Podobnie jak na osoby niepełnosprawne powinniśmy patrzeć jak na osoby zdrowę a nie na każdym kroku im pomagać pokazując im, że czegoś nie potrafią bo nie są w pełni sprawne psychicznie czy fizycznie. Myślę, że osoba niepełnosprawna dużo swobodniej się czuję w towarzystwie gdzie wszystko nie jest robione pod nią.
A alkoholizm to niepełnosprawność i trzeba nauczyć się z tym żyć.
Z życia alkoholika alkohol ma zniknąć całkowicie i to na długi, długi czas.
Jest trzeźwość i nie picie tzw. "sucha trzeźwość" czyli tylko brak alkoholu w organiźmie.
Dam ci głupi przykład... jak lubisz słodkie to miej czekoladę schowaną i na widoku.
Nie piję ponad 4 lata... ostatnie 10 lat picia piłem ciągami po 2-3 tygodnie... raz dwa do roku.
Zacząłem trzeźwieć rok, półtorej temu w zeszłe wakacje przechodziłem przez bezcłówkę i przez dwa dni miałem "horrory" związane z moim piciem a to było prawie 4 lata po zaprzestaniu picia.
"Odejdźmy z miejsc, które nas niszczą" a to właśnie miejsca w których piliśmy nas niszczą.
Zapraszanie alkoholika na imprezę z alkoholem jest przywoływaniem w jego głowie miłych wspomnień i nie gdy go nie zaprosisz na imprezę a właśnie na tej imprezie będzie czuł się gorszy i inny. Nie wiem jak jest z osobami na wózkach ale dużym nietaktem jest zapraszanie ich na potańcówkę.
Ja pisałem o życiu towarzyskim które jak wiadomo kręci się wokół alko czy innych używek. Ale nie piszmy tu o innych używkach bo to osobny rozdział. Nie mówie, że alkoholik ma dzień w dzień odwiedzać meliny na których przebywał ale czy nie może pójść na wesele czy w sobote do pubu spotkać się ze znajomymi? Czy żona/dziewczyna nie może się napić lampki wina na wieczór siedząc sobie na kanapie? Mi chodzi o to że nagłe wywrócenie życia do góry nogami byle tylko nie widzieć alkoholu nie ma sensu na świecie gdzie na każdej ulicy jest monopolowy i reklamy nachalnie przypominające nam alkohol. I tak zamknięty człowiek w czterech ścianach gdy inni będą prowadzić życie towarzyskie się złamie i skoczy po jakiś starter pack.
W alkoholizmie bardzo ważną rolę odgrywa silna wola i wiara w siebie i własne możliwości. Bez tego ani rusz. Tak więc jak mamy być mentalnie silni i mocno podbudowani psychicznie gdy wiemy, że tu nie możemy pójść, z tym się nie możemy spotkać a jak kobieta kupi białe wino do zrobienia krewetek to mamy odwracać wzrok?
I nie widzę nie taktu zapraszania osoby na wózku na potańcówkę. Sądzę, że gromo z nich by się ucieszyła, z takiego zaproszenia. Ale to dyskusja na osobny temat.
Dla mnie najgorsze było właśnie to zamknięcie w czterech ścianach. Trzeba się aktywizować. Oczywiście jest sport, hobby itd. ale przynależność społeczna jest najważniejsza. No a że życie towarzyskie kręci się wokół alkoholu no to tego już nie zmienimy i po prostu musimy wziąć to na klatę albo przegramy te walkę...
Interwencja jest specjalnie przygotowanym działaniem (procedurą) przez osoby najbliższe osobie z problemem uzależnienia (członkowie rodziny, przyjaciele), a jej zwieńczeniem jest, wspólne z tą osobą, spotkanie na którym są przedstawione fakty, przemawiające za koniecznością leczenia. Fakty te są wcześniej omówione i spisane razem z psychologiem -terapeutą uzależnień
Poczytaj o tym.
Ale jeśli sam nie będzie chciał to ciężko.
To tak jakby, ktoś Ciebie namawiał do leczenia
Pół roku temu obalilem flache pod wieczór i poszedlem do monopola. Obaliłem cwiare i wracając grzecznie do domu dostalem przyslowiowy wpierdol, od 6 czy 7 gości. W sumie lekko mówiąc (blizne na na nosie mam do teraz) i prawie utopili mnie w jeziorze (już pomiając fakt, że zgubilem portfel i telefon i dostalem pare razy paralizatorem). 100ml wódki brakowało żeby urwał mi się film, więc mocno się nie bronilem, ani za bardzo nie zapamiętałem twarzy. I to ta bezbronnosc przyczyniła się do tego że nie pije.
Druga sprawa, sprawa ojca to szantaż ze strony matki, że wszywka i koniec picia albo wylatuje z domu - podziałało.
Czyli jak koledzy wyżej wspominali, szantaż albo wpierdol - najlepsze rozwiązania.
Do dziś wybieram numer Grzesia, chociaż leży w grobie
Znów umarło kilka osób, ja tylko czekam na swą kolej
My tylko czekamy w kolejce"
26 grudnia 2020VERBALHOLOGRAM pisze: Tak pół żartem, a pół serio można pogadać o tym z nim przy kielichu.
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Cały grzyb a czysta psylocybina: co naprawdę pokazał model obliczeniowy
Pytanie krąży po literaturze od dekady: czy psylocybina wyjaśnia całe działanie grzyba, czy tylko jego część? Praca zespołu z University of the Free State, opublikowana 16 marca 2026 roku w Scientific Reports, próbuje odpowiedzieć na nie narzędziami chemii obliczeniowej.
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
Kontrolowane światłem opioidy mogą znosić ból bez skutków ubocznych?
Opioidy to jedne z najskuteczniejszych środków przeciwbólowych, ale ich działanie trudno jest ograniczyć do konkretnego miejsca. Morfina czy fentanyl pobudzają receptory opioidowe μ, które są obecne m.in. w mózgu, nerwach obwodowych czy jelitach. Jednak te same receptory odpowiadają za skutki uboczne. Konsekwencjami mogą być zaparcia, rozwój tolerancji czy uzależnienie. Szczególnie niebezpieczne jest zatrzymanie oddychania. Wielkim wyzwaniem jest zachowanie siły przeciwbólowej opioidów przy jednoczesnej kontroli miejsca i czasu działania.
