Mal pisze:Czytając ten temat nasuwa mi się jedna myśl: Czajnik jest mistrzem przypału.
Najgorsze chyba, co zrobiłam na fazie, to była "szczera do bólu" i "oczyszczająca" rozmowa (pełna "artystycznych" wtrętów) przeprowadzona z dużo młodszą siostrą, którą właściwie wychowałam (patologia, rodzice bardzej rozkminiali alkohol, niż własne predyspozycje wychowawcze).
Nakręciłam się dziwnie negatywnie.. powiedziała o słowo za wiele i się wylało.. Pełen hardcore. Gorzej niż laski w kisielu.. masakra.
Obydwie mamy pokrzywione psychiki, ale nigdy wcześniej nie posądziłabym siebie o skłonności do przemocy nad słabszą fizycznie i mentalnie istotą, w dodatku, tak bliską..
Nie uderzyłam jej, i to nie z tych wyżej wymienionych powodów, ale dlatego, że poczułam do niej silny, bolesny wręcz wstręt (jakiego nigdy nie czułam do ludzi obcych, którzy u moich znajomych taki wzbudzają niejednokrotnie).. i ściskając za ramiona do granic wytrzymałości (grymas cierpienia malujący jej słodką buzię sprawiał mi niewybrażalną satysfakcję)i wwiercając w nią swój wzrok, sprawiłam jej jeszcze ból psychiczny, wypowiadając kilka perfekcyjnie dobranych słów (wiedziałam, gdzie dźgnąć, znałam każdą jej słabość) a na zakończenie splunęłam jej w twarz i puściłam..
I nie piszę tego dla chwały i poklasku, z żalu, czy aby się wypruć publicznie dla oczyszczenia.
To jest przestroga.. w moim mniemaniu.
Nigdy nie wiesz, co i kiedy jakieś gówno z Ciebie wyciągnie.. to jest jak rosyjska ruletka.
A więc to było tak.....Poejchałem ze znajomymi na DUB sesje, gdzie grał jeden z największych sound system'ow w UK - King Earthquake. To była moja pierwsza Dubowa sesja. Gdy wszedłem do pomieszczenia gdzie się odbywała to moje uszy nie wytrzymywały od poziomu hałasu.
Ja DEBIL nie wziąłem zatyczek do uszu....No ale wiadomo uszy sie przywyczajają, joint i piwo rozluzniają i bawiłem sie w najlepsze.
Potem mojej cpunskiej osobie został zaoferowany kwas od znajomego, a że ja wpierdalam psychodeliki zanim pomyśle to juz mialem na jezyku krople i dalej ide tanczyc i cieszyc sie tym pojebanie glosny basem ktory powodowal ze jak pilem piwo to czulem jak mi plyn drgał w gardle splywajac do żołądka.
Teraz akcja właściwa, bez zatyczek i jak w transie po kwasie przetańczylem (przypominam bez zatyczek) kolejne 3 godziny non stop. Impreza sie skonczyła a mi w uszach tak dzwoniło jakby mi granat wybuchł obok ucha. Dźwięczenie co gorsza robiło sie glosniejsze i glosniejsze tak ze praktycznie nic nie slyszałem. NIe musze dodawac ze to wszytko sprawilo, że podczas kwasowej fazy wpadłem w niezłą paranoje....
Wróciłem do domu ewentualnie i załaczył mi sie taki stan depresyjny ze masakra....uszy dzwonia, skwaszony czytałem informacje o takich przypadkach na necie i dowiaduje sie ze zjebałem sobie uszy pernamentnie...Na kwasie taka informacja dobija, ja sie najzwyczajniej poryczałem jak małe dziecko.
No i faktycznie mineło już ponad pół roku od tej pamiętnej sesji i dzwiecznie w uszach towarzyszy mi non stop. Oczywiscie juz z mniejszym nateżeniem ale kiedy jest praktycznie cicho to slysze je bardzo wyraznie. Zasypiam tylko z muzyka w tle, inaczej bym wariował i krecil sie w lozku nie mogac zasnac...Zasypiam codziennie ze swiadomoscia ze jak ostatni debil zaserwowalem sobie zniszczone organy sluchowe do konca zycia.
Zdecydowanie najgorsza rzecz jaką zrobilem pod wplywem. Gdybym mial choc odrobine wyobrazni to nic takiego by sie nie stało, teraz place za konsekwencje.
Obecnie na kazda glosniejsza impreze biore t zatyczki bo jest mi wiadome ze jezeli dalej nie bede uwazał to natezenie tego dzwiecznego dzwieku moze wzrosnac....
Podsumowujac chlopcy i dziewczeta JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ SIE DELEKTOWAC ABSOLUTNĄ CISZĄ
Morał jest z tego taki ze jezeli chodzicie na glosne imprezy....to naprawde zacznijcie szanowac swoje uszy, robcie przerwy w sluchaniu muzyki i noscie ze soba zatyczki bo mozecie byc nastepni w kolejce po kompletnie rozjebany sluch. Moj okazał sie byc bardzo nieodporny na halas....no cóż bywa trzeba życ dalej.
Seti_I pisze: Podsumowujac chlopcy i dziewczeta JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ SIE DELEKTOWAC ABSOLUTNĄ CISZĄ
syf i zenada, choc to chyba lepsze niz szczanie pod siebie na kwasie.
nie lubię pisze:szczanie pod siebie na kwasie.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Ryzyko udaru wyższe o 37 proc. Naukowcy wskazują na popularną używkę
Marihuana może zwiększać ryzyko udaru mózgu – wynika z analizy danych ponad 100 mln osób. W przypadku konopi wzrost ryzyka wyniósł 37 proc., ale jeszcze większe wartości odnotowano przy kokainie i amfetaminie. Badacze osobno sprawdzili też osoby poniżej 55. roku życia.
Ekspert: Środki psychoaktywne zwiększają ryzyko schizofrenii
Specjaliści zauważają radykalny przyrost liczby pacjentów ze schizofrenią i innymi zaburzeniami psychotycznymi, wśród osób, które wcześniej przyjmowały środki psychoaktywne. Z dr hab. n. med. Pawłem Krukowem rozmawia Lilianna Kaczmarczyk.
Marihuana "podbija" US Open. Tenisistka nie wytrzymała: "Nie mogę oddychać"
Ruszył US Open, a więc ostatni turniej wielkoszlemowy w tym sezonie. Jak co roku w Nowym Jorku, powraca temat różnych zapachów, które pojawiają się nad kortami położonymi obok Corona Park. Niemiecka tenisistka Tamara Korpatsch mówi wprost, że czuła marihuanę. - Nie mogę oddychać i nie mogę zaczerpnąć powietrza - tłumaczyła Korpatsch.