jest takie typowo ćpuńskie i kojarzy mi się z marginesem). Dbam też o siebie z witaminami, odpowiednie jedzenie (trudniej o to, bo moje gusta kulinarne się często zmieniają, z fast-foodów po ryż i tygodniowa dieta), gorzej ze sportem, bo po prostu mi się nie chce tego. Używki mające profil działania jak GBL, alkohol powodują u mnie zanik tych tików na czas działania substancji, dlatego nie odmawiam sobie ich przy okazjach lub czasem rekreacyjnie (ostatni raz GBL piłem chyba w listopadzie, jedna butelka 50ml na ponad miesiąc). kodeina, metafedron - pomimo, że kodeina rzadko kiedy ma mnie działa, to jak zadziała to jest przyjemnie, ogółem też powoduje u mnie poniekąd zanik tików, ale nadal one od czasu do czasu występują, podobnie jest z metafedronem. Poniekąd wpływa dobrze na moje małe problemy z nadpobudliwością i agresją, bo nie potrafię wydostać z siebie emocji. Te substancje je uśmierzają, pozwalają sobie to na spokojnie przemyśleć bez zbędnego wyładowywania się na innych. Lubię też po 3mmc sobie pogadać z kimś szczerze, jestem bardziej otwarty, co też mi poniekąd pomaga przy chorobie. Psychodeliki - chyba substancje, które najbardziej mnie od samego początku ciekawiły/rajcowały. Ich zróżnicowane, w ogóle nie monotonne działanie jest o tyle ciekawe, że chciałoby się codziennie tego próbować, ale w końcu tolerancja. :/ Pozwalają Ci spojrzeć na różne problemy z innej perspektywy, doznać tego, czego na trzeźwo nie zobaczy nikt dopóki tego nie spróbuje. Doznania z innego świata dobrze też u mnie wpływają na kreatywność, bo wyzwalam ze swojej podświadomości rzeczy, o których nie wiedziałem, że je u siebie w mózgu trzymam. Oczywiście po wszystko sięgam z umiarem, ostatnio tylko się zagalopowałem raz z 3mmc, 4-dniowy ciąg, po parę kresek dziennie (zazwyczaj 2), w ostatni dzień (4) poszło 6 kresek. Ale już nie mam tego, odstawiłem na jakiś czas. Vislea codziennie + magnez, od czasu do czasu zdrowsze odżywianie się i jest w porządku, nie widzę jakichkolwiek efektów ubocznych substancji, tj. jakieś problemy z sercem, zmiany na ciele, bóle czegokolwiek - po prostu zero. Dodam, że 3mmc zawsze u mnie leci sniffem, ~200mg. Nigdy nie waliłem nic domięśniowo, dożylnie i mi to nie "grozi" (ponownie bez urazy Panowie lubujący I.V.).
  • 33 / / 0
Wielu osobom kazałam spierdalaćć pod wpływem impulsu - pod wpływem dragów. Często komuś zbierało się już od dłuższego czasu i narkotyk był wyzwalaczem.
Nie zdarzyło mi się żałować więc można to uznać za pozytywny wpływ
Uwaga! Użytkownik jesienna jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 950 / 42 / 0
drlooney pisze:
(ponownie bez urazy Panowie lubujący I.V.).
Raz byś coś strzelił, to byś nie zapomniał i zakładam, że zrobiłbyś wszystko, żeby to powtórzyć.
  • 263 / 12 / 0
4problemyzpamienciom pisze:
drlooney pisze:
(ponownie bez urazy Panowie lubujący I.V.).
Raz byś coś strzelił, to byś nie zapomniał i zakładam, że zrobiłbyś wszystko, żeby to powtórzyć.
Wątpię, że ten 1 raz nastąpi, bo panicznie boję się igieł oraz mam tiki. Na sam widok igły jestem w stanie wyjść z pomieszczenia, w którym ona jest. A tiki takie, że często drży mi głowa/ręce, więc nie dałbym rady sobie tak strzelić.
  • 950 / 42 / 0
drlooney pisze:
4problemyzpamienciom pisze:
drlooney pisze:
(ponownie bez urazy Panowie lubujący I.V.).
Raz byś coś strzelił, to byś nie zapomniał i zakładam, że zrobiłbyś wszystko, żeby to powtórzyć.
Wątpię, że ten 1 raz nastąpi, bo panicznie boję się igieł oraz mam tiki. Na sam widok igły jestem w stanie wyjść z pomieszczenia, w którym ona jest. A tiki takie, że często drży mi głowa/ręce, więc nie dałbym rady sobie tak strzelić.
Spoko, benzo szybko zlikwiduje drżenie rąk. ;)
Tak czy siak - powodzenia. Pamiętaj tylko, że ocenisz to dopiero pod wpływem okazji. Pierwszej lepszej. Ja się długo nie wahałem. Fakt faktem, trwało to TYLKO miesiąc. Opio zostało do dziś.
  • 906 / 75 / 19
Dragi wpłynęły na moje życie TYLKO I WYŁĄCZNIE negatywnie.

Zanim ćpałam, to chodziłam 7 dni w tyg na siłownię i 7 dni w tyg biegałam po 10km i to był okres mojej największej towarzyskości, melanży, szczęścia i doskonałego samopoczucia.

Okres życia z ćpaniem to samotność i niekończące się zwały.

Pierdolę to.
Is it time for your medication, Mr. Brown?
  • 4024 / 375 / 951
SandS pisze:
Zanim ćpałam, to chodziłam 7 dni w tyg na siłownię i 7 dni w tyg biegałam po 10km i to był okres mojej największej towarzyskości, melanży
Znaczy - abstynenckie te melanże były?
Mądraś/mądryś? Weź coś upichć! - Kuchnia [H]yperreala
Z głębokości uzależnienia swego wołający lub wołającym być chcący pomocnym? - Hyperreal [H]elp
  • 906 / 75 / 19
Zanim ćpałam - narkotyki - na imprezach było tylko picie.
Is it time for your medication, Mr. Brown?
ODPOWIEDZ
Posty: 585 • Strona 56 z 59
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy

Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.

[img]
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem

Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.

[img]
Więzienie za 0,11% przekroczenia?

Wolne Konopie włączają się do sprawy jako strona społeczna w sprawie pana Andrzeja.