Jak myślicie mógł to być mefedron? bo z tego co czytam ostatnio to już sam nie wiem,napewno mnie to nie pobudziło,nawet czułem uspokojenie.
Więc, dzisiaj sobie kupiłem 1,5h niby haszyszu 1,5g(wątpię że to był haszysz)
Poszedłem z kolegami zapalić, ta substancja była w 2 czarnych(100% czarny kolor), wyglądało to jak 2 duże czarne guziki.
Koleżka przygotowywał to i mieszał z tytoniem(2 szlugi), nie do końca to zrobił dobrze bo pozostawały takie skwarki. Zapaliliśmy, rozwalilo strasznie i był nieogar totalny(ledwo szczypta, i strasznie smoliło i z butelki nie mozna bylo wyciagnąć całego dymu, cały czas zostawał). i jedną butelką we 4 się zakatrupiliśmy. Ogólnie to bomba była nie fajna, a świni prawie brak.(mała notka, jeden poszedł do domu bo mówił że się źle czuje i zostało nas 3)
W smaku przypominał najpierw plastik, potem asfalt.
Potem jak zlazło z nas totalnie, to poszliśmy znowu przypalić to, tym razem wyciągnąłem z wszystko z tytoniu i podgrzałem to dobrze(na łyżce) gdy już zaczęło się dymic(lekko, zmieszałem to z całym tytoniem), znowu szczypte tego wrzuciliśmy do butelki, i zapaliliśmy, bardzo długo się paliło, normalnie trawa schodzi do 3 buchów(dużych), a było chyba z 8 kolejek(tak na oko bo nie liczylem), w tym opuściłem 4 kolejki ponieważ nie chciałem więcej chociaz nie byłem jeszcze zbombiony i teraz najgorsze czyli co się działo w moim muzgu.
Widziałem obrazkowo, czyli przed oczami miałem 1 zdjęcie na sekunde, bardzo się wystraszyłem, koleżka który nie ominął ani jednej kolejki powiedział że jest bardzo strasznie i coś nie tak, i powiedział aby iść na chate.
Ledwo co żyłem wstałem i poszedłem za nim, ledwo co dowidziałem patrząc jednym zdjęciem na sekunde, w dodatku w głowie impulsowo powstawał taki głosny szum + uderzenie(przy tym stanie można było by porównać z nawet nie wiem czym) raz się wywróciłem.
Poszedłem do jednego z kolegi, w tym cały czas tak mi się działo w głowie, byłem tak załamany że myślałem że umrę i że to nigdy nie przestanie. To na pewno nie była normalna faza, ponieważ jak mi już zlazła z głowy czyli już normalnie się czułem, nadal szumy mnie napadały i uderzenia
Od razu poszliśmy się przespać, bomba powoli przechodziła, aż nagle w jednym momęcie szum i walnięcia w głowie były tak mocne że aż nie dowidziałem na oczy(nie było żadnego bulu w głowie) kolega w tym samym czasie powiedzial ze będzie żygać, (porzygał się mocno), można powiedzieć że atakowało z zaskoczenia, nie wiadomo było kiedy uderzy.
Uderzenie w głowie było dość nietypowe, aż znosiło na bok, a szum można było porównać z szumiącym telewizorem(cicho) a jednocześnie strasznie głośno.
nazywają to czarnym afganem
Pogrubiłem najważniejsze informacje
chciałem też dodać że dzisiaj to samo paliłem i też tak miałem lecz mało tego wziąłem i był ten sam efekt a moi koledzy palili to jak smoki i nie mieli tego.
Przepraszam jeżeli zły dział wybrałem i za chaotycznie napisany temat, lecz prosiłbym o zbliżenie mnie z tym co to mogło być
» N, 22 kwietnia 2012, 23:45
Chciałem poprawić błędy, lecz niemogę edytować posta
dodaje też ważniejszą informacje
przy "uderzeniu" szum bardziej można było porównać z tym dziękiem
http://www.youtube.com/watch?v=vcUDYBIr ... r_embedded [Strange sound in Kiev again 11.08.11] | idk
Od 0 do 3 sekundy
Czarny afgan - dzisiaj postanowiłem się temu przyjrzeć to była jak plastelina, mógłbym nawet z niej ludzika ulepić(czarna jak świerzy asfalt)
Dziękuje też moderatorowi o przeniesienie mojego posta do tego tematu
scalono. | idk
Powód: scalenie + mianowanie linka.
I zrobiło mi taki bajzel w głowie że nie mogę się otrząsnąć, myśle cały czas o tym co by gdybym umarł, też nie odczuwam takiego "czegoś" jak sen, jakaś deprecha mnie złapała, w dodatku wjechałem na kolegę za byle powód, a jestem bardzo spokojny normalnie.
Ale ja chciałbym serio wiedzieć co to było :/ bo nawet nie wiem czy mógłbym teraz jakieś pixy z witaminami brać, jedynie co to kupiłem sobie 10 tabliczek czekolady i 5 zjadłem dzisiaj(jestem hekto, i czekolada i inne śmieci nie rozejdą się po mnie)
Moja waga to 60kg a kolegi ~100, jedynie co nas zbliża do siebie to rocznik.
Gdyby ktoś doświadczony pomógłby mi to wybadać to bym był wdzięczny, lub po prostu jestem coś ala ufo, i po tym odbieram te dzięki.(tak można to nazwać żartem, lecz tak pomyślałem sobie raz).
Głosy na pewno powstawały w mojej głowie a nie na zewnątrz, ponieważ paliłem na 2 różnych osiedlach, raz w takim jakby parku, a 2 raz nad wodą.
ostatnio wpadł nam w ręce dziwny specyfik. Mianowicie biały proszek sprzedawany po ok. 0,1g/40zł.
Niesamowita bania, na ok 3-4 godziny wchodzi super humor. Wszystkie teksty wydaja się mega śmieszne jak w jakiejś najlepszej komedii. Potem też dopisywał dobry humor, ale zaczęło się pobudzenie i gadatlowość. Ogolnie w połączeniu z 3 piwkami wybitna bania.
Źrenice ogromne plus do tego niezwykle wyostrzony słuch i wzrok. W nocy miałem wrażenie, że ograniam wzrokiem 180 stopni, do tego latarnie widziane ze sporej odległości wydawały się nienaturalnie blisko. Spać się w ogole nie chce, ale da rade zasnąć.
ktoś wie co to może być? Obstawiamy, że jakis dopalacz, ale jaki?
Pozdrawiam.
Znajdź w sobie siłę na dobro, Na wiedzę i na rozum.
Zatrzymajmy się w pędzie. Nikt nie pamięta, po co biegnie.
Czy na pewno po szczęście? Czy sam bieg nie jest biegu sensem?
no więc miałem okazję ostatnio przyjąć coś co wg wszystkich było mefedronem. ale wg mnie nie. postać - kryształki. wyglądało trochę jak 4-MEC w krysztale, ale na pewno nie był to 4-MEC. cena podobno 60/g. nie wiem ile tego przyjąłem, bo nie noszę wagi na imprezy, a kryształki mogą swoje ważyć - ale na oko ok. 50mg do nosa. zapodałem to może ze 2 albo 3 razy w sumie przez całą noc. efekt... no właśnie. jak miałem kiedyś 4-MMC okazję próbować to zawsze wbijało mnie w siedzenie na może 20 minut, a potem stymulacja brała górę. dość tępa i do tego mocne zwiększenie libido i ogólnej chcicy. a tutaj nie było wspomnianego mefe-jebnięcia, działało raczej jak coś mocno serotonergicznego - mocne rozleniwienie, skakać do tekno się nie chciało, za to fajnie się gadało na fajce (ale trochę wcześniej brałem etylofenidat i DMMC więc być może stymulacja bardziej od tego). natomiast nic nie wbijało w kanapę, nic też nie stymulowało później bardziej. no i właśnie to zawinięcie i odmóżdżenie - totalny rozpierdol mógłbym rzec, nie wiem jak ten stan określić - po MDMA zawsze takie coś jest, tylko tu nie było empatii.
wg mnie zdecydowanie inna faza niż po 4-MMC. do tego nie miałem żadnych efektów kardiorozpierdalających następnego dnia, co mnie ostatecznie utwierdziło w przekonaniu, że był to co najwyżej jakiś brefedron.
macie pomysł co to mogło być?
[ external image ]
dzięki z góry za pomoc :listen:
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
„Narkowaluta” w Warszawie. Za podwózkę zapłacili bezdomnemu... marihuaną
To historia, w której dramat życiowy przeplata się z dość absurdalnym paragrafem. Policjanci z warszawskiego Żoliborza, kontrolując zaparkowaną Kię, nie spodziewali się, że trafią na „mobilne mieszkanie” z bardzo nietypowym systemem rozliczeń za usługi transportowe.
Zaskakujące dane o alkoholu. Tak wygląda codzienność wielu Polaków
To nie są pojedyncze przypadki ani margines społeczny. Najnowsze badanie pokazuje, jak często Polacy sięgają po alkohol – i dlaczego temat znów wraca do Sejmu.
Palenie marihuany a zdrowie emocjonalne. Nowe badania dają do myślenia
W przypadku nastolatków palenie marihuany może mieć wpływ na zdrowie emocjonalne i wyniki w nauce – ostrzegają naukowcy na łamach pisma "Pediatrics".
