Uwaga! Dział zawiera wątki na temat chorób, gdzie osoby dotknięte daną chorobą mogą dyskutować o szczególnych dla siebie problemach!
Nie jest to dział, w którym właściwe są wątki "czy XYZ powoduje ABC-emię" – takie pytania należy kierować do działu/wątku o substancji XYZ!
Elvanse zmienił mój sposób patrzenia na leki. Teraz zdałem sobie sprawę z tego, że medikinet który brałem mocno mnie stymulował i działał strasznie falowo. Realne skupienie było przez 3 może 4h oczywiście doprawione dość mocną stymulacją... najlepszy efekt osiągałem biorąc około 10mg medikinetu IR wieczorem ale co ciekawe tylko wtedy, jeśli wcześniej rano wziałem te 40mg CR. Wygląda na to, że tylko wtedy byłem w stanie trafić w swoje idealne terapeutyczne stężenie metylofenidatu w którym nie byłem ani przestymulowany, ani zbyt rozkojarzony.
Na szczęście to już za mną. Już po pierwszej dawce Elvanse czułem, że to jest to. Mój umysł uspokoił się jak nigdy dotąd. Nadruchowość praktycznie znikneła, a działanie jest tak stabilne, że aż nie wiedziałem, że to jest możliwe. Ale oczywiście było by zbyt pięknie gdyby wszystko działało idealnie. Mimo iż czuję tą poprawę, czasami dalej moja uwaga trochę gdzieś ucieka, wydaje mi się, że dawka 30mg jest dla mnie zbyt mała.
Jako, że opakowanie leku kosztuje trochę ponad 3 stówki, chciałbym wytestować mniej więcej jaka dawka była by dla mnie optymalna zanim wydam znowu 300+ na opakowanie leku i kolejne 400 na wizytę.
Jak wezmę dwie kapsułki, to z dupy. Nie dość, że za duży przeskok to jeszcze blisko maksymalnej dostępnej na rynku dawki która wynosi 70mg.
Czytałem, że lek rozpuszcza się całkowicie w wodzie po wysypaniu z kapsułki. Stosował ktoś z was kiedyś tak Elvanse?
Myślę, że 40mg będzie moją dawką, ale chciałbym się upewnić przed wizytą, żeby znowu nie okazało się, że mogę potrzebować np 50mg.
Plan mam taki, że rozpuszczę np. w 60 ml wody dwie kapsułki i wypiję tylko 40 ml żeby dostarczyć sobie tych 40mg.
Czy to zadziała w taki sposób, czy lepiej nie ryzykować/nie marnować leku? Z tego co czytałem to lisdeksamfetamina rozpuszcza się w wodzie całkowicie i białym osadem na dnie mam się nie przejmować.
Ćpunem nie jestem, zawsze stronię od nadużywania leków i robienia czegoś poza wskazaniami lekarza - stąd dwie tabletki na raz odpadają, bo nawet jeśli zadziałają, to po co mam przyjmować te 50 czy 70mg jeśli 40 było by dla mnie wystarczające? Wiecie no, patrze na to po prostu max medycznie jak na lek.
Jak wezmę dwie kapsułki, to z dupy. Nie dość, że za duży przeskok to jeszcze blisko maksymalnej dostępnej na rynku dawki która wynosi 70mg.
Nie wiem ile waży zawartość Elvanse 30 mg ale można to sprawdzić i sobie policzyć w ten sam sposób.
Można też wysypać zawartość kapsułki na kartkę papieru i podzielić na pół tak na oko. Potem te dwie połówki ponownie dzielisz na pół. Nawet jeśli nie będzie to super dokładne, to powinno być wystarczająco dokładne aby miało to sens i było skuteczne.
Powodzenia.
Tylko kapsułka szczęścia.
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
Najlepsze co udało mi się dorwać od psychiatry to był bupropion który sam niewiele pomógł, ale dał kopa dla korzenia maca. Nagle okazało się że w tym miksie mogę działać i z godzinę czasu. Niestety musiałem odstawić ten antydepresant ze względu na ból brzucha wywołany przez wrzód. Po jego wyleczeniu już nie znalazłem sił aby jeszcze raz spróbować tego leku. Efekt i tak był daleki od ideału bo działanie było dość niestabilne, rano chodziłem zamulony olanzapiną i dopiero gdy zaczynała słabnąć to bupropion wchodził na obroty późnym popołudniem. Nie czułem się komfortowo na takiej huśtawce, a szansa na pracę przepadła w międzyczasie na dobre. W każdym bądź razie widzę potencjał w korzeniu maca bo po kofeinie z yerby czy kawy to jestem co najwyżej roztargany wewnętrznie. Tutaj efekt był widoczny.
ze względu na ból brzucha wywołany przez wrzód
po kofeinie z yerby czy kawy to jestem co najwyżej roztargany wewnętrznie
Powodzenia.
08 października 2026Stteetart pisze: Co jakiś czas wchodzę z nadzieją, ,e wreszcie ktoś podejdzie do ADHD kompleksowo i poszuka rozwiązania w ziołach, suplementach itd ale od lat tego nie ma.
Tylko kapsułka szczęścia.
Jednak, należy rozumieć, że ADHD czy szeroko pojęte zaburzenia hiperkinetyczne, jest to spektrum zaburzeń, jedni odnajdą radzenie sobie z nim w taki sposób, drudzy w inny.
Ja również próbowałem szukać pomocy w naturze, czy innych suplach o której praktycznie całą wiedzę posiadam dzięki Tobie, ale niestety, czy tego chcę czy nie muszę brać tą tabletkę "szczęścia" chociaż ja bym tak tego nie nazwał, kilka razy dziennie, czy tego chcę czy nie, bo inaczej rozpierdolę sobie wszystkie relacje i życie.
zdrówka.
"Narkotyki to syf i mega biznes czaisz? ktoś żyje z Ciebie i Twoich ziomali"
08 października 2026Stteetart pisze: Co jakiś czas wchodzę z nadzieją, ,e wreszcie ktoś podejdzie do ADHD kompleksowo i poszuka rozwiązania w ziołach, suplementach itd ale od lat tego nie ma.
Tylko kapsułka szczęścia.
Leki czyli: teraz Elvanse z lisdeksamfetaminą, wcześniej medikinet z metylofenidatem, biorę zazwyczaj tylko w tygodniu (czasem się zdarzy weekend jak akurat mam sporo pracy)
Gdyby nie ta "pigułka szczęścia" nie zbudował bym więcej przez ostatnie 2 lata życia, niż przez całą jego resztę. Zbudowałem biznes o którym zawsze marzyłem, a nie potrafiłem się za niego zabrać. Pracując dosłownie z dowolnego miejsca na ziemi, zacząłem zarabiać naprawdę sporo pieniędzy. Jestem w stanie spokojnie przepracować kilka godzin pod rząd, nie robiąc sobie dopaminowych przerw na scrolling etc.
Wcześniej moje życie wyglądało jak jeden wielki chaos, wziałem kredyt na biznes który nie wyszedł i który spłacam po dziś dzień. Nie potrafiłem się odnaleźć w żadnej pracy bo były "za nudne". Ledwo skończyłem szkołę średnią nie zdając matury (mimo, że z wiedzy ogólnej rozłożył bym 80% ówczesnej klasy) etc. Leki nie tylko pomagają mi w funkcjonowaniu czy pracy. One realnie nauczyły mnie schematów, jak zachowywał bym się jako ktoś neurotypowy, a jednocześnie dalej nie zabrały mojej kreatywności, determinacji czy tolerancji ryzyka.
To nie jest tak, że biorę je zawsze. Jeśli jestem na wakacjach, mam dzień wolny to bardzo często nawet nie myślę o ich braniu. Czasem się to ujawnia w trakcie ogarniania, ale wtedy otwiera mi to jeszcze bardziej oczy. Lek nie tylko pomaga mi się skupić. On pomaga mi funkcjonować. Wyjść z domu na czas nie zapominając telefonu, zmotywować się, żeby iść pod prysznic itp.
Nie wiem czy sam masz ADHD czy nie, ale twoja niechęć do leków pozostaje tylko niechęcią bo zarówno badania jak i odczucia osób które znam mówią jedno:
Nieleczone ADHD to większa szansa na uzależnienia, depresję, życie poniżej twoich możliwości itp.
PS. Sam nie palę weedu już od 5 lat, a alkoholu nie piję od 7 i nie używam nikotyny od 2, będąc w dość młodym wieku. Rzuciłem wszystko przed lekami, ale one zdecydowanie odciągają mnie od szukania dopaminy w nowych rzeczach, które mogły by mnie uzależnić.
Jeśli chodzi o ADHD/ADD wystarczy wizyta u psychiatry czy pierdolenie się z psychologiem? Bo jak dłużej czytam to ja mam ADD chyba. Jestem spokojny, feta mnie uspokaja. Ale mam bajzel w bani. Im więcej mam możliwości wyboru tym mi trudniej. Ogólnie jak nie ogłupie głowy to mi trudno.
Obaj wpadliście w taką pętlę, że ciężko będzie wam sobie poradzić bez leków. Wrzucacie mózg na wysokie obroty, wyższe niż zdrowi ludzie bez leków i stąd kłopoty. Może się mylę nie wiem.
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
Zgadza się, że bez farmakologii jest mi bardzo ciężko utrzymać stabilność emocjonalną. ADHD to spektrum. Jeden ogarnie to samymi schematami, a inny nie. U mnie funkcjonowanie bez leków kończy się po prostu tym, że muszę non stop przepraszać otoczenie za swoje zachowanie.
Przykro mi trochę, że z góry zakładasz u mnie zaślepienie farmakologią i pójście na łatwiznę. To nie tak, że wziąłem pierwszą pigułkę i przepadłem. Próbowałem radzić sobie samemu dziesiątki razy i znam swój organizm.
Mimo tej różnicy zdań, należą Ci się z mojej strony szczere podziękowania. Dzięki Twojej wiedzy w temacie suplementów faktycznie ułożyłem to sobie tak, że mogę brać tych tabletek odczuwalnie mniej. To realnie działa i jestem za to wdzięczny.
Zdrówka.
"Narkotyki to syf i mega biznes czaisz? ktoś żyje z Ciebie i Twoich ziomali"
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
Indonezja: Najstarszy dowód na użycie substancji psychoaktywnej - sprzed 25 tys. lat
Mieszkańcy indonezyjskiej wyspy Sulawesi już 25 tys. lat temu wykorzystywali orzechy betelowe jako substancję psychoaktywną - wykazały nowe badania. Nawyk, który początkowo mógł być sposobem na złagodzenie bólu zębów, stał się najstarszym na świecie dowodem używania substancji psychoaktywnej.

