31 stycznia 2020mukbak pisze:Pytasz gdzie są rodzice? Wiesz... Swój nałóg można bardzo sprytnie ukrywać przez długie lata i nie jest to wina rodziców w żadnym wypadku! Moi rodzice dopiero się dowiedzieli jak jebnąłem grand mala i znaleźli mnie na ziemi z pianą w pysku, a tak, to nie sprawiałem nawet żadnych pozorów - myśleli, że mam tylko problemy psychiczne, bo takowe też miałem i w sumie nadal mam, ale się już nie objawia poprzez świetny dobór leków. Rodzice często mają swoje dziecko za wzorowe, bo się dobrze uczy, a to jest inteligentne, a to grzeczne, a to takie, siakie, owaki. To normalne, że nie dopuszczają do siebie pewnych rzeczy, bo to przecież ich dziecko, ich aniołek i oczko w głowie. Myślisz, że osoba, która nie jest w temacie narkotyków zwróci uwagę na szpilkowate źrenice, gdy osoba normalnie kontakuje? No nie wiem, nie sądzę. Słabe podejście.11 stycznia 2020Ankaaa pisze: tak z czystej ciekawosci...
czasem czytam tu posty w stylu- zaczalem/zaczelam w wieku 12-15 lat od trawki/alko/fety itp.
A GDZIE byli rodzice w tym czasie ? mogli sie nie pokapowac raz, drugi, ale tak na dluzsza mete ?![]()
jak jak bym przyszla wieku 12-15 lat do domu pod wplywem czegos to by mi pojciec tak wpierdolil, ze chyba do konca zycia bym niczego nie ruszyla.
no i zaczac cpac w wieku 12 lat to cos musi byc bardzo nie halo, i w domu i z tym dzieckiem![]()
Co do wątku - nie liczę dokładnie, ale będzie już jakieś 7 miesięcy abstynencji, jebać opioidy, zniszczyły mi życie, dobrze się czuję będąc trzeźwym.
co do życia na trzeźwo, to pierwszy raz nie lecę na dupościsku. może i potwórzę to, co masa terapeutów, ale trzeba sobie COŚ znaleźć i to "COŚ", to jest słowo klucz. ja na przykład popadłem w bieganie i codziennie po prostu muszę przebiec te kilka-kilkanaście km, bo daje mi to ogromną satysfakcję i euforię. pochłonęła mnie też literatura i zacząłem sporo wychodzić do ludzi. mimo, że jestem introwertykiem, to spędzanie czasu z osobami podobnymi, którzy z tego również wyszli, albo nie przesadzają, daje mi to również całkiem dużą frajdę. trzeba po prostu to zaakceptować i znaleźć zdrowy substytut. walka z narkomanią to pot, krew i łzy i zalecam tak mocno się zaangażować w coś (w moim przypadku jest to bieganie) na tyle, że jak będziecie się kłaść, to macie być kurwa tak zmęczeni, że nawet nie będziecie mieli siły myśleć o ćpaniu, a jakoś dacie rade xD - ot taka rada ode mnie, u mnie się sprawdza.
02 lutego 2020mukbak pisze: dziękuję, poly :)
co do życia na trzeźwo, to pierwszy raz nie lecę na dupościsku. może i potwórzę to, co masa terapeutów, ale trzeba sobie COŚ znaleźć i to "COŚ", to jest słowo klucz. ja na przykład popadłem w bieganie i codziennie po prostu muszę przebiec te kilka-kilkanaście km, bo daje mi to ogromną satysfakcję i euforię.
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Podziemie narkotykowe w więzieniu, skorumpowani strażnicy. Prokuratura oskarża
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko ośmiu osobom w związku ze zorganizowaniem w Zakładzie Karnym w Nowym Wiśniczu (Małopolska) narkotykowego podziemia. W odrębnym postępowaniu zarzuty ma kilkoro strażników więziennych. Śledztwo przeciwko funkcjonariuszom jest w toku.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
Był tak pochłonięty segregacją narkotyków, że nie zauważył policjantów
Stołeczni policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, przy których znaleźli znaczne ilości narkotyków. Były to: heroina, kokaina, mefedron, amfetamina oraz marihuana.