28 maja 2019jezus_chytrus pisze: To nie jest uzależnienie wymagające pobytu w ośrodku. Odrobina silnej woli i jakieś zajęcie zwykle wystarczają, żeby chociaż zrobić przerwę.
jezus_chytrus, zdziwiłbyś się, gdybyś zobaczył jak bardzo potrafi być trudne rzucenie mj, nie wszystkie przypadki są takie same, uwierz, sama się o tym przekonałam ;) Mój partner nie pali ot tak sobie dla rozrywki, jego uzależnienie zaczęło się od traumatycznych przeżyć przed laty, kiedy mj pomagała mu przetrwać bardzo ciężki czas. Następstwa tych przeżyć trwają nadal, on bardzo ograniczył mj, będąc ze mną, ale ... to wszystko jest bardzo skomplikowane, nie można tego wytłumaczyć, a nie chcę tutaj się wypłakiwać, bo narko-świat jest mały ;)
Wiosenkaaaa, odezwę się wkrótce, tylko ogarnę się z robotą :)
Faktycznie - chyba nie znam takiego przypadku. Tzn wyobrażam sobie, że gość pali codziennie i ew. objada się na kanapie. Możesz coś więcej napisać o tym uzależnieniu? Jak to wygląda z Twojej perspektywy.
Czy prosiłaś / nakłaniałaś go, by przestał palić? Próbował? Jeśli próbował, to co spowodowało, że się nie udało? Zapalił dyskretnie?
P.S. nie odbieraj proszę tego pytania jako bagatelizowania sprawy - jestem ciekawy, jak pewnie wielu innych. Mało tu było takich tematów.
Aczkolwiek jednak tu jak autorka pisała, że go kocha, a parę zdań niżej "myślałam, że po prostu jest niedojebany" to coś ni tu nie gra..
To mija sie z celem , ktos taki bedzie sie dziwil , czemu nie chce pic
Tlumaczyc komus , ze nie mam ochoty na seks po dysocjantach i zapalanie swiatla nie jest wtedy dobrym pomyslem . Dzielic sie przemysleniami z tripu na kwasie i nie uslyszec , ze to jakies urojenia itd.
Zdecydowanie - szanujacy sie psychonauta nie zwiaze sie z profanem , koniec kropka
Rozumiem, że z tym paleniem wiąże się szereg negatywnych konsekwencji, bo inaczej nie byłoby tematu.
Możesz coś więcej napisać o tym uzależnieniu? Jak to wygląda z Twojej perspektywy.
Czy prosiłaś / nakłaniałaś go, by przestał palić? Próbował? Jeśli próbował, to co spowodowało, że się nie udało? Zapalił dyskretnie?
przez pierwsze pół roku związku, kiedy nie mieszkaliśmy razem, okłamywał mnie, że pali raz na 2 tygodnie, okazało się potem, że pali codziennie. Jak zorientowałam się co jest grane, początkowo próbowałam to ograniczyć, ale nie ukrywam, że w weekendy paliłam z nim. Zaczęłam prosić o to, by palił tylko w weekend, sam tego chciał, aby zadbać o swoją produktywność w pracy, koncentrację itp. Nie zawsze to wychodziło, palił po 3-4 dni w tygodniu, a czym było gorzej, czym więcej nerwów było w te dni, w które nie pali, tym bardziej utwierdzałam się w tym, że nie dam rady być w takim związku. Ja zawsze miałam do trawy dobre podejście, mogłabym palić sobie np co drugi weekend, dla odprężenia, bez żadnego uzależenienia, z resztą kiedyś przed tym związkiem paliłam bardzo często (trwało to ok 3 lata) i nie było mowy o uzależeniu. Postawiłam ultimatum, albo ja, albo zioło, póki co jest duży postęp, w tygodniu nie pali, w weekend czasem tak, czasem nie, myślę, że w 60% nie. Jak mnie nie ma na weekend, to na pewno pali. Ale w weekendy, w które nie pali... jego nerwy są naprawdę nie do zniesienia, ten depresyjny nastrój... Czasem wydaje mi się, że to jakaś dwubiegunówka, bo potrafi mieć totalnie dobry nastrój, a po chwili coś potrafi mu go tak zepsuć, że jest nie do poznania.
Ogólnie ciągnie się to 3 lata, bo połowę czasu spędzanego razem jest wszystko ok, to mój najwspanialszy związek w tym czasie. Ale druga połowa, to jest jakiś dramat. To uzależnienie to jest jego jedyna poważna wada, na co dzien jest pracowitym, dobrym człowiekem.
Aha, to chyba ważne, ale oboje lubimy na imprezce zjeść to i owo, teraz już duużo rzadziej, ale nie jesteśmy anty.
Swoją drogą, na Twoim miejscu też bym się rozejrzała za jakąś terapią, czy nawet jednorazową konsultacją dla osób współuzależnionych - wspominasz o próbach kontroli i o przejmowaniu jego złych emocji, a to wszystko szkodzi na zdrowie psychiczne, przede wszystkim Tobie ;) Jemu na siłę nie pomożesz, ale sobą możesz się zająć sama.
Najwiekszym negatywem jest to , ze musi przebywac z kims kto jest non-stop zjarany . Nikt o zdrowych zmyslach nie chcialby sie uzerac z zamulonymi jaraczami
Z wypowiedzi na forum trudno ocenić, na ile sytuacja jest poważna, ale na pewno znam gorsze przypadki. Nie chciałabyś np być w związku z kimś, kto bierze opiaty - to jest dopiero dramat. Podobno 166 milionów ludzi na świecie pali zioło niemal codziennie i nie wiążą się z tym jakieś (większe) patologie. Gdybyście żyli np w Kaliforni, gdzie palenie zioła jest czymś tak normalnym, jak branie antydepresantów, to zapewne patrzyłabyś na to nieco inaczej.
Oczywiście lepiej, żeby nie palił, prowadził zdrowy tryb życia, uprawiał sporty, zabierał Cię na wycieczki (zagraniczne w tym), zarabiał kupę kasy, ożenił się z Tobą i dał Ci gromadkę zdrowych dzieci, ale nie można oczekiwać wszystkiego ; )
Podsumowując - palenie zioła może oczywiście być problemem - szczególnie z punktu widzenia kogoś niepalącego, ale to jeszcze nie koniec świata.
To jest zapierdolony człowiek. Ja jak jaram, a teraz jaram rzadko (chociaż ostatnio paliłem 3 dni pod rząd) to się nie ukurwiam jak niedorozwój tylko kręcę lekkiego i smacznego jointa. Nie jestem w żadnym wypadku zamulony, wręcz przeciwnie. Znam wiele osób, które praktykują to na co dzień.
Podziel się posiłkiem, chamie
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
