To mój pierwszy post na forum które znam już od wielu miesięcy ale o tym za chwilę.
08.07.2024 pierwsza randka poprzedzona chwilą pisania i rozmów via tel.Wieczór, knajpka na zewnątrz na krakowskim Kazimierzu.Podchodzi do stolika dziewczyna lat wtedy 38,miła, uśmiechnięta,przebojowa,odważna.Gadka się klei, jest fajnie, naturalnie, bez spiny.Ale moje ciało mówi...spierdalaj stąd jak najszybciej i jak najdalej.Siedzimy na przeciwko siebie i patrzę w jej piękne błyszczące oczy.Pijemy jakieś białe wytrawne.Co jakiś czas wychodzi do toalety i w pewnym momencie pyta czy nie będzie mi przeszkadzało jak ubierze okulary przeciwsłoneczne (jest już ciemno) bo światła ją rażą.Skończyliśmy tripa knajpianego gdy było już jasno a ja byłem już mega zmęczony.Pomyślałem, ależ ona ma siły...potem taksówki i do domów na zasłużony odpoczynek.Było bardzo fajnie.
Reszta lipca i sierpień, długie wieczory zakrapiane Prosecco, rozmowy, słuchanie muzyki u mnie na wiosce pod Krakowem.Uczucie że coś jest z nią nie tak narasta.
I tu pierwsza dygresja.Z substancji miałem w życiu do czynienia z alko i kilka razy zioło (średnio podeszło) oraz raz na kawalerskim ziomka podobno kokaina ale to było tak dawno że już mało pamiętam, jedynie to że byłem jebanym omnibusem :-)
Ni stąd ni zowąd zaczęły się jakieś chore przypierdolki, przesłuchania i zacząłem się czuć kontrolowany.Dużo piliśmy, zaczęło mnie to niepokoić.Czasami, wieczorem jak nie była u mnie rozmawialiśmy przez telefon i słyszałem ,że jest porobiona...właściwie rzadko nie była.
Pierwsza próba rozstania w okolicach listopada po tym jak przyjechała do mnie samochodem porobiona a w torebce zauważyłem większą małpkę lubelskiej smakowej.
Luty, jej 2 córki pojechały na obóz narciarski.Już mieszkała u mnie.Pewnej nocy coś mnie tknęło i zrobiłem jej rentgena w torebce.Jakieś kryształki i trochę białego proszku w etui po soczewkach.Rano internet i wygooglowałem...
Pendrive z nagrywaniem i przez 2 tygodnie śledziłem co dzieje się w domu pod moją nieobecność.Przerobiłem dziesiątki godzin nagrań z których wyłonił się (wtedy dla mnie) dramatyczny obraz.Krechy leciały od 10.00 do tego picie oglądanie seriali w tle, przeglądanie telefonu, odbieranie przesyłek z paczkomatów, komentarze, dziwne odgłosy z kibla, przekleństwa.Generalnie obraz zupełnie innej osoby, kompletnie zdegenerowanej...w szczegóły wchodził nie będę.
Środa ok 16.00 wrazam z pracy, nalewam lamkę wina i odpalam papierosa...nie paliłem od 7 lat.Pytam ją co to jest pokazując jeden duży kryształ.Słyszę, to mefedron, biorę go na odchudzanie i do ćwiczeń.
Przez następne miesiące znalazłem w domu kilkanaście skrytek z towarem i chowane butelki po lub z winem.Zaczęła się ostra napierdalanka, wyrzucanie z domu...zawsze wracała z podkulonym ogonem i prośbami oraz obietnicami.Do dziś wyrzuciłem ją z domu z 7 razy.Kłamstwa, manipulacje, gaslighting, agresja z przerwami na miłą, kochającą, troskliwą etc.W mojej głowie totalny rozpierdol.Cas mija, człowiek się angażuje, inwestuje czas, emocje i kasę a tu poprawy nie widać.Stałem się jebanym specjalistą od rozpoznawania symptomów ;-)Oczywiście zawsze słyszałem że mi odbija, że to nieprawda etc.Dziś już widzę,wiem, że jest narkomanką funkcjonalną i akoholiczką.Generalnie nie ogarnia życia bez dopalenia.Receptory w mózgu poprzepalane.O dopaminie, serotoninie to już tam raczej dawno nie ma mowy.Czysty noradrenalinowy kop do zrobienia czegokolwiek.Nigdy nie złapałem jej biorącej ale szacuję ,że bierze małe dawki kilka razy dziennie a na zjazd alko, palenie i 3 tabletki Promazyny na zaśnięcie.Poprzedni związek rozjebał się jej przez to samo.Zaręczona, DOM w stanie surowym, 5 lat.Dotarłem do jej byłego i gadaliśmy ze 3 razy.Nie pracuje od 3 lat.W domu syf, w samochodzie syf...w głowie syf.
Dziś po 2 wizytach w ośrodku leczenia uzależnień ale czuję że robi to tylko po to żeby jeszcze przeciągnąć kolejny miesiąc i zachować status quo.Widzę, że to się już stał jej pomysł na życie.Ona bez tego nie istnieje, nie egzystuje.Ujawniłem wszystko wśród jej znajomych i nieświadomej rodziny.Chuja to dało.Dziś praktycznie znowu na wyprowadzce.
Czy mefedron (jaki kurwa mefedron...bierze co ma diler a prawdziwego to pewnie nigdy nie wciągała) niszczy związek ?On niszczy ludzi, ich psychikę i zmiata jak tornado wszystko co w jego zasięgu.
A forum poznałem/znalazłem jak zacząłem swoje prywatne śledztwo.Przy okazji chcę Wam podziękować za ogrom wiedzy który tu znalazłem a ta wiedza pomogła mi zrozumieć co mnie spotkało.
P.S Oczywiście jesteście zjebami, pierdolicie głupoty a na nią to tak nie działa ;-)Oczywiście była próba wpierdolenia mnie w to samo z argumentem, że to będzie takie "nasze".
PZDR
Niestety przy takich rzeczach to nie jest już „czy coś niszczy związek”, tylko czy druga osoba w ogóle jeszcze chce żyć normalnie. Z Twojego opisu wygląda, że ona już dawno przekroczyła ten moment i jedzie tylko na podtrzymaniu - chemia + kłamstwa + iluzja kontroli.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek się w to wciąga, zaczyna analizować, sprawdzać, ratować… a i tak nic to nie daje, jeśli druga strona nie chce się realnie zmienić. I wtedy zostaje tylko chaos w głowie i wypalenie.
Dobrze, że zacząłeś to widzieć i nazywać po imieniu, bo wielu ludzi tkwi w tym latami.
Też jestem z Kazimierza, więc tym bardziej czuję klimat tej historii - aż za dobrze pasuje do realiów, które tu czasem widać.
Trzymaj się i nie daj się wciągnąć z powrotem w to bagno.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.