...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 33 • Strona 3 z 4
  • 244 / 58 / 0
@DrewnianyKolek
Nie detoxu tylko terapii a i ona tak jak objawy alkoholizmu jest jednakowa dla wszystkich (nie będę ci pisał dlaczego tak jest a mądry terapeuta od razu sprowadzi na ziemię tego lepszego).
Skoro użyłeś słów "silna wola" to przypuszczam, że nie byłeś na terapii.
Przecież nikt ci nie broni chodzić na imprezy... nikt ci nie broni w jej trakcie... udawać, że się leczysz dla spokoju w domu.
Terapia to tak jak jazda samochodem... albo akceptujesz przepisy (tu wynikające z doświadczenia innych) albo dalej jeździsz po swojemu. Jak to się kończy wiemy.
Kiedyś do AA przyjmowali tylko ludzi, którzy konkretnie jebnęli na ryj... i oprócz dna dookoła nie było nic.
Oni chcieli wstać i do nich docierało wszystko.
Pidobno można się odbić tylko od dna... obyś nigdy nie musiał na nim być.
„Bądź światłem sam dla siebie” Budda Gautama
  • 88 / 28 / 0
Nie byłem na terapii tudzież detoxie czy nikt mnie nie leczył z alkoholizmu. Zwał jak zwał. Dlatego czy każda terapia jest taka sama nie wiem choć jak w to uderzyłeś to tak musi być. Może dlatego tylko jakiś % ludzi je kończy ze skutkiem pozytywnym tym która ta terapia przypasowała... No ale się nie będę rozwodził bo terapeuta mnie sprowadzi na ziemię jednym zdaniem. Bez urazy ale to mnie nie przekonuję.

Czy osiągnąłem dno? nie wiem Czy wypiłem wystarczająco dużo by skończyć? nie wiem Czy gdybym chlał jeszcze rok nigdy by nie było tej rozmowy? nie wiem

Ty masz swoje zdanie które szanuję, nie neguję chodzenia na terapie. Ja mam swoję, jak kilka osób z tego tematu jeszcze zupełnie odmienne.

Najważniejsze jest jedno: Jesteśmy jebanymi alkoholikami i tego nie da się przedstawić inaczej.

Podejście do życia jak i wyjścia z tego uzależnienia każdy nie może a musi mieć swoje.

Jak się skończą losy z każdego z nas? nie wiem

Peace Love Rock&Roll
  • 244 / 58 / 0
@DrewnianyKolek Ha..ha..ha... "Przecież ja jestem inny... ja się nie wjebię" - przypomina ci to coś?
To drugie wygląda tak: "Huja się znają... sam dam radę", "Co oni pierdolą" - ty jeszcze nie zaakceptowałeś tego, że jesteś alkoholikiem, nie uznałeś swojej bezsilności wobec niego.... i chodząc ns imprezy gdzie się pije chcesz udowodnić, że potrafisz to kontrolować... ale to se ne vrati.
Pamiętaj, że ciężej się wraca z podkulonym ogonem i ten wstyd, że jednak się nie udało... i jak ja im spojrzę w oczy.
Na początku piwo - dwa... potem wino.,. potem flaszka we dwóch... pitem do odcinki a potem....
Powodzenia... (piszę ci to z perspektywy człowieka, który był kiedyś taki sam jak ty teraz... każdy z nas był... )
„Bądź światłem sam dla siebie” Budda Gautama
  • 1180 / 400 / 0
11 stycznia 2021DrewnianyKolek pisze:
Rozumiem co piszesz ale tutaj się akurat z Tobą nie zgodzę. Każdy podchodzi do tematu indywidualnie, jak i każdy ma inną psychikę i nie ma jednolitego rodzaju detoxu.

Ja pisałem o życiu towarzyskim które jak wiadomo kręci się wokół alko czy innych używek. Ale nie piszmy tu o innych używkach bo to osobny rozdział. Nie mówie, że alkoholik ma dzień w dzień odwiedzać meliny na których przebywał ale czy nie może pójść na wesele czy w sobote do pubu spotkać się ze znajomymi? Czy żona/dziewczyna nie może się napić lampki wina na wieczór siedząc sobie na kanapie? Mi chodzi o to że nagłe wywrócenie życia do góry nogami byle tylko nie widzieć alkoholu nie ma sensu na świecie gdzie na każdej ulicy jest monopolowy i reklamy nachalnie przypominające nam alkohol. I tak zamknięty człowiek w czterech ścianach gdy inni będą prowadzić życie towarzyskie się złamie i skoczy po jakiś starter pack.

W alkoholizmie bardzo ważną rolę odgrywa silna wola i wiara w siebie i własne możliwości. Bez tego ani rusz. Tak więc jak mamy być mentalnie silni i mocno podbudowani psychicznie gdy wiemy, że tu nie możemy pójść, z tym się nie możemy spotkać a jak kobieta kupi białe wino do zrobienia krewetek to mamy odwracać wzrok?

I nie widzę nie taktu zapraszania osoby na wózku na potańcówkę. Sądzę, że gromo z nich by się ucieszyła, z takiego zaproszenia. Ale to dyskusja na osobny temat.

Dla mnie najgorsze było właśnie to zamknięcie w czterech ścianach. Trzeba się aktywizować. Oczywiście jest sport, hobby itd. ale przynależność społeczna jest najważniejsza. No a że życie towarzyskie kręci się wokół alkoholu no to tego już nie zmienimy i po prostu musimy wziąć to na klatę albo przegramy te walkę...
ja bym powiedział, że jak ktoś jest osobą niepijącą - to nie wypada jej namawiać na alkohol, jak reszta towarzystwa pije - to niech sobie pije i tyle
Uwaga! Użytkownik spiderek jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2150 / 351 / 0
Nie namówisz go, skoro sam się nie potrafi namówić. Logika. Jedyne co, to terapia (tu sam musi jednak podjąć decyzję)- ale tutaj potrzebny drastyczny bodziec typu utrata bliskich albo utrata zdrowia. Inaczej raczej nie ma szans a już to rzadko.
  • 244 / 58 / 0
@spiderek
Ty to dopiero będziesz przerabiał więc masz prawo błądzić.

Dno jak najbardziej ale chyba bardziej pokora, akceptacja swojej bezsilności i tego, że już nigdy nie będzie można się napić gdyż alkoholizm jest NIEULECZALNY.
„Bądź światłem sam dla siebie” Budda Gautama
  • 1223 / 487 / 0
@spiderekja bym powiedział, że jak ktoś jest osobą niepijącą - to nie wypada jej namawiać na alkohol, jak reszta towarzystwa pije - to niech sobie pije i tyle
[/quote]

dokładnie
  • 2392 / 664 / 0
18 lipca 2020papiereklakmusowy pisze:
Mam przyjaciela, z którym jest co raz gorzej całe weekendy przepija awanturuje się, odpierdala chamskie akcje. Próbowałem go z przyjaciółmi namówić żeby poszedł na terapie, ale on twierdzi, że sam sobie da rady, wie,że ma proroblem mimo tego nie próbuje nic i takie błedne koło. Żona też go cisnie, ma ktoś może jakiś pomysł jak takiemu człowiekowi przegadać żęby spróbował?
Powiem Ci tak jeśli on twierdzi że nie jest alkoholikiem albo coś tam przyznaje że ma problem ale ma wszystko pod kontrolą i żadnej pomocy nie potrzebuje więc skoro Żonie się nie udaje mu postawić ultimatum - Ja albo alkohol bo zapewne jest od niego uzależniona finansowo to NIOKOMU Z WAS się nie uda go namówić do momentu aż on sam nie dotknie swojego własnego dna ( Nie dla wszystkich jest to rynsztok jak już są goli i wesoli u każdego ten moment dna nadchodzi w innym momencie. ) Musi coś się stać, musi dotknąc swojego prywatnego dna- musi kogoś potrącić po pijaku. Musi coś sobie zrobić po pijaku bądź żonie.. Musi mu się coś zdrowotnego stać żeby otworzył oczy przyznał że jest okrutnym alkoholikiem a akohol niszczy mu życie. Dopiero wtedy człowiek zacznie dopuszczać możliwość jakiegoś leczenia oraz odstawienia alkoholu. Najpewniej będzie to leczenie farmakologiczne wsparte oczywiście terapią. Dlatego dopóki on sam przed sobą się do tego nie przyzna do problemu jaki ma nie ma najmniejszej możliwości żeby mu pomóc. Po żeby komus pomagać - ta osoba musi mieć problem. A on w swoim postrzeganiu świata żadnego problemu nie ma - więc rzeczą nie możliwą pomożenie komuś kto problemu nie posiada to chyba logiczne ? :)

https://www.filmweb.pl/film/Lot-2012-627908 Świetny film opowiadający wlasnie o tym co piszę - z większym filmowym rozmachem oczywiście bo główny bohater jest tam pilotem samolotu pasażerskiego poza tym że wali nałogowo wódę i dla otrzeźwienia koks w każdym razie Sedno jest dokładnie to samo i polecam zobaczyć sobie. Wtedy człowiek zrozumie sedno problemu oraz dlaczego bohater który kończy w więzieniu i staje się dopiero tam kompletnie wolny. Ja jako człowiek uzależniony akurat od czego innego zgadzam się z morałem tej opowieści w 100%
  • 244 / 58 / 0
Żona jak i cała rodzina alkoholika jest współuzależniona... tylko od dna da się odbić ale bycie na dnie wcale nie oznacza, że to zrobimy.
Z filmów bardziej "Żółty szalik" a dla nie uzależnionych "Pod mocnym aniołem" (drugi oglądany przez niepijących/trzeźwiejących może powodować nawrót)
„Bądź światłem sam dla siebie” Budda Gautama
  • 88 / 28 / 0
@7key Pożyjemy zobaczymy, nie wiem skąd wziąłeś moje negatywne nastawienie na terapie czy wszelakiego rodzaju ośrodki ale cóż nie ma co drążyć dalej dziury bo rozmowa by nie miała końca.

Tak ja walczę sam. To jak skończę opisałem kilka postów wcześniej

Nie mniej po staropolsku za życzenie powodzenie - nie dziękuję. Ty też tam żyj w wytrwałości obyśmy się nigdy nie spotkali w "przedziale" dla pijących w pkp
ODPOWIEDZ
Posty: 33 • Strona 3 z 4
Artykuły
Newsy
[img]
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces

Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.

[img]
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku

Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.

[img]
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP

Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.