Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 137 • Strona 14 z 14
  • 130 / 52 / 0
Ciężko mi zrozumieć ten post , jakieś rangi, jakieś gry, mierzyłes kortyzol czy subiektywne odczucia? Dziwne dziwne, jesteś pokolenia Alpha?
  • 8 / 1 / 0
@OjciecPio2 Jestem pokolenia Z ale to w sumie 0 różnicy między Alpha, kortyzolu nie mierzyłem ale zawsze mało stresu miałem na trzeźwo.

Z kortyzolem to też od niedawna mem jest, a te moje rangi w grach to w sumie nic nie warte xd (moja duma nic więcej).

scalono ~ kwik
  • 130 / 52 / 0
jak tam @Ptaszyna ? Puls check, mam nadzieję że zrezygnowałeś z opio. Nadal mitolizogujesz stan Seby?
  • 2 / 1 / 0
Właśnie zauważyłem, że problem bliźniaczo podobny do mojego xd
Tylko u mnie największym czynnikiem jest samotność, nie mogę mówić o dziewczynie czy znajomych, nawet jakichś koleżkach od ćpania. Chociaż widząc statystyki, jak zacznę pracę zawodową to parę lat i też pewnie będę tak wypalony.

No i dla mnie szczęśliwy Seba z nizin społecznych to paradoks mimo wszystko, z zewnątrz wygląda, że żyje chwilą, ale ma nikłe perspektywy i brak poczucia bezpieczeństwa kompensuje wyparciem i eskapizmem.
  • 547 / 111 / 0
@OjciecPio2 Ptaszynko, jakie rzucenie kody, chyba Cię Bóg opuścił. Nie ma i długo, długo nie będzie żadnego rzucenia.

Dalej ćpie w takim trybie jak było, czyli raz na kilka tygodni. Mam wyrzec się jedynego dnia w grafiku, w którym mam chociaż przez chwilę poczucie, że wszystko będzie dobrze i się zawsze ułoży, które dresy mają całkowicie za frajer?

Po tych cierpieniach co mnie spotkały to nikomu, powtarzam NIKOMU nie należy się jak psu micha piękne rozlanie się substancji po ciele. To powinno być do konstytucji wpisane, że Ptaszynie należy dostarczać to co chce za darmo w nieograniczonych ilościach i bez cienia kwestionowania, krytyki pod groźbą najsurowszych kar. No i to nie wyolbrzymiam sobie tego teraz, bo to co przeżyłem w życiu to was wszystkich by położyło już dawno.

Ja przeżyłem polski rynek pracy bez znajomości, dobrej bajery i alkoholu przez 9 lat z ADHD i krytycznym myśleniem. Wyobrażasz sobie jaka to męka musiała być? Pomyśl samo to jak upiorne było przemnożenie na kalkulatorze mojej wypłaty przez 12 i potem przez 30 przed jak dramatycznym, matematycznym faktem stanąłem. To za samo to już się należą jakieś ordery, dożywotnia renta weterana przy tym jakie tu wymagania mają z kosmosu za jakieś śmieszne pieniądze to jest studium absurdu.

Geny to jest wszystko i nie oszukujmy się. Tylko farmakologia jest w stanie z tym jakąś batalię toczyć.

Normickie geny. Brak ADHD, HSP i dobra bajerka z łokciem opartym o ścianę może by mi dało jakieś perspektywy w życiu, ale to jest dla mnie abstrakcja. Żadne treningi, biochacki i inne panacea modne ostatnio tego nie wyciągną. Ja wiele lat medytowałem, chodziłem na siłkę, sporty walki, bieganie, czytałem stosy o wszystkich technikach, suplach, bajerach i samodoskonaleniu i to wszystko się zdało na jeden wielki ptak. %-D

Dresy siedzą sobie z piwkiem nad wodą i czują totalną bezstroskę. Nas różni to, że oni się zestresują dopiero wtedy, gdy coś się spierrrdoli, do tego czasu to dla nich jakaś abstrakcja i są święcie przekonani, że będzie dobrze. Fach w ryńku, grube nadgarstki i fury. Normalna ekspresja hormonów i neuroprzekaźników. Wrzący dobrostan w ciele i czysta, niezmącona koncentracja, relaks, brak cierpienia.

U mnie praca nad sobą to tak jakbym chciał uciągnąć naczepę od tira rowerem. Stan prawidłowy powinien być osiągnięty bez wysiłku, naturalnie, bo hormony buzują jak trzeba. Tak jak u grubonadgarstkowych fachowców z własną firmą, rozlazłym tatuażem i dobrą furą.

Społeczeństwo i otoczenie na mnie psy wiesza, bo nie rozumieją, że większość ma normicki stan lub zbliżony do normickiego.
  • 1693 / 128 / 0
o czym jest ten tred czy jest nim jak sie dobrze domyslam ze wchodzita tui i piszecie czemu nasze zycie na trzezwo byloby najwiekszym skurwysymsksim przjebanym kurestwem?


dolacze sie jesli tak
  • 130 / 52 / 0
@Ptaszyna

Ty dalej budujesz z tego jakąś kosmologię. "Normicki Seba", "grube nadgarstki", "fach w ręku", "geny". Jakbyś opisywał nową rasę ludzi, a nie gościa co po robocie pije Tatrę nad jeziorem.

Znam takich Sebów. Jeden rozwiedziony, drugi na kredycie, trzeci ciśnie od pierwszego do pierwszego i żyje od grilla do grilla. Z zewnątrz wygląda na wyluzowanego, a potem się okazuje, że ciśnienie 180, brzuch, hazard albo pół litra co drugi dzień. Idealizujesz ich, bo patrzysz na 5 minut ich życia.

A z tą farmakologią jako jedyną odpowiedzią też bym uważał. To, że kodeina raz na kilka tygodni daje ci dzień ulgi, nie znaczy jeszcze, że jest rozwiązaniem. Bardziej plaster niż operacja.

I jeszcze jedno. Jak piszesz, że "po tym co przeżyłem należy mi się ćpanie za darmo", to brzmi efektownie, ale to jest bardziej argument emocjonalny niż logiczny. Życie nikomu nic nie oddaje za cierpienie. Gdyby oddawało, to oddziały onkologiczne świeciłyby pustkami.

A Alenn dobrze podsumował wątek. Chyba połowa ludzi tutaj próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego zwykły stan trzeźwości nie daje satysfakcji. Tylko jedni szukają odpowiedzi w neurochemii, inni w psychice, a jeszcze inni w mitycznym Sebie z tatuażem.
ODPOWIEDZ
Posty: 137 • Strona 14 z 14
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku

Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.

[img]
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila

Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.

[img]
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu

Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.