- Staraj się określać połączenie jako pozytywne, bądź negatywne – bazując na doświadczeniu, uwzględniając czy miałeś dobry set&setting.
- Każda substancja się liczy, chyba że nie ogarniasz. Niewiadome ilości też należałoby podać.
- Nie doradzaj, jeśli to nie jest oczywiste. Łatwiej zapytać, aby dyskusja mogła nastać. To nie jest takie proste.
Warto zamówić więcej a jak masz kogoś i też ćpa, to zrób mu prezent i zamów 100mg B-F'a
Kiedyś wrzuciłem jakieś 340mg pseudoefki i do tego optimum b. i było na prawdę wyborowo (dla kogoś kto nie szuka gwiezdnych i wysokich faz)
Nie czułem zmęczenia, miałem napęd do rozmowy i byłem w specyficzny sposób wypełniony wewnętrznie: satysfakcja z ogólnego stanu ciała i ducha. W porównaniu do gbla nie b nie trzebha ciągle zarzucać i zarzucać, bo fazka krótko trwa, człek jest też sensownie poważny, a nie kręcioła gblowa (i przypałowa).
Poza tym po tym miksie nie ma co sie spodziewać super-duper efektownych fajerwerków, ale jest fajnie to na pewno.
Przeniesiono. Pytania o łączenie substancji zadajemy w dziale Miksy.
| 13 |
Dorzucanie teraz 3mmc może jedynie spowodować, że poczujesz się gorzej lub dalej nie będzie wystarczająco satysfakcjonująco, zwłaszcza, że minęło już trochę czasu od ostatniej dawki.
PS: następnym razem pisz, jaka droga podania.
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
