...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 75 • Strona 3 z 8
  • 3245 / 555 / 0
Dla mnie kodeina to taka imitacja fazy serotoninowej, taka dziwka, która to naśladuje i przenosi niebezpieczne wirusy. Pukacie dziwke bo lubicie się łechtać? Czy łaskocze was w brzuszku i obiecuje miłość? Nie czujecie się potem zeszmaceni? :gun:

[mention]Br0wnSugar[/mention] Twoje dawki są śmieszne, ja bym się nawet tym nie martwił skoro Cie łechce takie małe niewinne smyranko, które nic nie daję, sam sobie je wybrałeś. koda ma potencjał na większych dawkach, ale wtedy ekstremalnie szybko rośnie tolerancja i uboki to coś więcej niż sraka i bóle. To obrzydzenie do rzeczy które kochasz, brak jakiejkolwiek satysfakcji nawet z seksu bo receptory masz zjechane razem ze źrenicami, jedno wielkie wkurwienie, a potem tylko uzyskiwanie stanu normalności po zapodaniu dawki.. Uboki po prostu przeważają nad korzyściami, ciężko za tym tęsknić - that's all :)
02 czerwca 2017jezus_chytrus pisze:
^
Nie wydaje Ci się, że zwiększenie częstotliwości brania opio (np codziennie) celem zniechęcenia się do nich, to nie jest najlepsza rada pod słońcem : )
No nie, ale skuteczna bo stawi Cie pod ścianą :diabolic: Zakochać to się raczej można tylko w mocniejszych opio, kodeina to zwykłe zauroczenie, które trzeba przerwać jak najszybciej.
Ostatnio zmieniony 02 czerwca 2017 przez pomasujplecki, łącznie zmieniany 1 raz.
https://youtu.be/XJPAk9ctb-Q

"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
  • 326 / 54 / 0
02 czerwca 2017pomasujplecki pisze:
Twoje dawki są śmieszne, ja bym się nawet tym nie martwił skoro Cie łechce takie małe niewinne smyranko, które nic nie daję, sam sobie je wybrałeś.

Ano! Bo Ty lepiej wiesz czy te niewinne dawki coś mi dają czy nie. :D Miałem za każdym razem wspaniałe loty i niekiedy wyjebanie pod sufit jeśli za bardzo nie kaprysiła. Nie wrzucaj każdego organizmu do jednego wora. Akurat mój organizm jest najwyraźniej bardzo wrażliwy na kode.
Tak czy siak współczuje jeśli dla Ciebie jest to "smyranko" i "tylko koda"
Every time just like the last
On her ship tied to the mast
To distant lands
Takes both my hands
Never a frown with golden brown
  • 3245 / 555 / 0
Ale ja też mam wspaniałe loty, wyjebanie pod sufit tylko na początku, teraz by mnie pewnie tak urobiło, że hoho, tylko się nauczyłem już ile warta jest ta fascynacja, to taka tania imitacja szczęścia, która jest zwykłą stratą czasu, już tripy na ketonach miały większy sens :d
02 czerwca 2017Br0wnSugar pisze:
Miałem za każdym razem wspaniałe loty i niekiedy wyjebanie pod sufit jeśli za bardzo nie kaprysiła
No popatrz, niedość, że dziwka to jeszcze kaprysi :diabolic:

P.S mówisz, że cie wystrzela 150, a wiesz, że jak sobie teraz pacniesz dwupak i dopijesz syropkiem to się zsikasz? :diabolic: :diabolic: :diabolic: :diabolic: :diabolic:
Ostatnio zmieniony 02 czerwca 2017 przez pomasujplecki, łącznie zmieniany 1 raz.
https://youtu.be/XJPAk9ctb-Q

"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
  • 326 / 54 / 0
Mówisz z doświadczenia? %-D Póki co i tak jestem na odstawieniu a jak wrócę to nie zamierzam niepotrzebnie zwiększać, po kij psuć sobie tolerke skoro tak ładnie robi "niewinna dawka" :rolleyes:
Every time just like the last
On her ship tied to the mast
To distant lands
Takes both my hands
Never a frown with golden brown
  • 3245 / 555 / 0
To nie poznawaj mocniejszej kodeinowej fazy bo ona i tak trwa tylko pare użyć i wraca do Twojego aktualnego odczuwania jej, a na drugi dzień zostawia taki smutek, że od razu chce się w to odpłynąć. Tak jak mówiłem, dla mnie to strata czasu, nie w przyjemności liczy się jakość, bo ona się kończy wraz z minięciem fazy, Odstawienie wcale nie jest trudne, trzeba tylko sobie postrzeganie wartości naprostować.

P.S a tak z ciekawości, za każdym razem po 150mg łapie Cie na zejściu nodding, że wchodzisz w stan półsnu czy jesteś ogarnięty?
https://youtu.be/XJPAk9ctb-Q

"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
  • 241 / 48 / 0
[mention]pomasujplecki[/mention] zgodze sie mocno z twoim ostatnim postem, wbrew pozorom nie tak ciężko odstawić kodę, a i nawet PST niektóre (obecnie są słabe maki na rynku więc jest to możliwe). To znaczy nie jest trudno wziąć i przebyć skręta, ale potem zostaje rozorana psychika i jak nie ma ssri na pomoc chociażby tymczasową, to najważniejsze żeby odbudowywać to co opiaty zmieniły albo zniszczyły, czyli właśnie naprawić wartościowanie rzeczy. Aby wrócić ponownie do stanu zdrowia, czyli życia bez opio, to trzeba odbyć długą drogę powolnego pojmowania, że opio dają sztuczne szczęście, sztuczny spokój gdy są, dają ułudę i nie da się na dłuższą metę budować życia na czymś, co jest nieprawdziwe. Chyba, że się ma żelazną psychikę i organizm, a nie ma takiej osoby która nie podda się opioidom, one zawsze wygrają.

No ale że kolegę grzeje paczka kody i mu jest dobrze od tego, to nie masz co się czepiać, po pierwsze ta jakaś głupia zasada chwalenia się "ile to nie ja zajebałem jakiejś substancji o patrzcie jaki kozak jestem" jest zjebana a po drugie są osoby bardzo dobrze metabolizujące kodę i ich grzeje mocniej znacznie niż zwykłego ćpaka.
Pozdro koledzy w chujozie, dbajcie o psychikę to w końcu ten syf wyjebiecie, a ja z wami.
  • 326 / 54 / 0
02 czerwca 2017pomasujplecki pisze:
To nie poznawaj mocniejszej kodeinowej fazy bo ona i tak trwa tylko pare użyć i wraca do Twojego aktualnego odczuwania jej, a na drugi dzień zostawia taki smutek, że od razu chce się w to odpłynąć. Tak jak mówiłem, dla mnie to strata czasu, nie w przyjemności liczy się jakość, bo ona się kończy wraz z minięciem fazy, Odstawienie wcale nie jest trudne, trzeba tylko sobie postrzeganie wartości naprostować.

P.S a tak z ciekawości, za każdym razem po 150mg łapie Cie na zejściu nodding, że wchodzisz w stan półsnu czy jesteś ogarnięty?
Ja to wiem i dlatego nie chcę zwiększać póki wystarczająco dobrze mnie ta dawka robi, a raczej robiła bo właśnie dlatego robię przerwę. No i też dlatego że wyjeżdżam a tam nie będę miał jak ćpać i nie widzi mi się przy rodzinie się telepać.
Co do Twojego pytania powiem tak, za każdym razem noddingi łapałem w trakcie fazy, na zejściu nie zawsze ale zdarzało się że odpływałem i zasypiałem. - Głównie to były te dni kiedy wyjątkowo mocniej ją czułem.
Every time just like the last
On her ship tied to the mast
To distant lands
Takes both my hands
Never a frown with golden brown
  • 12895 / 2516 / 0
Jak wszystkim wiadomo (lub nie), 100 x trudniej przejść przez uzależnienie psychiczne. Pomijam hardcorowe uzależnienia od mega wysokich dawek fentanylu, lub jego analogów, choć w ich przypadku ta reguła też ma zastosowanie. Przeleżeć, wypocić, wymęczyć i wysr*ć skręta potrafi każdy. Niestety po jego przejściu szara rzeczywistość jest nie do zniesienia dla 99% opio-populacji i cykl zaczyna się od nowa.

Pod względem psychicznym kodeina nie uzależnia dużo słabiej od "ciężkich" opio. A już na pewno nie proporcjonalnie słabiej, do mocy. Gdyby kodeina była tylko śmieszną zabawką, imitacją "prawdziwych" opio, nie byłoby działu "kodeina - uzależnienie" liczącego ponad 1000 stron.

Nie ma też czegoś takiego, jak "śmieszna dawka". Ja na początku przysypiałem po 80mg, a na 300mg jechałem przez kilka lat. Dopiero mniej więcej w połowie swojej opio-kariery dobiłem do 1.5g. Nie czułem się wtedy 5 x bardziej wjebany - byłem wjebany tak samo, jak na 300mg, tylko skręty były mocniejsze.
Jeżeli ktoś uważa, że potrafi bawić się kodeiną bez żadnych konsekwencji przez długi czas, proszony jest o odpowiedź za parę lat : )
  • 3245 / 555 / 0
Macie rację chłopaki, ale podtrzymuję to, że jeśli czas brania nie jest liczony w latach to można po cichu spierdolić i nigdy nie wracać.
Teraz kiedy myślę trzeźwo wobec kodeiny, wiem, że miło byłoby się posmyrać, ale kompletnie nie ma to żadnej wartości, a czuję ten gorzki smak ceny jaką trzeba za nią zapłacić tylko dla tego żałosnego godzinnego ciepełka próbującego naśladować szczęście. Wspomnieniem zostaję tylko smyranie, nie zakodowały mi się w psychice te zniewalające loty do których przyznam mocno emocjonalnie ciągnie przy psychicznym skręcie, tak jest tylko w ciągu, ale przecież po rzuceniu tak nie będzie zawsze, to się rozpłynie szybko bo uwierzcie mi, nawet jeśli wam smutno to nie macie żadnego powodu to łykać, tylko wam się teraz tak wydaję. Jeśli wam zalezy to zróbcie detox na 2-3 miesiące i podejmijcie decyzję, że albo akceptuję skutki uboczne i biorę dalej, albo nie. Wtedy przynajmniej podejmiecie trzeźwą decyzję, a nie motywowaną skrętem.

Depresja pokodeinowa nie jest na tyle silna, że nie możecie funkcjonować, wam się tak wydaję tylko bo całe opiatowe uzależnienie to iluzja - wam się poprostu chcę przyjemności i jesteście tymczasowo niezdolni, żeby zauważać inne kolory. Dopiero na większych dawkach faktycznie pojawia się całkowite obrzydzenie i wtedy już dawka daje poczucie normalności, przyjemność przestaję być priorytetem :old:
Podpinam się - uciekajcie z tej chujozy bo jak pokochacie ją na zawsze to zmienicie dziwke na prawdziwą damę, a ta dziwka nie jest tego warta :old: Szczęście to jest przeżywanie pozytywnych emocji, a nie stłumianie ich ogłuszającą bombą doprowadzając się do tej chujowej agonii.

[mention]skunk_z[/mention] odstawmy chwilę moc działania, czepiłem się dawek bo uważam, że przy dawce 150 mg. nie da sie zrozumieć, dlaczego kodeina jest zła, widzi się tylko te mega superlatywy do których ciągnie, a jedyny skutek uboczny to katarek i lekko depresyjnie rozregulowane receptory. Normalnie życ nie umierać, więcej odwagi Panowie, a nie ulegacie od razu. Może nie chcecie rzucać?
https://youtu.be/XJPAk9ctb-Q

"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
  • 326 / 54 / 0
"a jedyny skutek uboczny to katarek i lekko depresyjnie rozregulowane receptory" ehh... albo nie czytasz uważnie albo masz zdolności do tworzenia bajek. Mówiłem już jak się objawiał (wciąż to czuje, mniej ale wciąż, przypominam że od wtorku czysty) mój skręt i do niedawna myślałem że to pewnie pestka w porównaniu do niektorych osób. Do czasu aż ktoś bardziej doświadczony i wjebany w kode uświadomił mi że takie objawy jakie przechodzę (mamy stały kontakt i na bierząco wie co sie u mnie dzieje) są bardzo mocne jak na początkujacego.
Mowa tu o fizycznych objawach bo nawet nie wspomnę ile razy dziennie myślę o tym żeby zarzucić.
Jak ja nienawidzę jak ktoś próbuje komuś coś wmówić. Opanuj się z tym narzucaniem każdemu słabego uzależnienia, słabego działania, słabego skręta i słabego wszystkiego.
Aha i co do tego czerpania szczęścia z pozytywnych emocji i takie tam - bierz pod uwage człowieku że nie każdy ma taki sam tok myślenia jak Ty i nieinie każdemu chce sie żyć, nie każdy widzi i potrafi odczuwać to szczęście.
Every time just like the last
On her ship tied to the mast
To distant lands
Takes both my hands
Never a frown with golden brown
ODPOWIEDZ
Posty: 75 • Strona 3 z 8
Newsy
[img]
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie

Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.

[img]
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon

Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.

[img]
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku

Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.