Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 47 • Strona 5 z 5
  • 219 / 18 / 0
Nie, nie może.
SSRI działają przez hamowanie wychwytu zwrotnego serotoniny, co zwiększa przewodnictwo nerwowe. Upraszczając i pomijając tłumaczenie działania synaps chemicznych, "oszukuje" się mózg, że ma więcej serotoniny, niż ma. W depresji jest to wskazane (Choć ja osobiście w większości wypadków polecam tianeptynę (jej mechanizm działania nie jest do końca zbadany, działa w pierwszej fazie działania jako SSRE, następnie efekt ten się zmniejsza, a tianeptyna w nieznany jeszcze sposób pobudza ścieżki dopaminergiczne, a także zwiększa neuroplastyczność i działa neuroprotekcyjnie względem stresu (interakcja z AMPA/NMDA)). Może i długofalowe działanie jest związane z plastycznością synaps, jednak nie ma to znaczenia jeśli chodzi o downregulację w najcięższej fazie depresji, ponieważ poziomy amin katecholowych są po prostu za małe, żeby zdownregulować receptory.
Co innego przy jednoczesnym działaniu agonistycznym lub uwalniającym, a propos ćpania w depresji: to nie ma prawa działać. Po prostu nie, i nie dorabiajcie głupich teorii, które jakiś głupi człowiek może podchwycić. Bo stymulanty istotnie downregulują receptory przez agonizm, inhibicję wychwytu zwrotnego i uwalnianie neuroprzekaźników, a w związku z ostatnim - zużywają katecholaminy, właściwe dla użytej substancji. I to tylko pogłębia depresję, a w wypadku tego tematu jeszcze dodatkowo spowoduje następny epizod psychotyczny.
I uwaga: wniosek, że upregulujące receptory dopaminowe leki przeciwpsychotyczne psują nastrój, więc ich downregulacja go poprawi jest kurwa błędny. Obniżenie nastroju po neuroleptykach wiąże się przede wszystkim z hamowaniem mezolimbicznego szlaku dopaminergicznego, a nie ze zwiększoną czułością receptorów dopaminowych. Leki przeciwpsychotyczne, zwłaszcza pierwszej generacji, owszem, upregulują receptory dopaminowe, co w skrajnych wypadkach objawia się przede wszystkim dyskinezją późną po długotrwałym stosowaniu tych leków, ale to nie ten mechanizm powoduje obniżenie nastroju.
Uwaga! Użytkownik GerardZLivii nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 220 / 11 / 0
@up
tianeptyna bardzo dobrze wygląda na papierze, w rzeczywistości >niestety< to bardzo słaby lek. Wogóle dużo leków świetnie wypada w badaniach i artykułach: downregulacja, upregulacja, neuroplastyczność, neuroprotekcja itd a praktyka pokazuje coś zupełnie innego
  • 219 / 18 / 0
Właśnie dane podane przeze mnie wyżej wyglądają jak wyjęte z PubMedu, ale brałem Coaxil z powodu depresji i bardzo mi pomógł. A cenię go właśnie za to ulotne, słabe, ale bardzo przyjemne i pomagające wydostać się z depresji działanie. I zauważalne działanie prokognitywne (tj. ceniłem, bo już chwilę temu odstawiłem). Lubię ten środek, bo nie czujesz się po nim wyzuty z mózgu i emocji (czy nawet libido, porównując go do SSRI), a po kuracji nie masz wrażenia, że medykament zrobił całą robotę za Ciebie. Ale to moje subiektywne odczucia, za to na pewno poleciłbym go (ew. w połączeniu z jakimś SARI) każdemu, komu depresja przeszkadza w pracy umysłowej przez działanie zahamowawcze.
Uwaga! Użytkownik GerardZLivii nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 98 / 13 / 0
GerardZLivii pisze:
Nie, nie może.
Przeczytałem co napisałeś. Przemyślałem. Uznałem że zbyt skomplikowany temat na moją ograniczoną w tym zakresie wiedzę. Cofam co powiedziałem.
Zaszpanuję: namiętnie pijam niezbyt mocną kawę rozpuszczalną z odtłuszczonym mlekiem
  • 262 / 2 / 0
Dobra, dawno mnie tu nie było, ale w szpitalu zalałem telefon kawą i nie miałem dostępu do neta. Wyszedłem z psychiatryka, lek działa zajebiście. Miałem dawke rispoleptu consta 37,5mg i działało hujowo, zwiększyli mi dawkę do 50 mg i spodziewałem się mordęgi, ale okazało się, że zaczęło być fajnie. Co do dawki 37,5 mg to jak czytamy w linku https://pl.wikipedia.org/wiki/Rysperydon " Rzadko występującymi objawami są: senność, zmęczenie, zawroty głowy, zaparcia, nudności, wymioty, zaburzenia widzenia, priapizm, akatyzja."i właśnie te objawy u mnie występowały. Jednak kawałek wcześniej czytamy "Częstymi objawami ubocznymi podczas stosowania rysperydonu są: bezsenność, pobudzenie, lęki oraz bóle głowy. " i bezsenność oraz pobudzenie występuje u mnie po dawce 50mg. Tzn bezsenność na granicy prawdy bo o 3-4 rano zasypiam i śpię do 10 rano, ale to o wiele mniej snu niż nadawce 37,5mg gdzie chodziłem spać o 18 i spałem do 8 rano. citalopram działa zajebiście, nie mam myśli samobójczych, czuję się dobrze, w połączeniu z rispoleptem 50mg co dwa tygodnie jestem nieźle nakręcony i pobudzony, szczęśliwy. Zrozumiałem, że jak na wszystko co zrobiłem do tej pory wliczając ćpanie, psychozy, odpierdalanie wszelkiego stopnia to lekarze naprawdę zrobili dla mnie wiele dobrego, jak ktoś już wcześniej wspomniał. Mogliby mnie wpierdolić na detencję czy coś w tym stylu ale tego nie zrobili. Co prawda podczas tego pobytu od czasu gdy było już dobrze po tym citalopramie do czasu wypisu minęły 4 tygodnie, ale widocznie ten lek jest dość dobry i było ryzyko, że mnie nakręci psychotycznie. Już jebać to czy mam tą schizofrenię, czy nie, ważne, że jestem nakręcony. Już nie muszę ćpać.
jesli czytasz moj post, wez pod uwage ze jestem cyborgiem pod wzgledem tolerancji
  • 553 / 117 / 0
Autorze tematu- moim zdaniem jak najbardziej masz rację w tym co piszesz. Oczywiście że używki z grupy stymulantów powodują czasowe polepszenie nastroju.
Doskonale znam tą sytuację gdyż miewałem okresy w ktorcy używałem np. MDMA w każdy wekend przez dany okres czasu i to powodowało, że cały czas chodziłem uśmiechnięty i w dobrym nastroju. Jednak gdy przestałem to po 9 dniach nastrój uległ gwałtownemu pogorszeniu i w zasadzie dopiero wtedy zacząłem odczuwać negatywne skutki weekendowych zabaw.
Po upływie dłuższego okresu czasu całkowicie na trzeźwo zacząłem się strasznie przybity- zdołowany. Przekaźniki potrzebują czasu by wrócić do normalnego stanu i w sumie nie doczekałem tej chwili bo wróciłem do używania
  • 262 / 2 / 0
Czyli tak jak myślałem, ale ćpać nie mogę, bo nie mogę doprowadzać do spadku odporności organizmu (przez częste pobyty w szpitalach jestem zakażony gronkowcem złocistym, w przypadku którego ostry stan zapalny występuje przy spadku odporności organizmu, a ja mam go w kości [otwarte złamanie] i nawrót zakażenia niesie ze sobą ryzyko amputacji nogi, oczywiście musiałbym podpisać zgodę, ale nawet jeśli bym nie podpisał, to ból jest okropny, i antybiotyk dożylnie [wankomecyna], którego nie można długo stosować, bo wysiadają nerki i wątroba i pewnie coś jeszcze)
pozatym na lekach teraz czuję się dobrze więc ćpanie mi nie potrzebne
jesli czytasz moj post, wez pod uwage ze jestem cyborgiem pod wzgledem tolerancji
ODPOWIEDZ
Posty: 47 • Strona 5 z 5
Newsy
[img]
KAS wykryła 50 kg marihuany w przesyłkach z odzieżą

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie skontrolowali przesyłki znajdujące się w jednej z firm spedycyjnych w Pruszkowie. W ośmiu paczkach wykryli narkotyki.

[img]
Magiczne grzyby w walce z uzależnieniem od nikotyny - przełom czy obiecujący eksperyment?

Nowe badania sugerują, że psylocybina - substancja psychoaktywna zawarta w tzw. "magicznych grzybach" - w połączeniu z psychoterapią może znacząco zwiększyć skuteczność rzucania palenia. Choć wyniki są obiecujące, naukowcy podkreślają potrzebę dalszych badań.

[img]
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje

...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.