ja uważam, że głównym elementem, który należy zmienić w postrzeganiu tematu przez ludzi z boku, jest brak świadomości różnicy między drug userem a ćpunem. w mojej semantyce "drug user" - osoba siegająca po (dany) drag od czasu do czasu (w moim przypadku np. alko). a ćpun - osoba wjebana w jakiś środek (w moim przypadku tylko mj).
wiadomo, że granica bywa ciężka do wyczucia, ale uważam, że w świadomości "normalnych ludzi z ulicy" w ogóle taki podział nie istnieje. jest słowo ćpun (vel narkoman), które oznacza osobę biorącą inne narkotyki niż alkohol i tytoń. a to czy jest to lsd-25 raz na pół roku, czy kodeina 7 razy w tygodniu nie ma dla nich żadnego znaczenia.
So enjoy life, you only get one
Moje posty to fikcja literacka.
Czajnik jesteś ćpunem a nie okazyjnym użytkownikiem dragów więc naturalnie że możesz czuć sie zaszczuty hehe.
x = x
Nie mieli oporów, bo to jest zapakowane w ładne pudełeczko, jest ulotka i tabletki oryginalnie zaklejone w listku, czy wsypane do ładnego słoiczka.
Części może chodzić o tą otoczkę przy dragach, tzn. kupowanie od jakiś podejrzanych typków "czegoś tam" zapakowanego w jakieś woreczki, urywki gazet, folię itp, bo jak ktoś jest nowy to wiadomo, że w większości przypadków dostanie mało towaru + dużo jakiegoś gówna. (śniło mi się że jak podaruje się takiemu w ramach części zapłaty słoik alproxu, wtedy rozmowa toczy się zupełnie inaczej "yhm, poczekaj, dam ci inny woreczek", we śnie zastanawiałem się jak to możliwe że dil może się połasić na alprę, tzn. że trudno mu to zdobyć, pewnie będzie sprzedawał na sztuki jako "dropsy"...)
Tak samo, gość mówi, że Acodin to ćpanie, bo trzeba połknąć 30 tabletek i jednocześnie: "klonazepam to nie narkotyk, przecież nawet na ulotce jest że można brać 4 tabletki dziennie, a ja się czuje fajnie po jednej"...
Pamiętam jak kumpel, taki właśnie przeciętny, prawie antynarkotykowy, przeszło mu jak kiedyś dałem mu alprę, palił trawę po raz drugi czy trzeci, no spalił, później "fajnie, fajnie, ale chyba zostanę przy lekach, Bzd dasz sztukę Afobamu?" i na tym skończyła się jego kariera z trawą, jak mnie gdzieś złapie to zawsze tą tabletkę dostanie, ostatnio tak sobie z nim rozmawiałem, że do trawy go tak nie ciągnie jakoś, a do lekarstwa i owszem "wiesz, myślę że jestem chory na to co ty, no i dlatego to mi pomaga, a zioło to narkotyk" po tym tekście leżałem...
Hahah, jakby LSD pakowali w pudełko Polfy, Jelfy czy chujwie czego, nazwali to "Psychodelin", a w składzie dali "Dietyloamid kwasu D-lizergowego" i właśnie w listku zapakowane małe tabletki to większość ludzi nie miałaby problemu.
Zwyczajnie, powiesz gościowi że MST fajnie luzuje to połknie, bo to lekarstwo, o ile nie powiesz mu, że pod tą nazwą kryje się morfina (aaaa narkotyk aaaaaa).
Tylko, że benzo to też narkotyki i ciężko je nazwać lekkimi, wiadomo że to nie heroina no ale właśnie też nie trawa czy jakieś grzyby, praktycznie każdego do tego ciągnie, tylko lud ciemny sobie nie zdaje z tego sprawy.
Wtedy wyskoczył myster Kotański pokazując jakichś grzejników z dworca jebiących hel doszpikowo, takich na totalnym dnie i zrównał ich w umysłach plebsu z ludźmi zażywającymi każdą możliwą nielegalną substancję.
Dlatego teraz tak trudno im zrozumieć, że z nielegalnymi substancjami też można eksperymentować. Plują na ludzi palących marihuanę, jednocześnie mijając z obojętnością najebanych w sztok pijaczków. Ale to przecież jest legalne.
Niestety, to samo tyczy się części moich znajomych, osób wydawałoby się z młodymi, otwartymi i nieskażonymi jeszcze propagandą umysłami. B i M co imprezę ledwo są w stanie wyjść na własnych nogach, ale głupiego blanta zajarać za żadne skarby nie chcą (powtarzając dumnie swoje ambitne credo: "Ja narkotyków nie biorę"), inny, który popala od czasu do czasu, kiedy usłyszał, że jadłem grzyby, spojrzał na mnie, jakbym mu matkę trzonkiem od siekiery zabił.
Całe szczęście, że nie potrzebuję akceptacji otoczenia w tej sprawie (zresztą, ze mnie taki ćpun jak z koziej dupy trąba), a i towarzystwo zawsze da radę znaleźć. Wyjebane :]
Popatrzcie na to z drugiej strony - mamy "swoją" muzykę, zaczynamy tworzyć pewną podziemną kulturę, powstaje nieznane wcześniej zjawisko narkonautyki blablabla
Tak samo jak są kluby gejowskie, nas jedynie ogranicza to, że jest to nielegalne co nie przeszkadza np. w Hiszpanii legalnie funkcjonować tym całym klubom haszyszowo-marihuanowym.
Dla mnie to ok, niech sobie idioci krytykują i krzyczą na ulicy, albo uznają, że wpierdalanie leków jest cool.
W tyłku ich mam - kto potrafi to docenić to potrafi. A kto nie ten nie.
Nielegalne ? Zejdziemy do podziemia
Nie akceptowane ? Znajdziemy miejsca dla siebie
Narkonautyka i narkotyki zawsze będą, i chÓj.
Więc po co mi narkotyki ?? :D
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Badanie: LSD w mikrodawce poprawia koncentrację, ale tylko u kobiet
Badanie pilotażowe sugeruje, że niskie dawki LSD mogą odmiennie wpływać na zdolność utrzymania uwagi u kobiet i mężczyzn. Takie ustalenia przedstawiono na dorocznym kongresie Europejskiego Kolegium Neuropsychofarmakologii (ECNP) w Monachium. Mikrodawkowanie polega na przyjmowaniu bardzo małej ilości substancji psychodelicznej, czyli takiej, która zazwyczaj nie wywołuje typowych halucynacji, zaburzeń postrzegania czasu i przestrzeni czy gwałtownych zmian nastroju.
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon
Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.
Pięć tryptamin w Schedule I: co ten wykaz realnie oznacza dla naukowca
Amerykańska DEA opublikowała 23 września projekt przepisu, który umieściłby pięć tryptamin w Schedule I — najostrzejszej kategorii federalnej ustawy o substancjach kontrolowanych. Spór nie dotyczy tego, czy ktoś będzie mógł te związki legalnie kupić, bo nie będzie i dziś nie może. Dotyczy tego, ile czasu i pieniędzy pochłonie po tej zmianie zwykłe badanie laboratoryjne. Sam wniosek opisaliśmy w tekście o tym, jak DEA chce zakazać pięciu tryptamin. Tutaj idziemy w konsekwencje.
