Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 19 • Strona 2 z 2
  • 333 / 12 / 0
"bo żałuje się tylko rzeczy których się nie zrobiło" dokladnie tAk! :-) pozdrowionka dla kolegi, i dla reszty panstwa tez ;-) pakujcie plecaczki -jutro szkola :-) white jest na trybie czuwania-zajebany jak samolot :-p I oczywista zecz ze nie zaluje , i nie spocznie doputy dopuki wszystkie dzieci nie popakujom podrencznikow :-D (wracam z imienin, pozdr o dla cioci Ani z Białegostoku :cheesy: )
<<<La Fete Continue..>>>
  • 520 / 18 / 0
Ja tak samo nie śpię i jestem w trybie stand-by :p ale nie na zajebce niestety... Dodam też, że po amfetaminie odkryłem miejsca, o których pojęcia nie miałem! Ahh te eskapady całonocne po A... ;)
  • 333 / 12 / 0
ja chyba najmilej wspominam te kilku czasem kilkunasto godzinne rozmowy na przerozne tematy, fajne jest to ze po fecie nawet ludzie zreguly malomowni/jacys zamknieci w sobie sie otwieraja i idzie z nim i jakotako wmiare pogadac :-) czasem jest nawet zabawnie ;-) no kawałek zycia przesiedziałem przy kresce, roznie bywało :-D (ale zwykle co złe niechcemy pamietac zreszta co tu- sie zalil niebede przeciez ;-) , -a jaja byly nieraz nie dwa ...i nie osiem...za ten nowy roczek beze mnie w szkole :-D ) pozdr i samych szustek tygrysy ;-)
<<<La Fete Continue..>>>
  • 878 / 155 / 0
Z fetą mam do czynienia już w sumie jakiś czas, nie jakiś skrajnie długi, bo jestem młoda ale myślę, że wystarczający aby wypowiedzieć się o skutkach długofalowych. Ja ogólnie zawsze byłam ekstrawertykiem, szybko poznawałam ludzi i nigdy nie miałam problemów w kontaktach. feta w moim przypadku bardziej pomogła mi ba moje bardziej osobiste sprawy. Przede wszystkim większa pewność siebie, chociażby kiedy jeszcze chodziłam do liceum które było bardzo wymagające. feta pozwoliła mi się długo uczyć i bardziej wierzyć w siebie. Poza tym, mam w rodzinie dość sporo problemów, do tego jakieś tam moje osobiste sprawy - feta mnie nauczyła mieć w dupie wiele rzeczy. Przez to, że feta spłyca głębsze uczucia(przynajmniej ja tak uważam), to wiele rzeczy nad którymi bym rozpaczała po fecie wydały mi się mało ważne. Na dłuższą metę chyba mi to pomogło, bo nie przejmowałam się sprawami na które i tak nie miałam wpływu, a wcześniej rwałam sobie przez nie włosy z głowy. Poza tym, teraz, już na studiach feta po prostu pomaga mi wyrobić. Nie ćpam już jak dzik, byleby był ogień w szopie %-D , raczej zaczęłam ją stosować jako używkę która ma zwiększyć moją produktywność a nie wyjebac mnie z papci i całkowicie uniemożliwić wykonanie swoich zadań. To fakt, już na przestrzeni tego czasu uzależniłam się od niej na tyle, że po prostu dobrze mi się z nią funkcjonuje. Mogłabym wymienić jeszcze parę korzyści które czerpię z tego uzależnienia, ale pamietajmy, że każdy medal ma dwie strony ;) pomijając wszystkie superlatywy, trzeba przyznać, że feta mimo wszystko jest skurwiałym narkotykiem i niszczy ciało i głowę. Niestety, pomimo, że można z niej dobrze skorzystać, wszystko odbija się na zdrowiu wcześniej czy później. Już pomijając kwestie finansowe warto mieć na uwadze, że jeśli nie mamy pewnego, dobrego źródła, to nasza feta może być naprawdę wszystkim, Sebastiany ją przepieprdalają czym się da i czasem fety w fecie jest mniej niż mięsa w hamburgerze z maka. Poza tym - nawet jeśli założymy, ze mamy dobry temat wypowiem się o minusach jakie ja u siebie zauważyłam. Po pierwsze zęby zniszczone od szczękościsku, poprzegryzane wargi. Nie wygląda to dobrze, a zęby dają się we znaki jeśli o nie nie zadbamy odpowiednio. Druga sprawa to brak apetytu który na początku jest fajny i nawet nie zauważmy, jak szkodliwy. W moim przypadku występuje jadłowstręt - nie mogę nic przełknąć. Odpowiedź, czy to dobrze dla organizmu nasuwa się sama. Serce, nerki, wątroba i układ krwionośny też dostają po dupie. Wazokonstrykcje i sucha skóra z czasem zaczynają być uciążliwe. No i głowa - w moim przypadku, kiedy zbyt długo ćpam bez przerwy robię się bardziej nerwowa, szybciej się wyprowadzam z równowagi. Zdarzyło mi się nie przespać kilku nocy pod rząd, każdy kto przeżył ten wie, co wtedy dzieje się w głowie. Znam niejeden przypadek, gdzie człowiekowi się całkiem w głowie pojebało, bo ćpał bez opamiętania. Zniszczone relacje rodzinne i znajomosci tez są warte uwagi. Bilans zysków o strat jak dla mnie jest jasny. feta ma plusy i minusy, ale mimo wszystko uważam, że nie należy jej brać nałogowo, wiem po sobie :) nie polecam wyjebania się w to, nie warto. Są lepsze używki, pamiętajcie
hipnotyzuję ludzi jak Kaszpirowski
  • 3 / / 0
Minusem naszej przyjaźni było to że w moim życiu pojawił się czas w którym na sama fetę wydałem więcej w dwa tygodnie niż przez 2 miesiące jakąś chwilę wcześniej,natomiast dużym plusem było to że po niej stawalem się bardziej otwarty i pewny siebie, nasza znajomość szybko się skończyła z racji tego że zacząłem brać coraz więcej, miałem coraz większą tolerancję co skutkowało również coraz większymi ilosciami A żeby było mało do tego wszystkiego doszły schizy związane np z tym że słyszałem rozmowy które nie miały miejsca ,ciągle myślałem że ktoś za mną stoi albo również że ktoś mnie ciągle obserwuje, z samego początku pojawiania się tego rodzaju schiz wydawało się to po prostu dziwne ale nie przeszkadzało mi to zbytnio , ale po jakichś 2 dniach zacząłem się tego bać, były momenty w których potrafiłem przykryć się kocem tylko po to żeby w jakiś sposób się odizolowac od całego otoczenia
  • 3 / / 0
Minusem naszej przyjaźni było to że w moim życiu pojawił się czas w którym na sama fetę wydałem więcej w dwa tygodnie niż przez 2 miesiące jakąś chwilę wcześniej,natomiast dużym plusem było to że po niej stawalem się bardziej otwarty i pewny siebie, nasza znajomość szybko się skończyła z racji tego że zacząłem brać coraz więcej, miałem coraz większą tolerancję co skutkowało również coraz większymi ilosciami A żeby było mało do tego wszystkiego doszły schizy związane np z tym że słyszałem rozmowy które nie miały miejsca ,ciągle myślałem że ktoś za mną stoi albo również że ktoś mnie ciągle obserwuje, z samego początku pojawiania się tego rodzaju schiz wydawało się to po prostu dziwne ale nie przeszkadzało mi to zbytnio , ale po jakichś 2 dniach zacząłem się tego bać, były momenty w których potrafiłem przykryć się kocem tylko po to żeby w jakiś sposób się odizolowac od całego otoczenia
  • 4 / / 0
Zdecydowanie przyjeciel tylko szkoda że jedyny ;// Zacznę od zapoznania was z moim byłm już problemem.
Urodziłem się z rozszczepem podniebienia i wargi przez co no nie ukrywając wyglądam troche "inaczej" co bardzo szybko zostało zauważone w szkole.
Podstawówka? Już wtedy miałem dość życia wieczne drwiny, nieudolne żarty w moim kierunku przyprawiały mnie o chęć powieszenia się w klasie.
Zaczeło się w 6 klasie gdy jako mały szczyl lubiałem sobie zakurwić wiadro. To sprawiało że miałem wyjebane na wszystko co się dzieje wokół mnie lecz dzieciaki (pomimo tego że unikałem kontaktu z rówieśnikami) dobijały mnie jeszcze bardziej 7 klasa była katorgą. Palenie zioła, chemoli z muchozolem już nawet nie pomagało, podczas gdy inne dzieci miały wtedy świetną zabawe na korytarzach ja miałem jebaną depresje w wieku 14 lat. I wtedy pojawiła się moja wybawicielka amfetamina którą w tamtym czasie brałem od kuzyna 8 klasa zleciała równie szybko jak wszystkie moje problemy, po amfetaminie zyskiwałem dużego boosta do poczucia własnej wartości, nie wstydziłem się już wtedy uśmiechać do lustra (wcześniej miałem z tym problem ponieważ duża ilość operacji związanych z rozszczepem osłabiła moje zęby i większości poprostu nie było) , nie unikałem spotkań z rówieśnikami na osiedlu, zacząłem poznawać ludzi, nie bałem się wchodzić w jakiekolwiek interakcje z innymi. Nadszedł czas liceum.
Pomimo niezbyt dobrych ocen na świadectwie dostałem się do najlepszego liceum w moim mieście. Wtedy zaczynałem tak naprawde życ. Zwiększona pewność siebie sprawiała że mogłem nawiązywać znajomości w szkole, nie bałem się przychodzić do szkoły, zniknęły poprostu wszystkie obawy, problemy.
Teraz aktualnie jestem na humanistyce, skończyłem pisać kolejną książkę a niedługo wydaje swoją pierwszą rapową płyte (co nieudało by się bez fety ;) ) mogę śmiało powiedzieć że wyciągnęła mnie ona z największego gówna jakie mogło być
Oczywiście drodzy czytelnicy musicie pamiętać że co za dużo to niezdrowo i trzeba wiedzieć kiedy zrobić przerwe/rzucić ścierwo.
Aktualnie fete zażywam może raz/dwa na tydzień przy dobrych wiatrach i wszystko wskazuje na to że powoli kończy się nasza przygoda.
Dzięki wszystkim za poświecenie chwili na przeczytanie tego.
Mam nadzieje że przynajmniej wy mieliście fajne przeżycia za dzieciaka.
Trzymajcie się.
  • 142 / 27 / 0
Kiedyś najlepszy Ziomek na całonocne balety zakrapiane morzem alkoholu, długie rozmowy, spotkania z dziewczynami, doładowanie mocy po 3h snu i wieczny bilet na imprezy.
Dzisiaj, złe wspomnienie, koszmar młodości, zabójca przyjaźni, stosunków rodzinnych, zapalnik wielkiej agresji i błędów wtedy popełnionych.
  • 347 / 75 / 0
Już nie przyjaciel tak jak było na początku. Wiem czego mogę się po tej "znajomości" spodziewać :D
Co tu dużo pisać... fetka jest fajna i ma potencjał ale jak umie się jej używać.
Teraz znowu cięższy okres i dałem się wjebać w ciąg :/
ODPOWIEDZ
Posty: 19 • Strona 2 z 2
Newsy
[img]
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski

Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.

[img]
"Narcos z Podlasia" skazani. Ich narkotyki miały zalać polski rynek

Meksykańscy narcos, którzy produkowali metamfetaminę na Podlasiu, zostali skazani przed sądem w Białymstoku. To pierwszy przypadek w Polsce, który pokazuje zmianę modelu działania karteli - zamiast szmuglować narkotyki do Europy, wysyłają "kucharzy". Tylko w Polsce toczą się procesy jeszcze dwóch innych grup z Meksyku.

[img]
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany

Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.