Więcej informacji: Fentanyl w Narkopedii [H]yperreala
Dziękuję Karolina jeszcze raz za odpowied, tymczasem lecę do apteki. Jak wrócę zaczynam gotowanie w mojej legendarnej chochli +10 do spierdolenia.
Co do metody numer 2 i sprawdzaniem pH - mam takie paski do sprawdzania pH danego roztworu, więc myślę, że na pewno pomogą.
-----------------------
Prosiłbym o scalenie posta, który jeszcze nie został zaakceptowany.
A więc nadszedł czas na relację z pierwszego podania i.v fentanylu. Korzystając z ogólnodostępnych informacji na forum, jak i posta Jamedris - nie poczułem kompletnie nic. Przy tolerancji na 200mg majki, postanowiłem walnąć dawkę testową rzędu 1-1.2mg. Jak było? Kompletnie nie poczułem działania tej substancji. Jedye co poczułem, to alkohol, który po prostu palił mi miejsca, w które aplikowałem. Z braku dostępnych żył, padło ma biceps oraz na dłoń. Podawałem całą zawartość strzykawki bardzo wolno, właśnie z tego powodu - bół chwilami był nie do zniesienia. Szczególnie na żyle po zewnętrznej stronie dłoni. Jednak cały czas miałem w głowie tą myśl - będzie warto i chociaż na te pół godziny mnie wygrzeje - nie było warto. Podejrzewam, że to, że mi się teraz lekko kręci w głowie jest sprawką alkoholu etylowego, niżeli działania tej 'wspaniałej' substancji. Został mi jeszcze jedem plaster Durogesica oraz dwa plastry Sandoza, a więc tak łatwo za wygraną nie dam. Miałem multum pytań przed próbą generalną, ale ta pieprzona akceptacja postów przez moderatorów działu potrafi trwać godzinami, co dodatkowo doprowadzało mnie do białej gorączki.Also musiałem używać Glicerolu 85%, ponieważ w moim mniemaniu (a nie znam się na kolorkach pasków sprawdzających pH roztworu) roztwór był za kwaśny (dzięki @Jamedris).
Jeśli ma ktoś ma jakieś protipy - bardzo bym prosił o napisanie ich, bo jak widać z powyższego posta, w temacie przerabiania plastrów z fenta jestem kompletnym laikiem (nie, rzuć nie zamierzam).
Ile postów trzeba mieć, aby brać udział w dyskusji jak normalny człowiek, nie będąc skazanym na łaskę bądź niełaskę Panów/Pań moderatorów?
Scalono. taurinnn
Drugie podejście - jak na razie spośród wszystkich trzech uważam, za najbardziej udane. Przyjąłem 2-3x większą dawkę fenta niż powinienem, najprawdopodobniej uratowało mnie to, że 'moczyłem' plaster w wódce 30 minut, a nie półtorej godziny i dzięki temu nie zszedłem - co nie zmienia faktu, że 3 godziny sobie pospałem na stole w kuchni (o dziwo zakwaszenie roztworu było idealne).
3 podejście - tutaj dawka była idealna (korzystałem z kalkulatorów, nic na oko, latałem z kalkulatorem i linijką, kek), ale roztwór był z kolei ZBYT kwaśny (a to i tak za mało powiedziane) i piekło jak sam skurwysyn (nie piszę nawet o tym jak bolało jak wyleciałem z żyły, bo nie chcę sobie nawet przypominać tego bólu). Zasnąłem po podaniu 4/5 r-ru. zapewne z szoku związanego z bólem. Tak sobie spałem te pół godziny, po przebudzeniu czuję ujebanie i ból głowy, raczej przyjemnym błogostanem. Czuję teraz 'przyjemne' afterglow, ale 100% mocą tej substancji bym tego nie nazwał.
Metoda prób i błędów z substancją, która błędów nie wybacza, a ja nadal żyję - to chyba dobry znak, by każda kolejna metoda była coraz bardziej przemyślana (tudzież przemyślana w ogóle...). Niestety z substancji nie mogę zrezygnować, bo zostały mi jeszcze niecałe 4 plastry. Na szczęście został mi blister morfiny i to nim się będę ratował przez kolejne kilka dni (o ile żyły pozwolą), tymczasem będę pogłębiał moją fentanylową literaturę o ile żyły pozwolą podczas testów (traktuję to jako swojego rodzaju sprawdzian), stawką w tym przypadku jest tutaj życie - wartość dla mnie tyle co żadna. Jednak jest jeszcze kilka środków do spróbowania oraz stanów do przeżycia - jedni chcą znaleźć tą jedyną, inni chcą zdobyć everest, no a ja... cóż.
:(
Ale może dzięki tej wódce masz szansę to napisać.
Metodą prób i błędów dojdziesz do odpowiedzi na to, co mnie pytałeś - i inne pojawiające się przy robieniu pytania - i tak, należy doprowadzać do wystudzenia, podgrzać, doprowadzić do wystudzenia, podgrzać i tak w kółecko ileśtam minut. To w wodzie z kwaskiem. Resztę opisywałam wyżej... A co do mililitrów, nie ma to specjalnego znaczenia, u mnie zawsze z kwaskiem (na MXach 100 np) wychodziło 3ml, do 4ml max, dopełniałam to do 10ml i w kanał. Z alkoholem to nie miałam na myśli 40%, jak napisałam, a 95%. I tam ilość spirytusu jest... zmienna, zależy jak odparuje. I nie, salicylowego nie dawaj; jeden tylko spuchnie (ja), drugi dostanie wstrząsu. Natomiast robiąc Duro tym sposobem miałabym poczucie marnowania, niemniej każdy lubi inaczej.
F to specyficzny narkotyk. Nie znajdziesz w nim tego, co w morfinie. Nie ma "wejścia", ja czuję charakterystyczne podduszanie po ok. 2 min, a po 5 minutach - PIĘCIU MINUTACH PO WYJĘCIU IGŁY - zaczynam czuć, jak mocno czy jak słabo jest. Nie ma histaminowego obuchu w łeb, jak przy morfinie. Jest charakterystyczna zmiana percepcji, której nigdy nie uchwycisz, kiedy to się dzieje...
Tu jest główny haczyk. morfinę wyczujesz podczas podawania, czy może już wystarczy np. 5ml towaru, a tutaj po przyjęciu całości + 5 min czy 10 min masz jako-takie pojęcie, bo czasem idzie wolniej, czasem szybciej.
Na moim podium raz numerem jeden jest to, raz to. Na dłuższą metę łatwiej funkcjonować na morfinie, jednak fentanylowe odcięcia z wcelowaną dawką - to jest właśnie to. Problem polega na wysokim ryzyku przy dopasowywaniu dawek, bo to nie morfina, gdzie 50mg za dużo poskutkuje arytmią i mroczkami przed oczami możliwymi do ogarnięcia w 10 minut z mokrym ręcznikiem na szyi. Ba, raz dopasowana dawka x ug/mg fentanylu będąca ta idealną, nie będzie już taka za parę dni. Tragedia.
@Holstein
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Omsknęło mi się z tą wódką. Oczywiście używałem spirytusu 95%. Aktualnie nie mam gdzie walić nawet tego fentanylu, czy istnieje jakaś inna forma podania, zbliżona w mocy do iv? Przerabianie tych plastrów to mordęga.
Najlepiej byłoby ogarnąć metanol, bo skończyłoby się czekanie i wkurwianie, pisano już też o klubach żużlowych gdzie jest on niby paliwem - baniak metanolu można kupić w sumie wszędzie, tzn. w internecie o jakim sklepie pomyślisz, ale to baniak i czasem wpadałam na ten genialny pomysł na końcówce i płacenie za wysyłkę 30zł, gdzie za baniak płacę np. 50zł... Rezygnowałam, bo MYŚLAŁAM, że już nie będę miała akurat w tym miesiącu na czym używać; a z tym, że plastry wpadają niespodziewanie w ręce, to coś jest. Też muszę z tym metanolem powalczyć, tzn. nie ma tam z czym walczyć, niektóre firmy proszą o odesłanie potwierdzenia że nie będziesz wytwarzać brzydkich rzeczy, inne nie proszą, inne proszą acz mają to głęboko w rzyci.
Można żuć, tzn. trzymać na błonie śluzowej spodu języka lub przy policzkach jak najdłużej, bez przełykania śliny [ważne!] ale wtedy ślina połknięta - fentanyl zmarnowany, i biodostępność to ~30% przy dobrym "żuciu", czyli tracisz w pizdu z plastra. Per rectum - z fentanylem nie praktykowałam, ale roztwór podobnie jak do iv, nie musi być tak czysty, i w ciepłej wodzie te 10ml idzie ku ukrwionej części jelit. To podobne do przyjęcia na błony, więc nie spodziewałabym się cudów, poza tym przy zaparciach towarzyszących opio potem niezbędna byłaby lewatywa, a to średnio przyjemne.
Naklejanie w celach rekreacyjnych nie wchodzi w grę, przynajmniej na tolerce w miarę przyzwoitej, rozkminiano to już tutaj...
Dalsze metody wiążą się z przygotowaniem płynu podobnego do tego do iv i przelaniem do np. psikacza po leku przypominającym budową Instanyl, ale nigdy nie będzie jak przy iv. To niestety nie oksykodon, gdzie różnice iv/p.o. to jakieś 30-40%, czyli można jeść pokruszony i przyswoi się te 60%, a nawet czasem więcej. Jeśli nie chcesz kombinować, to spróbuj oxy, idzie do niego wiele osób niechcących robić sobie tyle iniekcji albo kombinować wiecznie z przeróbką. Jest w pewnym stopniu syntetykiem, ale czy jest podobny do F? F to unikat, niemniej można spróbować.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Z całym szacunkiem - nie zrozumiałem kompletnie pierwszej części tego co napisałaś. Nic a nic. Mogłabyś to spróbować opisać jak laikowi? Wtaraki, trzeciaki, jakieś gotowanie plastrów - na razie jestem 'zaznajomiony' z metodą przerabiania plastrów do IV, szczerze powiedziawszy, nie zrozumiałem kompletnie nic z tego co napisałaś - pomimo szczerych chęci.
i.v. - dożylnie
per.o/per.os - oralnie, doustnie
per rectum - doodbytniczo
No i in, intranasal, donosowo.
Generalnie przy podaniach dożylnych końcowy rezultat (już po dodaniu wody, zakwaszacza i odkwaszacza) powinien być klarowny, nic tam ma nie pływać, może za pierwszymi próbami nie jak kryształ, ale na pewno nie białe jak mleko, jak to niektórym tu wychodziło. Przy Actavisach warto zauważyć, że plastry zmieniają kolor w spirytusie o wiele wolniej od Durogesiców - potrzeba około 15 minut więcej, by zrównały się z nimi w kolorze, jeśli zostaną położone o tej samej godzinie do spirytu. Przy wodzie z kwaskiem ryzyko nagłej zmiany koloru roztworu jest znikome, o ile w ogóle istnieje, ten krytyczny moment to wkraplanie zakwaszonej wody do spirytusu z fentanylem przy metodzie z etanolem. I tam warto pamiętać o ściągnięciu igłą plastra zanim zaczniemy wkraplać, zwłaszcza, jeśli ma naruszony klej - wtedy roztwór lubi się "bielić" - a samo naruszanie kleju nie ma udowodnionej lepszej wydajności, choć sama z początku tak robiłam.
Z czasem zauważysz, że plastry "wyssane" są w pewien sposób opalizujące, takie jakby matowe, a plastry świeżo włożone (zwłaszcza Duro, który zmienia kolor momentalnie) mają troszkę inną powierzchnię. Przy Duro 100 spirytus nie będzie miał niepokojącej barwy w objętości nawet 1cm2, ale przy np. Duro 50 będzie przypominał absynt, bo zastosowano tam bodajże zieleń malachitową czy inny zielony barwnik, może mi się mylić barwnik, ale efekt już nie. Niemniej również nadają się do iniekcji, choć setki działają lepiej, nawet biorąc pod uwagę oczywisty przelicznik Duro 100 = 2x Duro 50, tak jakby ta zieleń szkodziła (wywoływała gorączkę? zdarzyło się i to nie był pirogen, u dwóch osób po iniekcji wiele razy) albo barwnik utrudniał przejście, wchłanianie, cokolwiek, bo matryca zbudowana jest podobno tak samo we wszelkim rodzaju Durogesiców.
No i bierzemy fentanyl najlepiej w obecności kogoś, kto wie jak reagować, idealna byłaby osoba umiejąca zrobić iv naloksonu/naltreksonu, bo ten w tabletkach nie przyda się zbyt wiele w razie "wu", ale wystarczy też po prostu osoba umiejąca zadzwonić na 112 i zaznaczyć, że potrzebna karetka z naloksonem (tak, trzeba tak zaznaczać niestety) i w międzyczasie posprząta w miarę DOM z nieładnych rzeczy. A, no i żeby nie panikował niepotrzebnie jak osiągniesz ten upragniony stan odpowiedniej dawki, bo człowiek wygląda wtedy jak żywe zwłoki, tylko że oddycha. <mrug> I reaguje na mocne bodźce bólowe, czyli danie w mordę, szczypanie, lodowata woda na kark. Umiejętność robienia RKO (resuscytacji krążeniowo oddechowej) do przyjazdu karetki - bezcenna, pompowałam parę osób i gdybym miała polegać tylko na karetce, to dziś odwiedzałabym je na cmentarzu. 2 wdechy z zaciśniętym nosem delikwenta, 30 uciśnięć mocnych klatki piersiowej z wyprostem rąk i na wysokości mostka, palce splecione, ale tu odsyłam do pierwszego lepszego filmiku na YT pokazującego to lepiej, niż ja Ci opiszę. Niestety jest to dość mocna, hardkorowa powiedzieliby dziś, procedura i żebra mogą być podczas niej nadłamane.
Aha, zapomniałam wspomnieć przy myśleniu nad substancjami, które mogłyby Ci podpaść - oprócz oksykodonu (który można podawać w każdą dziurę, jak to się mówi) jest jeszcze DHC (i tutaj podanie tylko doustne albo rektalne, jednak optuję za doustnym), którego przelicznik siły jest bzdurą, od razu to napiszę, tylko wywala mocno histaminę (przy czym powoduje ciarki), ale jest o wiele bezpieczniejszy od fentanylu + można go rozgnieść i zjeść, ew. zrobić sposobem opisywanym przeze mnie we właściwym temacie, który zajmuje minut pięć. Tylko, o dziwo, mimo białej recepty są niezłe hocki-klocki z otrzymywaniem tego leku. Kiedyś w końcu był na różową, ale rozmawiamy tu - w fentanylowym - o najsilniejszym opio, teoretycznie, więc... ;-)
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
łączę - Jamedris
Dziękuję za troskę, brałem praktycznie wszystkie opio oprócz fentanylu - i to jego chciałbym spróbować. Powyższe 3 próby kończyły się w taki a nie inny sposób z różnych przyczyn, tutaj zbyt dużo spirytusu, a za mało zakwaszacza, tutaj jeszcze coś - anyway. Po tej półtorej godziny do naszego plastra z fentanylem, który kąpie się w spirytusie, dolewamy 7-8ml wody z kwaskiem cytrynowym - dobrze rozumuję? Mam te patyczki do sprawdzania pH, ale szczerze powiedziawszy, nie wiem jaki kolor miałby być najbardziej optymalny - zazwyczaj wychodzi jasno, bądź trochę ciemno-pomarańczowy.
Nie wspomniałeś o odkwaszaczu, dlatego tak na to teraz naciskam, skoro mówimy o spirytusowej. W kwaskowej (woda i kwasek) wystarczy dodać tylko wody do tych 10cc, w spirytusowej niżej zaraz napiszę, ale samo dołożenie zakwaszonej uprzednio wody może dać za duży kwach.
Postaram się wkleić jakąś skalę pierwszą z brzegu. I jeśli pytasz dokładnie o moją metodę, to ja do pozostałości spirytu na łyżce (ok. 0,5cc) dodaję uprzednio zmieszane [!] na drugiej łyżce w odpowiednich proporcjach: wodę przegotowaną wystudzoną, kwasek (zakwaszacz) i glicerol 85% lub roztwór sodki oczyszczonej (odkwaszacz), a nie np. składniki osobno, czyli nie dodaję do spirytu najpierw wodę, potem zakwaszacz, potem odkwaszacz. Odkryłam, że fentanyl w spirycie + dolanie uprzednio zmieszanych związków + dopełnienie wodą do 10cc to moje optimum.
I'm staying tuned i fajnie, że nie boisz się pytań bo akurat przy tym związku są one wskazane. :)
Niektórzy postulują, że przy użyciu jakiegokolwiek alkoholu, w dalszym procesie zbędne jest używanie regulatorów kwasowości; ja jednak zawsze to robię, bo kupno to koszt paru złotych na kilkaset iniekcji. Chyba kochanek_opium (podobnie pisany nick) w temacie fentanyl - ekstrakcja z różnych systemów transdermalnych... opisywał "najprostszą" z alkoholem, czyli myk i do fenta w spirytusie woda, a to wszystko w kabel. Mimo wszystko, ja postępuję jak wyżej, a tamtą metodę polecam obczaić (dół pierwszej strony wspomnianego tematu) jako ciekawostkę. Napisz, czy żyjesz po. ;-)
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę
Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.
