wiadomo że sie nie chce ale kasze wszelkiego rodzaju, ryże, makarony pełnoziarniste z dodatkiem chudego mięsa najlepiej na parze, chodź ja osobiscie strasznie nie lubie, jestem fanatykiem smażenia jesli chodzi o mięso a do tego różne warzywa również te na wage, nie paczkowane mrożone z jak największą ilością IG* i posiłek dzieliłem na 3-4 porcje w zależności od tego jak duży był. Tak by conajmniej co pół-godziny czy godziny skubnąć ile się da, oczywistym w między czasie woda ale również nie butelka na raz bo i tak wszystko wydalimy i sie tylko wypłukamy z brakujących już mineralów tylko pare łyków co jakiś czas i to chyba był dla mnie najlepszy sposób jeśli musiałem szybko dojść do siebie, bo przykładowo wieczorem/południem było coś do załatwienia a nie chciałęm wyglądać jak totalny wrak, chociaż i tak często były to ciągi to nie ma tu mowy o naprawieniu się w jeden poranek.
Bardzo dobrze na bebechy i samopoczucie działa też kubek ciepłej herbaty z odrobiną miodu.
Pozdro.!
Na kaca najlepsza praca.
U kiepskich była najpierw praca (pracoholizm) co tam karmniki robili a później dopiero kac. Szkoda, że w życiu to tak nie działa, chociaż ja już mam wyjebane. Czysty od alko od 6 miesięcy.
Życzę wszystkim przespanych nocy i braku kaca.!
Pozdro.!
11 czerwca 2026serotoninowy pisze: Kocham gabajeby i chuj jestem GABA wrakiem, prega 2 dzień wjeżdża wyśmienicie na wyzerowanej tolerce 750mg i z 5 kaw, a teraz chillout wyrwałem 4 żywce na promce, ale bym się napił giebla
btw. nie marketowe, bo woda nie zrobi się zsiadła, jest tam trochę mleka, ale nie ma naturalnych bakterii mlecznych.
1) Jak się raz skończyło sylwka jakoś 11 stycznia, to nie było mowy o jedzeniu niczego, zapach dymu tytoniowego wręcz bolał, na myśl o jedzeniu czegokolwiek to rzyganie żółcią i inne bajery i wtedy tylko motyw by to przespać niestety. Bdz zbawienne choć wiadomo, niebezpiecznie, bo uzależnienie krzyżowe za winklem, a jak po jednej imprze parodniowej mieliśmy koleżankę po pielęgniarstwie to każdemu wenflon i kroplówki z glukozą, zastrzyk z magnezu itd. Takie coś jest niesamowicie zbawienne.
2) A lżejszy to w sumie klasyk klasyków: izotoniki te, co nawadniają lepiej niż woda :D i b. delikatny posiłek choćby pół bułki z masłem, by przepchnąć żółć, której to bujanie się po żołądku u mnie powodowało najgorsze mdłości. I węglowodany... jak się ma rosołek to w ogóle nie ma tematu <3
A klinować klinowałem, ale ostatecznie w chuj nie polecam, zwłaszcza jak się jest chlorem, bo u mnie oznaczał on po prostu przedłużenia picia o kolejny dzień, a tym samym 24h póżniej deja vu, tyle że kac tak dobre dwa razy potężniejszy...
Ale jak już to takie 50ml czystej w wielkim kubku ze świeżo wyciśniętą cytryną, miodzikiem, ciepłą wodą. Często nawet jak się zwróci, to i tak się wchłonie, co miało się wchłonąć przez ścianki przełyku i już poczucie gituwa.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.
