Obdzwoniłem z 50 aptek w okolicy, tych których nie ma na ktomalek, nigdzie nie mają, tylko info, że producent ma dostarczyć do hurtowni w drugiej połowie stycznia.
Na pewno chciałbym używać konopie co jakiś czas, żeby profilaktycznie się zrelaksować i odstresować. Przez 3 miesiące stosowania mm i cbd, przeszły mi wszystkie objawy chorób, na które brałem sporo leków, tj. zapalenie żołądka i dwunastnicy, IBS, objawy psychosomatyczne, zaburzenia snu. Mam jeszcze chorobę Gravesa-Basedowa, ale uzyskałem remisję jeszcze przed terapią konopiami. Wychodzi na to, że mm bardzo dobrze tłumi stany zapalne i choroby wywołane przez stres.
Poprzednie lekarstwa kosztowały mnie 250zł miesięcznie, więc dało się to ogarnąć, ale działały one średnio. Teraz bulę jak za program kosmiczny, no ale lek ma kosmicze działanie, więc myślę, że warto :)
Przez 3 miesiące wydałem na susz i recepty 2000zł. Wszystko byłoby super, gdyby nie rosnąca tolerancja, która winduje cenę kuracji do kosmicznego poziomu. Przez pierwszy miesiąc jest ok, schodzi max kilka gramów, ale kolejny miesiąc to już jest kilkanaście gram, a kolejny 20-30g minimum. Na szczęście u mnie nie było żadnych efektów ubocznych, oczywiście oprócz nieogaru podczas mocnej "fazy" i pogorszenia pamięci krótkotrwałej. Maryśka bardzo mnie lubi i pomaga, więc postanowiłem, że zagości na zawsze w mojej apteczce. Niestety na dłuższą metę nie stać mnie na to. To jest koszt jak za ratę kredytu mieszkaniowego. Nie ma bata, że będę tyle bulił, niech się producenci i kaczyńskie wypchają sianem, sam sobie mogę wychodować taką roślinkę, a nawet lepszą. Susz cbd od np. spoko cbd kosztuje 5zł za 1 gram z upraw greenhouse, a wcale nie są złej jakości, więc marża na mm widać jest gromna.
Jeszcze te braki w aptekach, nawet po kilku latach od wprowadzenia. Widać, że stoją za sterem jakieś konowały z układu, które nie potrafią zaopatrzyć hurtownie w susz.
Teraz kupię sobie najfajniejsze odmiany w postaci nasion, bo nie mogę już ścierpieć tego syfiarsiego systemu, na którym kładą łapy ciemne typy. MM zmieniła moje życie na lepsze w przeciągu kilku tygodni, zamieniła go z wieloletniego pasma cierpienia w jeden wielki relaks i przygodę. To tak, jakbym z piekła trafił do nieba. Nagle wszystko się naprawiło i teraz jadam pizzę do filmu, gdy tylko mam na to ochotę, a wcześniej prawie nic nie mogłem jeść, bo zaraz coś się działo w układzie pokarmowym. Wiecie jakie to jest uczucie, gdy po dwóch latach ścisłej diety, nagle mogę zjeść sobie pizzę bez żadnych przykrych konsekwencji? I to na fazie? I jeszcze po tym zasypiam? Uczucie jest takie, jakbym odbył podróż do 2005 roku, gdy miałem 21 lat. Wszystko magicznie powróciło - dobre samopoczucie, pozytywne nastawienie, ochota na imprezowanie itp.
Ale nie będę więcej tyle płacił podatku od normalnego życia, bo to jest wyzysk chorego. Gdyby to była cena za rekreacyjny susz, to bym nie miał pretensji.
Sam czaję się na Red no 2 ale na razie pozostaje czekać.
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Mąż polskiej noblistki myślał, że "popadł w szaleństwo". Badania nad psychodelikami w PRL
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
