Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 143 • Strona 14 z 15
  • 135 / 53 / 0
Ciężko mi zrozumieć ten post , jakieś rangi, jakieś gry, mierzyłes kortyzol czy subiektywne odczucia? Dziwne dziwne, jesteś pokolenia Alpha?
  • 10 / 1 / 0
@OjciecPio2 Jestem pokolenia Z ale to w sumie 0 różnicy między Alpha, kortyzolu nie mierzyłem ale zawsze mało stresu miałem na trzeźwo.

Z kortyzolem to też od niedawna mem jest, a te moje rangi w grach to w sumie nic nie warte xd (moja duma nic więcej).

scalono ~ kwik
  • 135 / 53 / 0
jak tam @Ptaszyna ? Puls check, mam nadzieję że zrezygnowałeś z opio. Nadal mitolizogujesz stan Seby?
  • 2 / 1 / 0
Właśnie zauważyłem, że problem bliźniaczo podobny do mojego xd
Tylko u mnie największym czynnikiem jest samotność, nie mogę mówić o dziewczynie czy znajomych, nawet jakichś koleżkach od ćpania. Chociaż widząc statystyki, jak zacznę pracę zawodową to parę lat i też pewnie będę tak wypalony.

No i dla mnie szczęśliwy Seba z nizin społecznych to paradoks mimo wszystko, z zewnątrz wygląda, że żyje chwilą, ale ma nikłe perspektywy i brak poczucia bezpieczeństwa kompensuje wyparciem i eskapizmem.
  • 550 / 112 / 0
@OjciecPio2 Ptaszynko, jakie rzucenie kody, chyba Cię Bóg opuścił. Nie ma i długo, długo nie będzie żadnego rzucenia.

Dalej ćpie w takim trybie jak było, czyli raz na kilka tygodni. Mam wyrzec się jedynego dnia w grafiku, w którym mam chociaż przez chwilę poczucie, że wszystko będzie dobrze i się zawsze ułoży, które dresy mają całkowicie za frajer?

Po tych cierpieniach co mnie spotkały to nikomu, powtarzam NIKOMU nie należy się jak psu micha piękne rozlanie się substancji po ciele. To powinno być do konstytucji wpisane, że Ptaszynie należy dostarczać to co chce za darmo w nieograniczonych ilościach i bez cienia kwestionowania, krytyki pod groźbą najsurowszych kar. No i to nie wyolbrzymiam sobie tego teraz, bo to co przeżyłem w życiu to was wszystkich by położyło już dawno.

Ja przeżyłem polski rynek pracy bez znajomości, dobrej bajery i alkoholu przez 9 lat z ADHD i krytycznym myśleniem. Wyobrażasz sobie jaka to męka musiała być? Pomyśl samo to jak upiorne było przemnożenie na kalkulatorze mojej wypłaty przez 12 i potem przez 30 przed jak dramatycznym, matematycznym faktem stanąłem. To za samo to już się należą jakieś ordery, dożywotnia renta weterana przy tym jakie tu wymagania mają z kosmosu za jakieś śmieszne pieniądze to jest studium absurdu.

Geny to jest wszystko i nie oszukujmy się. Tylko farmakologia jest w stanie z tym jakąś batalię toczyć.

Normickie geny. Brak ADHD, HSP i dobra bajerka z łokciem opartym o ścianę może by mi dało jakieś perspektywy w życiu, ale to jest dla mnie abstrakcja. Żadne treningi, biochacki i inne panacea modne ostatnio tego nie wyciągną. Ja wiele lat medytowałem, chodziłem na siłkę, sporty walki, bieganie, czytałem stosy o wszystkich technikach, suplach, bajerach i samodoskonaleniu i to wszystko się zdało na jeden wielki ptak. %-D

Dresy siedzą sobie z piwkiem nad wodą i czują totalną bezstroskę. Nas różni to, że oni się zestresują dopiero wtedy, gdy coś się spierrrdoli, do tego czasu to dla nich jakaś abstrakcja i są święcie przekonani, że będzie dobrze. Fach w ryńku, grube nadgarstki i fury. Normalna ekspresja hormonów i neuroprzekaźników. Wrzący dobrostan w ciele i czysta, niezmącona koncentracja, relaks, brak cierpienia.

U mnie praca nad sobą to tak jakbym chciał uciągnąć naczepę od tira rowerem. Stan prawidłowy powinien być osiągnięty bez wysiłku, naturalnie, bo hormony buzują jak trzeba. Tak jak u grubonadgarstkowych fachowców z własną firmą, rozlazłym tatuażem i dobrą furą.

Społeczeństwo i otoczenie na mnie psy wiesza, bo nie rozumieją, że większość ma normicki stan lub zbliżony do normickiego.
  • 1693 / 128 / 0
o czym jest ten tred czy jest nim jak sie dobrze domyslam ze wchodzita tui i piszecie czemu nasze zycie na trzezwo byloby najwiekszym skurwysymsksim przjebanym kurestwem?


dolacze sie jesli tak
  • 135 / 53 / 0
@Ptaszyna

Ty dalej budujesz z tego jakąś kosmologię. "Normicki Seba", "grube nadgarstki", "fach w ręku", "geny". Jakbyś opisywał nową rasę ludzi, a nie gościa co po robocie pije Tatrę nad jeziorem.

Znam takich Sebów. Jeden rozwiedziony, drugi na kredycie, trzeci ciśnie od pierwszego do pierwszego i żyje od grilla do grilla. Z zewnątrz wygląda na wyluzowanego, a potem się okazuje, że ciśnienie 180, brzuch, hazard albo pół litra co drugi dzień. Idealizujesz ich, bo patrzysz na 5 minut ich życia.

A z tą farmakologią jako jedyną odpowiedzią też bym uważał. To, że kodeina raz na kilka tygodni daje ci dzień ulgi, nie znaczy jeszcze, że jest rozwiązaniem. Bardziej plaster niż operacja.

I jeszcze jedno. Jak piszesz, że "po tym co przeżyłem należy mi się ćpanie za darmo", to brzmi efektownie, ale to jest bardziej argument emocjonalny niż logiczny. Życie nikomu nic nie oddaje za cierpienie. Gdyby oddawało, to oddziały onkologiczne świeciłyby pustkami.

A Alenn dobrze podsumował wątek. Chyba połowa ludzi tutaj próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego zwykły stan trzeźwości nie daje satysfakcji. Tylko jedni szukają odpowiedzi w neurochemii, inni w psychice, a jeszcze inni w mitycznym Sebie z tatuażem.
  • 550 / 112 / 0
@OjciecPio2 Częściowo się z Tobą zgadzam, ale w większości nie. W końcu mam trochę czasu, więc spróbuję opisać dokładniej i bardziej obrazowo w czym rzecz i z czym mam problem, bo mam wrażenie, że jestem do końca rozumiany.

Jak czytam sobie to forum to dużo osób pisze o mechanizmach psychologicznych, racjonalizacjach, wyparciach etc.

No właśnie moim zdaniem to wszystko nie istnieje. Tzn. mówiąc ściślej to te zachowania i kategoryzowanie to jest jakaś próba opisania rzeczywistości i zjawisk, ale kulawa, nieprecyzyjna i nie docierająca do sedna problemu.

Otóż ja nie wierzę w coś takiego jak praca nad sobą i przepracowywanie problemów(z całym szacunkiem do osób, które wierzą). Moim zdaniem te wszystkie problemy, które opisuje psychologia są wtórne wobec kwestii fizjologicznych i zachowanie, przebieg naszego życia determinują geny i niezależne od nas rzeczy do tego stopnia, że dosłownie miażdżą wszelkie próby pracy nad sobą.

Nie mówię, że Seby i dresy nie mają stresu, chorób i się totalnie niczym nie przejmują. Totalnie nie przejmuje się psychopata, który ma uszkodzone ciało migdałowate. To co chciałem powiedzieć i co różni takiego dresa i normika od HSP to jest to, że całkowicie inaczej to przeżywają i ta sama sytuacja, która dresa przyprawi jedynie o lekką mobilizację orgaznimu, chwilowy stres i objawy fizjologiczne to zostanie znacznie gorzej, dotkliwiej i silniej odebrana przez osobę, która ma naturalnie bardziej wrażliwy i podatny na lęki układ nerwowy.

Organizm dresa wybaczy znacznie więcej, zniesie znacznie więcej i co najważniejsze ON TO ZROBI Z ŁATWOŚCIĄ. Dlatego, że ma pewne obszary w mózgu bardziej rozwinięte, niektóre mniej i przechodzi przez takie sytuacje z mniejszym cierpieniem, mniejszym balastem na codzień.

Przede wszystkim jego mózg nie generuje tyle lęków, nie analizuje, nie wyobraża sobie. Stresuje się słabiej, krócej, łatwiej mu to opanować. Mniej mu to jedzie po organizmie, po śnie. Reakcja jest fizjologicznie słabsza.

Praca nad sobą jest miażdżona przez warunki fizyczne i genetyczne. Każdy kto coś trenuje to zdaje sobie z tego sprawę. Sport był częścią mojego życia od zawsze. Siłka, cardio, sporty walki, jakieś pływanie, to wszystko było. To co jednemu przychodzi z łatwocią innemu przychodzi trudniej, a czasami jest wręcz niemożliwe i nawet 100 lat pracy by nie przeskoczyło ograniczeń.

Po prostu teraz jest wysyp pełno filmów couchingowych, sloganów od pracy nad sobą, warsztatów i modne jest powtarzanie, że wszystko się da przepracować o neuroplastyczności, BDNF, połączeniach i inne bzdury.

Prawda jest taka, że to wygląda tak, że taki dres vs ja to on ma permanentnie stan taki jakbym ja był na małej dawce benzodiazepin i jakiegoś stymulanta. Jego geny i fizjologia układu nerwowego po prostu dają, wydzielają mu więcej tych neuroprzekaźników, dlatego doświadcza takich sytuacji o wiele słabiej, o wiele łatwiej jest mu nad tym zapanować. Ta beztroska to nie jest jego zasługa. On nawet o tym nie wie, bo nawet Ty nie wiesz co tobą kieruje. To jaki mamy balans chemiczny w danym momencie decyduje o tym jakie mózg będzie generował myśli. Zachowania.

To tak jak z ludźmi, którzy ogarniają życie, firmy. Mają więcej dopaminy, gaba, mniej lęku. Taki temperament. Inni są bierni, apatyczni. To kwestia niestety kory mózgowej, chemii buzującej i ekspresji genów.

Mówisz, że oni też mają rozwalone organizmy i nadciśnienia itd, ale im po prostu ciało, mózg, układ nerwowy i organizm więcej wybaczy niż takiej osobie z HSP. Sobie grubo nagrabili i są w ciągach dłużej, odwalają maniany dłużej i olewają konsekwencje no to wiadomo, że będą mieli w końcu zajechane organizmy.

No, ale jego codzienność i tak jest łatwiejsza i się tak nie męczą. To tak samo jak ze wzrostem. Ktoś się urodzi o 190 i ma łatwiej w sportach, większy respekt, kontakty z laskami, a ktoś się urodzi 168 i ma przerypane.

Tak samo jest z mózgiem i układem nerwowym. Ta kropla drążąca skałę (mówię o pracy nad sobą) jest miażdżona przez genetykę dosłownie jak przez imadło. To jest brutalne, ale w wielu przypadkach ta praca nad sobą jest bezowocna. Wiem, bo próbowałem w niektórych aspektach latami wytrwałej, ciężkiej i uwierz mi, że systematycznej pracy przezwyciężyć niektóre swoje ograniczenia i po prostu nie ma chuja. Organizm mówi: tego nie przeskoczysz masz taką budowę, taki układ nerwowy.

Z mózgiem jest tak samo jak z budową ciała w sporcie, ale tego nie widać. Próg wrażliwości jest wrodzony i do pewnego przesunięcia, ale zawsze organizm uporczywie wraca do swoich tendencji genetycznych.

Dres i normik vs osoba z ciężkim ADHD i HSP jak ja to jest w kwestii lęków, radzenia sobie z problemami, emocjami i stresem tak jak zawodnik MMA 190 wzrostu, wagi ciężkiej, albo open umięśniony z łapami długimi jak gałęzie vs rachityczny 160 wzrostu i 59 kg wagi z upośledzeniem kordynacji ruchowej i błędnika. Można walczyć, ale wiadomo jak to się na 99 procent skończy. Tak właśnie działają ograniczenia układu nerwowego.

Warunki fizyczne są wszystkim. Tylko, że mózgu i układu nerwowego nie widać na zewnątrz, stąd wzięło się modne pitolenie o samorozwoju i zmienieniu się, bo tej przewagi nie zobaczysz. Możesz ją zobaczyć obserwując życie i zachowanie ludzi. Sam się dziwię, że tylu z was tego nie widzi.

Dlatego mi się wszystko należy, bo cierpienie jakim zostałem obarczony + to co musiałem przeżyć przerasta wyobrażenie 90 procent tutaj i naprawdę jestem zmęczony i zrezygnowany jak mnie w prawdziwym życiu banany, które nie przeżyły ułamka tego stresu i cierpień co ja, dryfują w błogiej nieświadomości i prawią mi morały na temat ćpania, sami notabene chlejąc chronicznie alkohol, żeby coś uczcić.
  • 135 / 53 / 0
@Ptaszyna

Chłopie, Ty znowu napisałeś doktorat z antropologii stosowanej. Za chwilę będziemy mieli nową klasyfikację gatunków:

- Homo Sebus Nadgarstkus – grube kości, Tatra nad jeziorem, odporność na kortyzol +50.
- Homo HSP ADHDus – analizuje, że analizuje, a potem analizuje, dlaczego analizuje.

Jeszcze tylko brakuje tabelki z bonusami do statystyk i opisu skilli.

A tak serio – masz rację, że ludzie nie startują z tego samego poziomu. Jeden rodzi się z lepszym układem nerwowym, drugi z gorszym. Tylko Ty z tego zrobiłeś już teorię wszystkiego. Jak pada deszcz? Geny. Jak Seba kupił Passata? Geny. Jak kot sąsiada patrzy krzywo? Pewnie też ekspresja genów.

I nie mogę z tym "Seba permanentnie na małej dawce benzo i stima". Tu mnie mocno robawiłeś, masz talent standupera 👍 może idź tą drogą?

A tak między nami – znam i wodzialem paru takich "genetycznych zwycięzców". Wystarczy obejrzeć Hotel Paradise lub Love Island. Nie chciałbym stać się taka osoba jak oni. Tylko nie pisze o tym 20 tysięcy znaków na forum.

Ty po prostu masz talent do robienia z jednej obserwacji całej kosmologii. Za miesiąc napiszesz, że mitochondria są dresami komórki.
  • 695 / 169 / 0
Nazywam się miljon bo cierpiem
Za miliony
Na szczęście mam w kieszeni
Tjokodyn pjerdolony

On jeden mnie przez pasmo nieszczęść okropnych
Niesie
Raz na dwa tygodnie mogę
Przez chwilę być Sebą w dresie.

@Ptaszyna weź ty sobie już może lepiej emkę zjedz, bo zaraz faktycznie całą wiedzę nt antropologii będzie trzeba przepisywać od nowa.
ODPOWIEDZ
Posty: 143 • Strona 14 z 15
Artykuły
Newsy
[img]
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces

Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.

[img]
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP

Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.

[img]
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda

Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).