Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 2073 • Strona 124 z 208
  • 827 / 34 / 0
To już Ci nieźle mózg przemieliło skoro lubisz psychozy, ja po jakimś czasie polubiłem haluny wnikające z zmęczenia + proch które już mnie nie straszą jak kiedyś ale sama psychoza to chora jazda
Uwaga! Użytkownik PURE GBL jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 245 / 21 / 0
Co do tych "halunów" to ostatnio jak już dosłownie padłem ze zmęczenia %-D to leżałem i się wpatrywałem na te wszystkie przewidzenia, wirujące mgły i jak mi ściany wirowały to nawet fajne to było, tak się wkręciłem aż zasnąłem %-D Ale jak wjeżdżają przesłuchy to mnie to strasznie wkurwia, nie boje się tego tylko mnie to po prostu wkurwia.
A KTO, KURWA!?
  • 312 / 12 / 0
Potencjal uzaleznienia jest, ale dla mnie nie jest jakis znaczny. Bardziej uzaleznia kokaina, metkatynon a napewno mefedron. Cisnienie na fete lapie glownie jak zaczyna towar schodzic, a trzeba przetrwac kolejny dzien po zarwanej nocce. Jak zjazd przeminie to mnie cisnienie na wiecej nie lapie.
moor1992
  • 54 / 8 / 0
Synapse mam podobnie. Amfetamina działa na mnie w taki sposób, że dorzucam wtedy kiedy to ja chcę, a nie "muszę" bo np: nagle ścina mnie z nóg (koks) albo łapie straszny mega dół i mam wrażenie że jak nie przypieprzę to za chwilę oszaleje (mefedron).
W przypadku fety dorzucam jak chcę być wystrzelona, muszę coś porobić albo zwyczajnie mam na to ochotę. W przeciwnym wypadku faza powoli mi schodzi i ja też tak stopniowo i lajtowo się wyciszam, jeśli jestem zmęczona albo senna albo już mi się nie chce baletować spokojnie ogarniam się i idę się położyć i spać. Jak sobie pośpię na drugi dzień nie mam żadnej zwały ani ciśnienia :-)

Z jednej strony to wszystko dobrze i pięknie, bo niby nie mam chorego podejścia, wszystko pod kontrolą i nie odwalam głupich jazd z drugiej gdyby feta nie miała na mnie takiego działania nie ćpałabym wcale! :roll: Serio po innych używkach koksie, RC, ketonach i całej reszcie jak zaczęło mi się odklejać tak powiedziałam sobie "Nie chcę" i
"Nie potrafisz nie pchaj się na afisz" proste jak budowa cepa ;-) A fetę chcę, więc jestem ćpun i krechy nigdy nie odmówię :rolleyes:
"Dalej! żwawo! hasa! hej!
Buchaj, ogniu! kotle, wrzej!"
/Makbet/
  • 1329 / 60 / 0
A długo/regularnie zażywacie amfetaminę? W moim przypadku naprawdę ciężko zrobiło się po kilku intensywnych miesiącach, kiedy w grę zaczęło wchodzić zajebanie psychiczne pojawiające się już po odespaniu fazy. Ta fizyczna część zejścia pod koniec działania była całkiem znośna, ale doły psychiczne zaczynające się kolejnego dnia to tragedia. Wtedy skończyło się wciąganie 'bo chcę być wystrzelony', robiłem to żeby normalnie funkcjonować. Inaczej było źle, do tego stopnia, że bez benzodiazepin/dużej ilości alko, po prostu nie szło wytrzymać. Przy bliższej znajomości wychodzi dlaczego na fetę mówi się 'ścierwo'. :scared:
A oto bazy na dalekiej orbicie ZIEMI i poza orbitą KSIĘŻYCA oraz na samym KSIĘŻYCU, które zbuduję sobie w przyszłości. LUDZKOŚĆ będzie słuchała wtedy MNIE
  • 104 / 4 / 0
mnie to już chuj strzela jak widzę ludzi porobionych spidem chodzą zadowoleni źrenice jak 5zł tralalaa ja pie****e jak mi tego brakuje jak ja tego potrzebuje
wyśpię się po śmierci
  • 128 / 2 / 0
jarekjurek przybijam piąteczkę.
Zjazd sam w sobie to pikuś przy tym, co się dzieje po powrocie do normalnego życia. Mnie tam wystarczył tygodniowy ciąg, żeby potem dwa następne - juz na trzeźwo - łazić jak zbity pies. Wszystko, co ma się niepoukładane w głowie zaczyna szaleć jak wściekłe.
A że ja mam w ogóle niepoukładane to mialam szczerą ochotę zdechnąć. No ale było minęło, na ciągi raczej dłuższy czas się nie pokuszę, po weekendzie przefuranym w czwartek zaczynam nieśmiało odczuwać pozytywne emocje więc to kwestia otwarta.
Wysokie loty, twarde lądowania no nie ma w zyciu inaczej.
"Myśli mnie nachodzą, znowuż jakieś popierdolone..."
"Ludzie koty chodzą własnymi drogami"

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM
  • 447 / 50 / 0
Uwazam ze jestem tak jakby uzalezniony:)
Na przestrzeni 5 lat duzo wladkowalem, nieraz ciagi po tygodniu, nieraz tylko jedna nocka(zalezalo od portfela i od jakosci wujka)
Nie mam zadnych paranoji chyba moze tego nie widze.
Aktualnie jestem za granica a tu cena wujka i jego jakosc mnie skutecznie odciagnela od niego. Jak zjedzam do polski to 1 co robie to dzwonie i bawie sie przez caly pobyt . Jak znowu wracam to pierwsze 2btygodnie sa ciezkie, brakuje mi go , ogolne rozdraznienie i agresja ale po czym wszystko mija i jest w porzadku, problem jest jak zobacze jakas wzmianke o nim na necie czy cos to parcie jest ogromne.
  • 351 / 8 / 0
ja uwazam ze jestem dziwny jakis. mam za soba sporo 'wiekszych' uzaleznien - najgorszy oczywiscie mefedronik (koksu tez troche bylo ale jak to mowia na osiedlu 'koks nie uzaleznia bo jest za drogi' he he). na pewno wiecej zjaralem niz wciagnalem czegokolwiek, to pewniak na stowe. ale ja mam takie cos ze np. przypadkowo spotykam pania A po polrocznej lub I wiekszej obojetnosci na jej zaloty a tu nagle wybucha romans od nowa, big love - I wtedy sobie lece albo miesiac albo dwa albo pare. zawsze dopada mnie po tych X miesiacach takie hmmm zrezygnowanie, zmeczenie material. wtedy dowalam krechy takie ze az moga zabic I dochodze do jebanego wniosku ze to jest po prostu bez sensu I lepiej funkcjonuje bez pani A. mija mi ten elektryczny szal, ta wszechwiedza I wszechmoc. wtedy mowie pani A krotkie 'spierdalaj' I zaczynam sie cieszyc zyciem pelnym smakow, zapachow, kolorow I przyjemnych snow. zapominam o tej kurwie.
ale ona wraca - I wtedy chce jej wiecej.

podsumowujac - jestem 'czasem uzalezniony'. no po prostu jak jest dobry towar I ktos posypie to od razu biore kilka g I jade z tym na max. podoba mi sie najbardziej w pani A ze trzyma mnie twardo na ziemi ale daje radosc z blahych rzeczy I daje pierdolona moc :) cala reszta dragow dziala na mnie odurzajaco/otumaniajaco/oglupia mnie I zmienia, przestaje byc wtedy soba.
pozdrawiam wszystkich uzaleznionych I zamiast pierdolic hasla typu 'wytrwalosci w rzuceniu nalogu' powiem 'zyjcie z nalogiem dobrze a jak nalog nie chce byc dobry - przestancie z nim zyc' - czy jakos tak ^^ nie mozna robic z siebie ofiary losu, to jest zasada numer 1. wszystko jest dla ludzi...
totalny popierdoleniec ze mnie jest generalnie
  • 31 / / 0
Brałam 2 lata. Od 5 mcy jestem czysta. Zerwalam z calym towarzystwem ale jak widze jak dobrze sie bawia, mam ochote wrocic do tamtego zycia. Zawsze przypomina mi sie najlepsze pol roku brania, a zupelnie zapominam dlaczego odstawilam. Po tych 5 miesiacach wszystkie zjazdy i omamy wydaja mi sie takie piekne. Czasami caly dzien mysle tylko o furaniu, calymi dniami chodze zmeczona. To zycie jest gorsze od tamtego, ale moze po dluzszym czasie bedzie w miare normalnie.
ODPOWIEDZ
Posty: 2073 • Strona 124 z 208
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki

Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.

[img]
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.