Cudzoziemcy nie będą mogli kupować w Holandii narkotyków. Zdaniem krytyków to dyskryminacja
Cudzoziemcy kupują w holenderskich coffee shopach prawie 250 ton marihuany i haszyszu o wartości ponad 1,6 miliarda euro rocznie. Co roku miliony turystów z Wielkiej Brytanii, Belgii, Francji i Niemiec przyjeżdżają do Holandii, by zaopatrzyć się w miękkie narkotyki. To ma się teraz zmienić.
Konserwatywny rząd premiera Jana Petera Balkenendego wypowiedział wojnę narkoturystyce. Do końca roku powstanie nowelizacja ustawy o miękkich narkotykach. Sprzedaż marihuany i haszyszu turystom, legalna od 1976 r., ma zostać zakazana 1 stycznia 2010 r., a coffee shopy w miastach graniczących z Niemcami i Belgią mają być zamienione w prywatne kluby dla lokalnych mieszkańców. Kupić narkotyki będzie można wyłącznie za pomocą karty kredytowej wydanej przez holenderski bank, legitymując się holenderskim dowodem osobistym. Zamiast jak dotychczas pięciu gramów narkotyków na osobę będzie można kupić trzy. W ten sposób władze chcą zmniejszyć przestępczość w miastach granicznych, w których kwitnie nielegalny handel narkotykami.
„Sprzedaż miękkich narkotyków powinna być ograniczona do lokalnych użytkowników tak jak w latach 70.” – głosi oficjalna deklaracja rządu. Pierwsze miasta, które wprowadzą nowe przepisy, to Roosendaal i Bergen-op-Zoom na granicy z Belgią. Cudzoziemcy nie będą mogli tam kupić miękkich narkotyków już od środy.
Właściciele miejscowych coffee shopów złożyli do sądu skargę na decyzję władz. Zdaniem krytyków nowa, twarda polityka antynarkotykowa rządu jest niezgodna z unijnym ustawodawstwem .
– Według prawa unijnego wszyscy obywatele UE powinni być traktowani równo. Tu mamy jednak do czynienia z jawną dyskryminacją cudzoziemców – uważa szef holenderskiej fundacji ds. polityki narkotykowej Raymond Dufour. Jego zdaniem zakaz nie rozwiąże problemu nielegalnego handlu narkotykami.
– Miasta stracą ważne źródło dochodów i tyle – twierdzi.
No to sobie kurwa Holendrzy dojebali... Jakaś banda kretynów dorwała się do rządzenia i myśli, że wprowadzenie tego przepisu coś da? Chcą ograniczyć nielegalny handel? Dopiero teraz kurwa się zacznie - Holendrzy będą kupować w coffe shopach i sprzedawać turystom, przy okazji na tym zarabiając... My (jako turyści) będziemy dymani w tyłek, bo będziemy płacić więcej i kupować nielegalnie i tylko tyle się zmieni. Kurwa, kto w ogóle wpadł na ten idiotyczny pomysł i dlaczego nikt mu tego nie wybił z głowy jednym, logicznym argumentem?! Zupełnie jak u nas, Holendrom gratulujemy rządu!
Pozostaje pytanie: Czy teraz w ogóle jest sens wybierać się do Holandii? Chciałem tam jechać, żeby móc kupować ganję w cywilizowanych warunkach, w profesjonalnych sklepach, a nie pierdolić się z absurdalnym prawem...
Przyszła mi do głowy jeszcze jedna opcja - być może przepis będzie praktycznie martwy i coffe shopy będą funkcjonować jak dawniej, przecież nikt nie będzie w stanie tego na bieżąco kontrolować...
Pilzenzeit, pilzenzeit, pilzenzeit...
Chodzi o te kilka zdarzeń typu samobójstwo na grzybach w wykonaniu nastolatki? Od czego wziął się ten cały pomysł na zmiany?
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
Kurwik pisze: Pewnie, bo Holendrzy rzecz jasna mają mentalność polaczka, który jak hiena rzuca się na zioło i będzie wystawał przed szopem, żeby móc kupić turyście i dostać upragnioną odsypkę. Albo jak kupi hasz to na szybko ile wlezie upcha sobie pod paznokciami żeby potem jebać to z lufy po uprzednim zaszyciu się gdzieś w kanałach albo na klatce schodowej. W Radomiu.
Ciekaw jestem ile to prawo wytrzyma, bo jeśli wejdzie to zbankrutuje większość kofiszopów.Jak wiadomo sami Holendrzy palą niewiele a już jak palą to zazwyczaj w zioło zaopatrują się u znajomych bądź sami hodują.
Co ciekawsze murzyni,turki czy araby, zacierają ręce bo zbliża się dla nich złoty okres - zamiast trefnym towarem, będą teraz w turystycznych miastach na masową skalę handlować ziołem.
Jako że skutek tej ustawy będzie zupełnie odwrotny do zamierzonego - nie sądze przy przetrwała chociaż do wakacji.
Holendrzy na pewno nie będą czatować pod kofikiem na nadchodzących Polaków, no chyba że jakiś bezdomny czy inny żebrak. Jednak na pewno nie będzie problemu z poproszeniem dowolnego Holendra wchodzącego do kofika aby zrobił nam małe zakupy z wyjątkiem sytuacji w której sam dla siebie będzie chciał wziąć 3g tym samym wyczerpując limit.
W Holandii żyje ponad 15mln ludzi, więc generalizowanie że Holendrzy palą niewiele lub wiele, mija się z celem
So enjoy life, you only get one
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Cyfrowe klony ludzkiego umysłu. Naukowcy testują psychodeliki na wirtualnych mózgach
Wyobraź sobie, że lekarze mogą przetestować wysoce eksperymentalną terapię na Twoim mózgu, w ogóle nie podając Ci leku.

