Alkohol etylowy pod każdą postacią.
Więcej informacji: Etanol w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 56 • Strona 3 z 6
  • 3854 / 316 / 0
Ojciec stracił bezpowrotnie mój szacunek. Nie raz musiałem go napierdalać, gdyż posuwał się za daleko. Na trzeźwo całkiem spokojny człowiek, a po alko marudzi, szuka zaczepki. Kurwa, nie znoszę jego bełkotu. Jest mało rzeczy na świecie które wkurwiają mnie bardziej. Podczas ostatniej zadymy, gdy chciał rzucić się na matkę, zacząłem go tak napierdalać, że mama z siostrą musiały mnie odciągać, bo bym go kurwa zatłukł na śmierć. Po tym właśnie występku została założona sprawa w sądzie. Dostał 6 miesięcy, w zawieszeniu na 2 lata. Ja odmówiłem zeznań na psiarni. Powiedziałem, że jak zajdzie potrzeba, to sam mu wymierzę sprawiedliwość. A po drugie, nikt nie wciśnie jakiegoś pierdolonego guzika, i nie cofnie czasu. Te wszystkie wyzwiska, awantury czy upokorzenia, kiedy bawiłem się na osiedlu a stary wracał skądś najebany w sztok. Chuj mu w dupę i jemu podobnym.
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 459 / 3 / 0
Przez alkohol straciłem ojca ( tzn nie znam go nawet ), ale ja nie jestem lepszy bo przez moje picie straciłem kobietę z którą byłem w związku grubo ponad rok, plany itp... No ale nałóg to wszystko spierdolił...
Uwaga! Użytkownik Piotrunio nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 22 / / 0
U mnie również typowa sytuacja, ojciec pije odkąd pamiętam ale w bardzo różnych ciągach.
Szkoda, bo na trzeźwo to zajebisty gość, dusza towarzystwa etc. Wspomnienia z dzieciństwa się przeplatają - tydzień mieszkania u rodziny i powrót do domu aż mu się skończą pieniądze vs wspólne wyjazdy tylko we dwóch nawet na miesiąc.
Awantur raczej nie było, żadnego sprowadzania koleżków, ale podkradanie pieniędzy i stopniowe psychiczne wykańczanie matki sytuacją to wiadomo.
Kiedyś jeszcze na trzeźwo potrafili ze sobą żyć, teraz nie zauważam normalnej komunikacji między nimi.

Teraz niestety mam to w dupie bo z powodu studiów bywam w domu max tydzień w miesiącu.
Wielokrotnie była mowa o rozwodzie z mojej strony, brata, rodziny, ale widać matka czegoś się boi - samotności, podziału majątku (ojciec prawie nie pracuje, nawet już renty nie ma), że jakieś małe lewe interesy wyjdą na jaw, sam nie wiem.

Natomiast ja osobiście na studiach piję bardzo często, ale to zawsze w towarzystwie (akademik), podoba mi się takie spędzanie czasu, jestem bardzo spokojny, nic nie odpierdalam. Wątpie, żebym w niedalekiej przyszłości popłynął, w samotności alkohol mi nie smakuje, nie wspominając już, żeby się upić. Jedyny problem to trudności ze snem na trzeźwo, psychicznie nie jestem do tego przyzwyczajony. A jak jeszcze jakąś impreze słychać to mission impossible.
Ja cię przyjacielu za to nie osądzę
osądzi ktoś inny - bardziej wpływowy
przychodzący na Ziemię tylko na łowy
Wielki Pan Mordu i pieprzonej Zagłady
lepiej nie próbuj szukać z nim zwady.
  • 22 / / 0
Przepraszam, że post pod postem, ale chciałem się zapytać czy wiecie coś ustawie, która ponoć w lipcu miała wejść w życie nt. łatwiejszej eksmisji alkoholika z domu etc?

W internecie znalazłem tylko pogłoski właśnie o takim projekcie.
  • 1530 / 9 / 0
komandos pisze:
U mnie również typowa sytuacja, ojciec pije odkąd pamiętam ale w bardzo różnych ciągach.
Szkoda, bo na trzeźwo to zajebisty gość, dusza towarzystwa etc. Wspomnienia z dzieciństwa się przeplatają - tydzień mieszkania u rodziny i powrót do domu aż mu się skończą pieniądze vs wspólne wyjazdy tylko we dwóch nawet na miesiąc.
Awantur raczej nie było, żadnego sprowadzania koleżków, ale podkradanie pieniędzy i stopniowe psychiczne wykańczanie matki sytuacją to wiadomo.
Kiedyś jeszcze na trzeźwo potrafili ze sobą żyć, teraz nie zauważam normalnej komunikacji między nimi.

Teraz niestety mam to w dupie bo z powodu studiów bywam w domu max tydzień w miesiącu.
Wielokrotnie była mowa o rozwodzie z mojej strony, brata, rodziny, ale widać matka czegoś się boi - samotności, podziału majątku (ojciec prawie nie pracuje, nawet już renty nie ma), że jakieś małe lewe interesy wyjdą na jaw, sam nie wiem.

Natomiast ja osobiście na studiach piję bardzo często, ale to zawsze w towarzystwie (akademik), podoba mi się takie spędzanie czasu, jestem bardzo spokojny, nic nie odpierdalam. Wątpie, żebym w niedalekiej przyszłości popłynął, w samotności alkohol mi nie smakuje, nie wspominając już, żeby się upić. Jedyny problem to trudności ze snem na trzeźwo, psychicznie nie jestem do tego przyzwyczajony. A jak jeszcze jakąś impreze słychać to mission impossible.
Nie pij.
  • 174 / 3 / 0
Mój pradziadek chlał wódę mrożoną every day aż umarł na raka krtani w wieku 42l. Także mam mega geny.
Uwaga! Użytkownik popierdolino nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 749 / 5 / 0
komandos pisze:
...

Natomiast ja osobiście na studiach piję bardzo często, ale to zawsze w towarzystwie (akademik), podoba mi się takie spędzanie czasu, jestem bardzo spokojny, nic nie odpierdalam. Wątpie, żebym w niedalekiej przyszłości popłynął, w samotności alkohol mi nie smakuje, nie wspominając już, żeby się upić. Jedyny problem to trudności ze snem na trzeźwo, psychicznie nie jestem do tego przyzwyczajony. A jak jeszcze jakąś impreze słychać to mission impossible.
To się już wjebałeś!
Nie pij - tak jak Ci Stjuart mówi.
  • 100 / 1 / 0
popierdolino
Mój pradziadek chlał wódę mrożoną every day aż umarł na raka krtani w wieku 42l. Także mam mega geny.
Geny to przejebana sprawa. Pochlać sobie człowiek nie może, bo zanim się zacznie to chodzą po łbie myśli; "Kurwa, skończę tak samo". Oczywiście jak się już zacznie pić to myśli się, że nie, ale wiadomo ile to warte. Ja próbuję sobie mówić, że nie będę chlać jak mój ojciec, bo go nienawidziłem, że to powinna być motywacja, ale średnio mi to wychodzi.
Wiadomo, że podstawa to silna wola, ale geny potrafią ją osłabić.
  • 174 / 3 / 0
No u mnie to naprawde dziedziczne, dziadek tez odjebal przez alk ale historia inna, bo jako staruszek wyjebal litra spirytu z propolisem, ktore babka trzymala dla zdrowotnosci i po tym ponoc zeswirowal. Po roku umarl bo mu cos zaszwankowalo , od chlania, juz nawet nie pamietam co. Moj stary za kolniez tez nie wylewal, jazdy mial po tym przeokrutne i szalencze, na trzezwo tez nie byl za bardzo do zycia. U siebie zauwazylem straszny pociag ale staram sie stronic i pije lajtowo- towarzysko 2 razy na miecha.
Uwaga! Użytkownik popierdolino nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 100 / 1 / 0
Jak Ci się udaję pić 2 razy na miesiąc i do tego zawsze z kimś, to moim zdaniem zdecydowanie wygrywasz walkę z genami, czego też życzę na przyszłość. U mnie dziadek ostro nie chlał, ale ponoć któryś z jego braci zapił się na śmierć, szczegółów nie znam bo to temat tabu w rodzinie, ale geny niestety mam mocne, bo inny z braci dziadka na 100% był alkusem.
Wszyscy z genami pijaków - nie dajmy się!
ODPOWIEDZ
Posty: 56 • Strona 3 z 6
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi

Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.

[img]
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany

Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.

[img]
"Narcos z Podlasia" skazani. Ich narkotyki miały zalać polski rynek

Meksykańscy narcos, którzy produkowali metamfetaminę na Podlasiu, zostali skazani przed sądem w Białymstoku. To pierwszy przypadek w Polsce, który pokazuje zmianę modelu działania karteli - zamiast szmuglować narkotyki do Europy, wysyłają "kucharzy". Tylko w Polsce toczą się procesy jeszcze dwóch innych grup z Meksyku.