Napędziło mi stracha? Tak.
Bałam się też, że skręcę się w szpitalu. Trafiła się na szczęście wyrozumiała piguła która zapodała to i owo dożylnie co jakiś czas.
Nauczyło czegoś? Tego, że benzodiazepin w tak wysokich dawkach jakie przyjmowałam to się, kurwa, nie odstawia domowo. Choćby Babiński (szpital w Łodzi) był najgorszy w Polsce. Może gdybym tam poszła, to nie dostałabym padaczki polekowej-klonicznej. Cudowna nazwa.
Jest po ósmej, właśnie gotuję sobie makiwarę z suszu, niewiele bo niewiele, ponacinane wcześniej przez mua, ale coś tam klepnie bo kolor i smak właściwy. W drugim garze PST z kilosa naprawdę potężnego klepacza, słoma aż wypływa na wierzch razem z innymi brudami. I tak to się powoli żyje na tej wsi... ;)
Dziękuję bardzo za propsy, naprawdę wiele to dla mnie znaczy, więcej niż kilka skreślonych na forumku słów. Kto nie robi przerwy, szybko traci nerwy - i to jest najświętsza prawda. Mam masę znajomych, którzy proszą mnie o dostęp do H; mowy nie ma, bo wiem, że po pierwszym razie polecieliby w tango. Czy też raczej: danse macabre. Wiem, że jeśli będą bardzo chcieli, to znajdą. Ale widocznie póki co nie są aż tak zdesperowani.
Staram się umieć w miarę trzeźwo (hmm) ocenić swoją tolerkę i do niej dostosowywać dzienne potrzeby; czasem zdarza mi się robić tydzień absty, czasem dwa. alkohol pijam tylko np. w knajpie ze znajomymi, a i tego nie robię przesadnie za często. Czasami robię sobie też abstę od benzodiazepin; wiesz, taki mentalny zakład. "Uda ci się, narkomańska cipo, czy ci się nie uda".
A że potem człowiek siebie wynagradza rolkami iv i klonami w ilościach dużych to inny problem.
Dbam jak mogę, łykam witaminki inne niż te z hajpowych działów, ćwiczę, biegam w miarę regularnie, kiedyś byłam "kulką" - teraz wyglądam dalej pucułowato, ale już nieźle. S_D chyba potwierdzi, albo i nie, nie wiem czy trafiłam w gusta bom krótkowłosa. ;)
Nie będę rozpisywała się na temat swoich diagnoz, podobno można je o kant dupy rozbić, ale jak czwarty z kolei psychiatra wpisuje mi kropka w kropkę to samo - to pora się zastanowić. Osobowość depresyjna, skłonność do uzależnień od środków psychoaktywnych, podejrzenia osobowości dysocjacyjnej, zaburzenia poczucia własnej wartości, traumy z dzieciństwa. Dwa słowa: rodzice grzali. Myślę, że 80% działu można pod to podpiąć. Ale fakt, o tym intelekcie też słyszałam. Nie chcę się bawić tutaj w elityzm, ale... ;)
Nie przepraszaj za ściany tekstu; bardzo lubię czytać takie "eseje", zwłaszcza skierowane personalnie do mnie. W końcu ze mnie jest takie dziwne połączenie humanistki-informatyczki. Ale humanistka przeważa. Teraz piszę w miarę krótko (to się okaże), bo makiwara się powolutku ładuje i oczka mi opadają, a nogi w końcu nie bolą. Pisz kiedy chcesz. Mail: nick na hajpie, małpeczka, gmail. Albo pisz bezpośrednio, i tak przekieruje na tego właśnie maila. Jak dogadamy się wystarczająco to i FB można wymienić; większość moich bliższych znajomych wie, więc nie, nie obawiam się. ;)
I dziękuję jeszcze raz. Za te kciuki. Za to, że teraz od hery schodzę niżej w drabince opio, a nie kombinuję jak jeszcze wleźć wyżej i nie upaść na ryja. Co do atrakcyjności -
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Jamedris pisze:Wiesz, jest taki ładny cytat:
I'm looking for a change in life. But another day goes by.
Jamedris pisze:Nie przepraszaj za ściany tekstu; bardzo lubię czytać takie "eseje", zwłaszcza skierowane personalnie do mnie.
bez wiosennego w wiośnie życia nieba?...
Wołają na nas, że w złą idziem stronę,
precz o świat troskę rzucając powinną,
a czy pytają się nas, co nam trzeba
i czyśmy mogli obrać drogę inną?
Uroboros pisze: Cześć, co tam :D?
Rozglądam się za mietkiem albo większą ilością B bo tak to szału można dostać z tym łódzkim punktem wydawania... Pomijam nawet kolejkę; chodzi o personel i ustalanie dawek, do dupy to wszystko. Jak w przyszłym miesiącu będę mieć matki-bożej-pieniężnej to nie inwestuję w grzanie per se, a właśnie w "plasterki" albo syropek; syropek odpowiada mi bardziej, bo buprę bym strzelała, a to utrwalanie złych nawyków.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
to po co bierzesz?
jak naprawde wam ścisnie dupy to rzucicie
da się
cały ten bełkot to usprawiedliwianie swego ćpuństwa a raczej chęci grzania/
życie jeszcze nie dało w dupeczki nic a nic
co wy tak naprawde wiecie o życiu? nic nic nic
zobaczycie co zrobi z wami czas, jak bedziecie po 40-stce
a dożyjecie, dożyjecie, życie jest paskudne i wam spłata takiego figla
wasza nieznośna lekkość bytu mnie przeraża. a może brak neuronów. na co stawiacie?
głupota i nonszalancja ludzka nie zna granic
nie krzyczcie potem pomocy, przecież tak naprawde to was rozpiera duma z tego kim a raczej czym jesteście
pomożecie sobie dopiero wtedy, zrozumiecie czym jest nałóg, jak bedą dwie drogi do wyboru-żyć-umrzeć
instynkt samozachowawczy jest bardzo silny, nawet u tak zdegenerowanych osobników jak opiatowcy. sam byłem zaskoczony bardo a mnie niewiele już może zaskoczyć
nie dożyję tego ale chciałbym poczytać was za 25 lat
pozdro
Wam się teraz wydaje, że jesteście wjebani, że walczycie z nałogiem, hahaha, co za cyrk atencyjnych przegrywów. Nie macie pojęcia, co to wjebanie, srajdeczki. Walka z nałogiem to nie jest "od 3 dni biorę mniej, jestem na dobrej drodze", a skręt to nie "srałem i rzygałem pod siebie cały dzień". Żonglujecie nazwami, których znaczenia nie jesteście w stanie pojąć. Traktujecie je jak zabawki, element dnia powszedniego. Dla was to już "ten etap", doświadczone narkomany, lol. Żenada żenadą poganiana, patrzenie na te dzieci, ofiary codzienności.
Po Jamedris spodziewałam się więcej. Znów porażka. Klepsydra, Wibowit, Pletzz - wszystkie małoletnie smarkule, które czują się na tyle dorosłe, by opisywać smak upodlenia.
Za innych odpowiedzialności nie biorę.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Kilka truizmów na dzień dobry ;). W jednym się z Jagodą zgodzę - użalanie się nic nie daje poza nakręcaniem siebie i spirali swojego spierdolenia.
bez wiosennego w wiośnie życia nieba?...
Wołają na nas, że w złą idziem stronę,
precz o świat troskę rzucając powinną,
a czy pytają się nas, co nam trzeba
i czyśmy mogli obrać drogę inną?
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Niebezpieczny proceder na lotniskach. Tak działają przemytnicy narkotyków
Przestępcy znaleźli nowy sposób na przemyt narkotyków, wykorzystując do tego dane nieświadomych pasażerów samolotów. Proceder polegający na podmianie zawieszek bagażowych z nazwiskami klientów linii lotniczych ujawniły kanadyjskie media. O ustaleniach kanadyjskiej stacji CTV News pisze też amerykański serwis podróżniczy Travel + Leisure.
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
Wolne Konopie: Mamy dowód, że policyjna machina działa dla statystyk
WK: Pamiętacie nasz niedawny tekst o KPP w Głogowie, która wydała ponad 1000 zł publicznych pieniędzy i zmarnowała 13 godzin pracy systemu na ściganie 0,06 grama marihuany? Wtedy zastanawialiśmy się, czy te kosztowne, absurdalne procedury prowadzą do wykrywania jakichkolwiek poważnych przestępstw. Policja nie potrafiła nam odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc kolejny wniosek UIP. I właśnie dostaliśmy odpowiedź, która potwierdza całkowity bezsens tej polityki. Komendant Powiatowy Policji w Głogowie oficjalnie przyznał, że ta cała „walka z dilerami” to fikcja, a system produkuje puste zatrzymania.
