Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
Sent from my VTR-L09 using Rozmowy Hyperreala mobile app
Na marginesie: ja go znam od tych 20 lat i fakt zawsze mnie wkurzal ale to był znajomy znajomej... Jak się z kimś żyje to inaczej niż z doskoku na godzinę.
@ledzeppelin2
Jak zabraknie tableteczek to potrafi mówić ludzkim głosem i poprosić żeby żonka pojechała wykupić receptę. Jeśli żona mówi nie , to wtedy próbuje odstawiać fochy. Ew. wtedy że niby z dupy ma jakieś straszne choroby. Bóle, duszności, w piersiach go boli czy noga... Wg mnie typowe nerwobóle. Na propozycje pójścia do lekarza zawsze jest na nie. Aha- byłem przy takim czymś kiedyś w sensie że serce go bolało czy coś. Ja mówię że to na pewno zawał i że dzwonie po karetke. To nie zdążyłem wklepac 112 i było jakby lepiej. Byłem całkiem serio wtedy.
A jeśli np. żona mu powie, że jeśli nie wezmie tabletek to znowu będzie chorował to wtedy już oficjalnie nie choruje. Wtedy się unosi chwilowo. Kozaczy że mu to do niczego nie potrzebne i ze to dla niego żadna kara. I jedzie sam.
@polymerase
Z obserwacji wynika ze jest. Głównie działanie na zasadzie akcja wywołuje natychmiastową reakcje. Wszystko jest bezmyślne. Nie ma rozmyślania o tym co powiedzieć, odpowiedzieć... Jak go coś dotknie to od razu musi wyprowadzic cios odwetowy. Nie ma że kogoś boli. Wytacza największe działa przeciw np. słowu które dla mnie nie jest nawet atakiem.
@JSC
Nikomu i nigdy się do tego nie przyznał że ma problem. Wg mnie nie zdaje sobie z tego sprawy . W sumie na pewno ucieka przed myśleniem o tym. Do psychiatry nie pójdzie bo przecież nie ma z niczym żadnego problemu. Jedynie mówi, że o wszystko bardzo się martwi i tym próbuje załatwić sprawę dlaczego bierze benzo. Martwi się bo ma powód a nie że sobie nie radzi. Powodem wielkiego zmartwienia jest zła ocena dziecka w szkole, to że w tv zapowiadają burzę, to że w kominie zapalą się sadze, że kogoś porazi prąd, że ktoś coś złego o nim powie na wsi albo gdziekolwiek w sumie. Że samochód ukradną, że w garażu zapali się w nocy samochód bo nie odłączył akumulatora. Krytyki nie przyjmuje do wiadomości a u niego, taki paradoks ,wszystko można skrytykować niestety. On się wszystkim martwi w każdym razie ale cóż. Wszyscy wokół tacy beznadziejni że musi to robić bo nikt za niego nie pomyśli. Często słyszałem taki tekst, ze bez niego to rodzina sobie nie poradzi. Dopiero jak umrze to się przekonają jak będą mieli ciężko.etc.
A co jeszcze ciekawsze: objawy znikają jak ręka odjął kiedy się coś wydarzy co skupi jego uwagę. Najlepiej jakaś tragedia. Wtedy w domu mają chwilę spokój. Lęki się nasilają w szarej smutnej rzeczywistości. Z jednej strony bierze cloranxen przed wyjściem do sklepu a z drugiej jak spotka kogoś kto go wysłucha, opowie newsa to jest usatysfakcjonowany. Nie ma problemu że jest np. mrukiem. Że się boi. W towarzystwie jest dusza towarzystwa. Ciągle opowiada jakieś żarty, zagaduje. Wtedy jest kozak i niczego się nie boi. No chyba że impreza była nieudana, trafił na większego kozaka to wtedy ma focha. I np. wiem z doświadczenia ze lubi snuć teorie. Ktoś mu nie powiedział dzień dobry.... Problem. Oczywiście on już nigdy się też nie odezwie do tej osoby. Nie bierze pod uwagę że może to nie było z premedytacją i że ktoś ma ważniejsze problemy niż mówienie dzień dobry każdemu co się rusza. Wystarczy natomiast jeden gest ze strony tamtego człowieka i wszystko ok. Nie potrafi się na nikogo gniewać.
@lajtowypodroznik
Z wiekiem faktycznie jest coraz gorzej. Wszystko się nasila. W sensie, że kiedyś dokładnie takie same problemy wydawaly się mniejsze. Oczywiście też były, uwierały rodzine ale nie aż tak. Dało radę żyć.
Ogólnie rzecz ujmując to nie wyobrażam sobie żeby mógł się otworzyć przed psychologiem. Po prostu nie wyobrażam. Do psychologa jak go umowisz to po prostu nie pójdzie i jeszcze zacznie stroić fochy. Że im przeszkadza i że chcą się go pozbyć i wmawiają chorobę.
Jestem prawie pewny ze nie otworzy się ten człowiek już nigdy przed nikim. Musiałby wtedy przyznać że przez ostatnie 25 lat się mylił. A on robił przecież wszystko co w jego mocy żeby jakoś to było. Martwił się o wszystko. Musiałby przyznać się przed samym sobą że zatruwał życie najbliższych tyle lat. Bardziej niż jego żony ( jednak sama wybrała było nie było) to żal mi jego dzieci. Są mądre, bystre ale zahukane. Byłem świadkiem sytuacji ze jego córka wróciła ze szkoły zadowolona ze dostała piątkę z czegoś tam. A on zamiast pochwalić to rzuca tekst że to jego zasługa bardziej niż dziecka bo kazał jej się uczyć. Nawet nie pomagał. Tylko kazał. Co takie dziecko sobie pomyśli? A tym bardziej ze te dzieciaki w jego obecności takie przygaszone ale kiedy go nie ma to odżywają. Kiedy jest obok to się nic nawet nie odezwa. On oczywiście czasem rzuci że mruki i nic z tym nie zrobi... Zawsze to on musi być nieskazitelny i rywalizuje nawet ze swoimi kilkuletnimi dziećmi.
lenistwo jest jedną z najgorszych cech a jak do tego dochodzi skłonnosć do uzależnień to już jest pozamiatane.
tego typa mogłaby obudzić dawka LSD hahaha zeby spojrzał na życie inaczej.
Ja mu mogę LSD ogarnąć i aż jestem ciekawy co człowiek z taką psychiką po LSD odstawi. Jaki piekielny bad trip może z tego wyniknąć. Niemniej jednak nie ogarne.
PS gdyby ktoś się dziwił czemu znam aż tyle szczegółów... Jego żona mi opowiadała a ja podobno umiem słuchac, od wielu ludzi słyszałem. W związku z tym ,jeśli wygadanie się i wypłakanie w mój rękaw jej choćby trochę pomoże, to co mi zależy... Nie wiedziałem tylko ze tak mnie to zaangazuje i dotknie. Wiedzę o nim zdobywałem empirycznie również. A żona jego całkiem równa kobieta... Podobno przed ślubem wszystko było ok. Nic nie dawał po sobie poznać. Wrażliwy był, romantyczny taki podobno. Minus tamtych czasów ,kiedy nieprzyzwoitym było mieszkać z kimś bez ślubu... Gdyby go sprawdziła to by w to nie weszła. A po ślubie im bardziej się oswajał ,w nowej sytuacji, tym na więcej sobie pozwalał. Tak ja myślę.
Nie mogę tylko wymyślić co zrobić żeby im, a najlepiej jemu, pomóc. Wg mnie to już tylko ucieczka mogłaby im przynieść ulgę. Ucieczka gdziekolwiek. Rozmowa z nim nie ma najmniejszego sensu. Uwierzcie mi ze i ja próbowałem i ona.... Jego ojciec nie żyje. Matka bardzo podobna z charakteru. Może nawet taka sama? Też coś bierze chyba i słyszałem że sie wkurwia jak tego nie ma. Może też benzo. Rodzeństwo troche inne ale też chujowe i np. dobrej żony,pod skórą czuć że mu zazdroszczą , a z jego słabości się śmieją. I chyba wiedzą jaki hit jest grany. Tylko udają, ze nie. Rodzina Adamsów jeśli tak jest faktycznie. To w każdym razie ten typ relacji między rodzeństwem gdzie o problemach się nie mówi. Swoje zasługi się przedstawia. W sensie jest oczywiście bardzo mega ciężko ale on daje radę, podziwiajcie mnie jaki ze mnie kozak.
Koniec na dzisiaj tego mojego pisania bo już mnie głowa rozbolała jak to przeczytalem ,co stworzyłem. Niestety wszystko prawda.
Może jakimś rozwiązaniem byłoby niby-przypadkowe, zaaranżowane spotkanie z psychologiem. Ze niby jakiś znajomy czy coś, który niczym agent obcego wywiadu sztucznie wytworzy bliższą relacje z tym typkiem, sprytnie omota, podpuści i w magiczny sposób skłoni do refleksji nad sobą? Misja mozolna i w realu nierealna. Musiałby być jakiś specjalista a la Cesar Milan czy jak mu tam...
A co do benzo to długoletnie zażywanie mogło jeszcze bardziej uwypuklić jego cechy charakteru. Zresztą tak jak każda używka. Chociaż moim zdaniem, takie branie cloranxenu i estazolamu porównałbym do wypicia kilku piw wieczorem przez starych pryków, którzy uważają,że już swoje w życiu zrobili (żona, dzieci, DOM) i teraz po prostu żyją politykami, sportami i plotkami o sąsiadach.
Pamiętajcie, po każdej ilości alkoholu, nawet jeśli jest to tylko piwo, potem szczacie własnymi mózgami.
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
Nie wiem czy pisałeś czy może nie, ale jedno zasadnicze pytanie: trujecie mu dupę tym, że ma problem? I co on na to mówi? Bo jak to gość, który nigdy w sobie nie widzi wad to to będzie walka z wiatrakami i szkoda czasu na takiego człowieka.
Aha i chyba dochodzę do wniosku ze jednak jest ślepy na swoje życie. Kiedyś pamiętam że opowiadał o swoim ojcu czy matce. To tak idealnie pasowało do niego, że śmiech. W sensie sam boi się wszystkiego a im zarzucał ze denerwują się byle gównem. I vice versa. To tak jakby stac po kolana w błocie a komuś obok wypominac że stoi dokładnie w tym samym miejscu w tym samym błocie .
I taki człowiek ma dzieci, żone i ma wyjebane jajca do góry jak sero.
[mention]pasquallo[/mention] jak to mówią, starych drzew się nie przesadza. Zaczynam wątpić, czy jest jakaś nadzieja dla tego człowieka.
Psychologowie mówią, że nieprzypadkowo spotykamy na swojej drodze i potem wybieramy konkretne osoby. Odpowiadamy sobie tym samym na niewyrażone potrzeby, nieuświadomione, nierozwiązane problemy. Ta żona co go wzięła, tez musi mieć jakieś lekkie problemy z własną wartością. Może jest dobrą kobietą ale jakiś lekki problem na pewno jest.
Im bardziej będziecie na niego na ciskać, tym bardziej się on będzie oddalał. T metoda wydaje się z założenia mało skuteczna. Będzie starał się chronić samego siebie i uciekal - tak jak to robił całe życie. Ucieczka u niego akurat objawia się w sposób opisany przez Cie [mention]pasquallo[/mention] tj. krzyk , odwracanie kota ogonem ... . Ten brak krytycyzmu wobec siebie, u tego jegomościa jest silne skorelowany z podświadomością.
Problem zaczyna się wcześniej. Już podczas szukania partnera na całe życie . Dużo jesteśmy w stanie zrobić, żeby zostać zaakceptowanymi, pokochanymi. Jeśli bycie sobą nie przyniosło skutku - udajemy.
Często kobieta od samego początku dostrzega wiele rzeczy, które jej w partnerze przeszkadzają . Myśli jednak, że zmieni go , albo nad nim popracuje. Tak to nie działa.
Może u niego w domu, przepraszanie , przyznawanie się do winy było oznaką słabości ?? Dlatego tak nie robi,
Piszesz , że rodzice podobni są do niego, a to by wskazywało , dlaczego zachowuje się tak a nie inaczej.
Ta kobieta okazuje mu jeszcze czułość, czy nastał etap płaczu w kącie i unnikania zaogniania sytuacji??
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Narkotyki ukryte w papierze? Naukowcy wzięli pod lupę listy płynące do więzień!
Naukowcy z Politechniki Krakowskiej pracują nad innowacyjną metodą wykrywania substancji psychoaktywnych, która może znacząco usprawnić działania służb i laboratoriów. Ich celem jest stworzenie prostego, szybkiego i niedrogiego testu opartego na zjawisku fluorescencji, czyli emisji światła przez odpowiednio przygotowane związki chemiczne.
Oświęcim. Zasnął na ławce miał przy sobie torbę narkotyków
Policjanci z Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego oświęcimskiej komendy Policji podczas patrolu zatrzymali 18-letniego obywatela Ukrainy. Nastolatek posiadał przy sobie torbę z kilkoma rodzajami narkotyków. Jest podejrzewany o posiadanie znacznych ilości środków odurzających.
Marihuana w Norwegii — odrzucona reforma i to, co zrobiły sądy
Norwegia odrzuciła dekryminalizację w parlamencie, a rok później jej Sąd Najwyższy w praktyce złagodził karanie za posiadanie na własny użytek. To rzadki przypadek, w którym sądy poszły dalej niż ustawodawca.
