Tytoń ma osobny dział → >LINK<
Ale da fajne dane, te dotyczące tego jak wpływa na sen, regenerację, czy po prostu całość w związku z nadużywaniem/zażywaniem tej substancji. Może zrobię nawet osobny temat, raportując tam cały przebieg.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Tylko pamiętaj, że warto przez ten miesiąc trzymać możliwie podobny schemat – zbliżone godziny picia, ilość kawy i w miarę stały sen. Wtedy łatwiej będzie wyciągnąć jakieś sensowne wnioski, bo inaczej ciężko odróżnić wpływ kofeiny od zwykłego niewyspania czy stresu.
Jak będziesz robił osobny temat, to chętnie poczytam. Szczególnie interesują mnie zmiany HRV, tętna spoczynkowego i jakości snu po kawie wypitej rano vs. późnym popołudniem. Czasem subiektywnie człowiek czuje, że zasnął bez problemu, a regeneracja okazuje się już wyraźnie gorsza.
Ale sam parametr jest dobry do przewidzenia np. rozwijającej się infekcji, która jeszcze nie daje żadnych objawów
Też słyszałem od wielu osób, że opaski czy zegarki potrafią "wywęszyć" infekcję dzień albo dwa przed objawami. Organizm już wtedy walczy, mimo że człowiek subiektywnie czuje się jeszcze normalnie.
Co do kawy, to wydaje mi się, że jest tu ogromna różnica osobnicza. U kogoś, kto od lat pije 4–5 filiżanek dziennie, wpływ na HRV może być praktycznie niewidoczny, bo organizm się zaadaptował. Za to gdyby taka osoba nagle wypiła dwa energetyki na pusty żołądek albo odstawiła kofeinę z dnia na dzień, pewnie dopiero wtedy byłoby widać większe zmiany.
W ogóle wearables są ciekawe właśnie dlatego, że często obalają nasze intuicje. Człowiek jest przekonany, że spał świetnie, a regeneracja leży. Albo odwrotnie – wydaje mu się, że noc była fatalna, a parametry są całkiem dobre. Fajnie mieć takie obiektywne dane, byle nie popaść w obsesję sprawdzania każdego punktu HRV i wyciągania wniosków z jednego dnia.
Ja też nie jestem fanką przesadnego sugerowania się cyferkami i uzależniania od nich samopoczucia, bo na te wartości ma wpływ za wiele czynników i to, że teraz mam taki zakres (który jest średnią pomiarów z jakiegoś tam okresu czasu), który opaska/zegarek uznaje za mój, nie oznacza, że za miesiąc te wartości się nie zmienią, bo mogę sobie w pewnym stopniu je poprawić lub pogorszyć odpowiednimi działaniami.
I tak jak nagły duży spadek wartości HRV z dnia na dzień rzeczywiście często prognozuje infekcje całkiem dobrze, tak wyskoki powyżej zakresu nagłe już w moim przypadku nie świadczą o niczym. Jedynie jeśli się powtarzają, to o tym, że prawdopodobnie za chwilę zmieni się zakres w zegarku i górna wartość będzie wyższa. Ale tak jak mówię - ja więźniem cyferek nie jestem i nie uzależniam od nich swojego samopoczucia.
Wskaźnik u mnie przydatny głównie pod względem planowania treningów i obserwacji jak znosi organizm dane obciążenie treningowe. Za to bez większego znaczenia jeśli chodzi o codzienne funkcjonowanie :D
Zresztą to, co piszesz o treningu, jest chyba jednym z najbardziej praktycznych zastosowań. Czasem człowiek ma ochotę zrobić mocną jednostkę, bo "przecież czuję się dobrze", a organizm już pokazuje, że coś jest nie tak. Albo odwrotnie – wynik jest trochę gorszy, ale samopoczucie i forma są okej i nie ma sensu odpuszczać wszystkiego.
Ciekawe też z tą awersją do kawy. Zdarza się, że organizm sam zaczyna wysyłać sygnały, że czegoś ma za dużo. Nie zawsze musi to oznaczać coś konkretnego, ale takie okresy nagłej niechęci do rzeczy, które normalnie lubimy, są warte obserwacji.
W ogóle podoba mi się to, że podchodzisz do tego długoterminowo. Pojedynczy pomiar HRV czy jedna gorsza noc niewiele znaczy, ale po dwóch latach danych można już zobaczyć własne wzorce. Każdy ma trochę inny "baseline" i porównywanie swoich wartości do kogoś innego często nie ma większego sensu.
Zegarki i opaski są fajne właśnie dlatego, że pokazują rzeczy, których nie czujemy, ale trzeba pamiętać, że nadal mierzą tylko pewien wycinek organizmu. Najlepszy czujnik dalej siedzi między uszami, tylko czasem dobrze mieć dodatkowe dane do weryfikacji. :D
Jakaś zależność była - nie wiem jaka, nie analizowałam tego dokładnie.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Marihuana "podbija" US Open. Tenisistka nie wytrzymała: "Nie mogę oddychać"
Ruszył US Open, a więc ostatni turniej wielkoszlemowy w tym sezonie. Jak co roku w Nowym Jorku, powraca temat różnych zapachów, które pojawiają się nad kortami położonymi obok Corona Park. Niemiecka tenisistka Tamara Korpatsch mówi wprost, że czuła marihuanę. - Nie mogę oddychać i nie mogę zaczerpnąć powietrza - tłumaczyła Korpatsch.
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.
