Jak myślicie, jak możnaby ugryźć ten problem?
W Polsce, mimo, iż wszystkie usługi medyczne są oznaczane numerem ubezpieczenia, to jednak ani pacjent, ani lekarz właściwie nie ma wglądu w to, jakie usługi tak naprawdę zostały nam wykonane. Prowadzi to do oczywistych wynaturzeń, jak uzyskiwanie świadczeń od NFZ za nieistniejące usługi, a także "migrowaniu" pacjentów między lekarzami w poszukiwaniu środków przeciwlękowych, bensodwuazepin, barbituranów i innych. Brak monitoringu pozostawia poważną grupę pacjentów właściwie całkowicie w "szarej strefie".
Problem jest poważniejszy wówczas, gdy jeden lekarz przepisuje latami uzależniające substancje pacjentowi, prowadząc do pogorszenia jego stanu. W praktyce jest to o wiele bardziej złożone, gdyż klonazepam najczęściej w Polsce przepisywany jest seriami osobom już uzależnionym od alkoholu, co prowadzi do rozwinięcia się postaci uzależnienia mieszanego o poważnym obrazie i o wiele trudniejszym do leczenia, a w praktyce polskiej - właściwie prawie niemożliwym.
O wiele trudniej udowodnić szkody u pacjentów, o których potocznie uważa się, że i tak szkodzą sami sobie, i którzy są postrzegani właściwie jako margines. klonazepam stał się w Polsce swego rodzaju "metadonem" szarej strefy dla najuboższych, legalnym narkotykiem, bardzo chętnie przepisywanym każdemu, bez względu na stan zdrowia. Mimo, iz nie powinien być stosowany dłużej niz 4-8 tygodni, jest przepisywany latami, przy wiedzy lekarza o współistniejącym uzależnieniu i - czasem nawet - o rosnącej tolerancji.
jak jeden lekarz przepisuje 1 pacjentowi za dużo leku to chyba można to jakoś udowodnić? chociażby recepty muszom być one. a jak pacjent chodzi po kilku lekarzach i bierze tzn że chce ćpać i chuj. jest dobrze jak jest.
Nie wiem czy tak jest zawsze ale każdy lekarz od którego wyłudzałem swego czasu benzo informował mnie o tym żebym nie używał za często i że można się uzależnić. Jeśli ktoś nie został poinformowany o tym to jest to na pewno poważny błąd lekarza ale z punktu widzenia prawa nie jest to przestępstwo, oczywiście proces cywilny można zawsze wytoczyć ale bazując na moich doświadczeniach z branżą medyczną myślę że szanse na jego wygranie są 0, nawet nie 0,001.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Marihuana we Francji — mandat 200 euro, program medyczny i wojna o CBD
Francja ma jedno z surowszych praw narkotykowych w Europie Zachodniej i jednocześnie jeden z największych odsetków użytkowników. Od 2020 roku działa tam mandat 200 euro — który wcale nie oznacza dekryminalizacji.
Rok po częściowej legalizacji w Niemczech: młodzież nie sięga po marihuanę częściej
Federalny Instytut Zdrowia Publicznego przebadał ponad 7 tysięcy Niemców w wieku 12–25 lat rok po wejściu w życie ustawy konopnej. Wśród nastolatek, nastolatków i młodych kobiet nic się nie zmieniło. Jedyny istotny wzrost odnotowano u młodych mężczyzn — ale ten trend trwa nieprzerwanie od 2008 roku, czyli od szesnastu lat przed legalizacją.
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów
Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.
