extraviado pisze:Ja bym pogadal, ale mam film, ze to jakies policyjne prowokacje, albo co gorsza, trafie na znajoma osobe, ktora wszystkim powie.
ChetnaDoPomocy pisze:Wiem, ponieważ uzależnionym pozostaje sie przez całe życie. Można byc nie pijacym alkoholikiem np. Ale nadal sie nim jest.
Co do samego tematu: owszem, można wskazać sporo przesłanek, dlaczego osoba, która wyszła z uzależnienia, może być lepszym terapeutą. Ze jednej strony jest kwestia potencjalnie lepszego zrozumienia przez terapeutę odczuć i sytuacji pacjenta, z drugiej - niebagatelne znaczenie ma zaufanie, które podejmujący leczenie narkoman chętniej chyba okaże komuś, o kim wie, że jego doświadczenia dzielił. Wiadomo, że wśród użytkowników narkotyków powszechne jest przekonanie, że rodzice, nauczyciele, terapeuci i w ogóle ludzie normalni nie mają pojęcia jak to jest, wobec czego trudno jest traktować ich jako autorytet w tej materii. Znacząca jest też pewnie sprawa motywacji, tj. widocznego w osobie terapeuty przykładu, że... można.
Ale sądzę, że są w tym też pułapki: terapeuta może np. w zbyt dużym stopniu koncentrować się na wykorzystywaniu własnych doświadczeń, zamiast wiedzy wypracowanej przez fachowców. Doświadczenia tego rodzaju to jednak sprawa mocno indywidualna i terapeuta, który będzie w pacjencie zbyt mocno dopatrywał się siebie z przeszłości (albo w sobie - terapeuty, który kiedyś pomógł jemu samemu, to też przecież możliwe!), może w konsekwencji skoncentrować się zupełnie nie na tym problemach /źródłach problemów co trzeba i tym sposobem wyprowadzić i i siebie i podopiecznego na manowce. Będą mieli wiele wspólnych tematów, ale efekty?
Optymalną opcja byłby chyba terapeuta doświadczony i bardzo mocno świadomy siebie, osobistej historii, a jednocześnie odpowiednio do tego wszystkiego zdystansowany i po prostu fachowy. Ogólnie: jest potencjał, który może pozwolić uzależnionemu zostać terapeutą i kilkoma dodatkowymi walorami, ale nie jest tak, że osobie z takimi przejściami będzie fachowcem zostać łatwiej - moim zdaniem jest dokładnie na odwrót, będzie musiał podjąć dużo większy wysiłek.
No i ostatnia kwestia: skoro uzależniony pozostaje uzależnionym zawsze, to znaczy to, że na jakimś poziomie cały czas ze swoim uzależnieniem walczy i w prowadzeniu czyjejś terapii będzie zawsze obecny aspekt tej walki, autoterapii. Pytanie: na ile jest w stanie to sobie uświadomić, rozgraniczyć, uczciwie zarządzać tym ile daje i ile bierze?
dodam od siebie, ciekawe w którym momencie u uzależnionego pojawia się MYŚL, żeby zostać terapeutą. na jakim etapie uzależnienia.
Co do Terapeuty moim zdaniem każdy sam widzi moment kiedy chciałby nim zostać niema reguły na której fazie uzaleznienia jest. Taka osoba musi przejść terapie, i być co najmniej 4 lata czysta. Terapeuta musi byc bardzo swiadomy siebie i swojego uzaleznienia, spojrzmy na to w ten sposob moze stać się żywym przykładem że można! Leczenie, terapia i pozostanie czystym jest to wielki wysiłek i praca co mówić zostanie jeszcze terapeuta, jest to podwójna praca zgadzam się ze to ogromny wysiłek. Mam znajomego Terapeutę alkoholika nie pijącego od dobrych kilku lat i jest świetnym terapeutą, myślę że to pytanie na taka osoba może to rozgraniczyć ile daje ile bierze należy zadać osobie właśnie która to przeszła ja szczerze nie znam na nie odpowiedzi, mogę polemizować ale odpowiedzi nie znam.
ChetnaDoPomocy pisze:skoro po kilka postach wiesz jak pracuje to gratuluje szybkiej analizy trafnej czy tez nie.
Na Twoim miejscu nie przypierdalalbym sie na sile, ale nie mi sie czepiac :-p
mietowy2 pisze: dodam od siebie, ciekawe w którym momencie u uzależnionego pojawia się MYŚL, żeby zostać terapeutą. na jakim etapie uzależnienia.
Nawiasem mowiac, jakie trzeba miec wyksztalcenie, zeby moc pracowac w zawodzie terapeuta uzaleznien?
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Badanie: częstsze używanie substancji związane z większym obciążeniem psychicznym
Osoby częściej używające alkoholu, konopi lub stymulantów wykazywały więcej trudności psychicznych, które były też silniej ze sobą powiązane – wynika z badania polskich naukowców. Dotyczyło to m.in. stresu, impulsywności i doświadczeń przypominających objawy psychozy.
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III
Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
