Reasumując wnoszę o przyznanie, że przeżycia mistyczne nie są zależne od substancji, ale od podejścia człowieka, który ich szuka.
Jednak swoje najbardziej mistyczne przeżycie miałam po połączeniu opipramolu (antydepresantu będącego agonistą sigma) z 2C-P, będąc na zjeździe z DXM :)
Powiem, że mnie też interesują głównie mistyczne przeżycia po psychodelikach, wszelkie inne fajerwerki są dla mnie niesatysfakcjonujące. Chciałabym wiedzieć, które RC mogą mi w tym pomóc, widzę, że polecacie 4-AcO-DMT (już sama nazwa jest genialna :D). Jeszcze zainteresowało mnie DPT.
Właściwie to jak mam być szczera to żadna ze spróbowanych do tej pory substancji nie wydała mi się tym "mistycznym cudem, którego szukam". Wszystkie tryptaminy jakich spróbowałam były zbyt słodkie i wesołe, a DXM i MXE są jakieś takie nieprzyjazne, ale kocham ich dziwność.
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
