Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 87 • Strona 7 z 9
  • 88 / 12 / 0
mi sie nie chce wszystkiego czytac, ale taka chujnia bedac trzezwym to troche tak zwana apatia, ktora jest do ogarniecia ;d moze byc to spowodowany wieloma rzeczami, tak samo moze to byc na tle depresyjnym

przynajmniej u mnie sie sprawdzilo ze cierpialem na apatie przezywajac dni ze nic mi sie nie chcialo totalnie
:pacman: :liść:

Chociaż wydaje mi się, że w tym świecie pełnym kłamstwa
Często najgłupszym wyborem okazuje się prawda
To prawda, nie lubię tej nagiej suki
Miała nas wyzwolić, a teraz każdy może ją kupić
  • 1764 / 593 / 0
Nie tylko apatia, ja na przykład na codzien nie mam problemów z emocjami, ale odkąd ograniczyłem o ponad 90% ćpanie to mnie np. strzela kurwica i mnie nosi. Jak się widzę z kimś bliskim jest okej, jak jestem w pracy jest okej, jak załatwiam obowiązki spoko. I zero apatii, wręcz odkąd ograniczyłem o 90% alkohol i całkowicie rzuciłem inne rzeczy to mam więcej emocji, jestem bardziej uczuciowy itd i to w tym zdrowym, dobrym stylu i bliscy to widzą. Zdarzy się czasem wybuch złości, ale to nadal nie apatia. Apatyczny to byłem właśnie jak ćpałem. A teraz to po prostu chuj mnie strzela po załatwieniu obowiązków bo nie umiem się zabrać za swoje pasje, hobby i podobne takie, które też po jakimś czasie mogłyby mi dać dochód, bo już w przeszłości sporo robiłem z różnych działalności internetowych, ale wtedy ciągle wąchałem i waliłem inne gówna i zazwyczaj tydzień nie robiłem nic, a potem po futrze czy ketonach robiłem w dzień roboty za cały miesiąc. Teraz to jak już zadbam o obowiązki, pracę, higienę, zdrowie, itd. to po prostu leżę jak śmieć na łóżku i się wiercę niezdolny do czegokolwiek. Nadużywam nikotyny i kofeiny, choć ostatni tydzień czy dwa ograniczyłem i to o 3/4. Ale to na pewno nie jest apatia. To jest niemoc, wkurwienie, rezygnacja i kolejną warstwę na to dokłada świadomość tego, że nie wstaję i nie robię rzeczy i nie dbam o przyszłość, a mimo tego nadal tego nie robię i jeszcze bardziej się wkurwiam na siebie i to eskaluje wykładniczo. Także im dłużej w las tym dla mnie również trzeźwość jest coraz bardziej dziadowska, ale podtrzymuję co pisałem wcześniej, trzeba najpierw wytrwać w niej odpowiednio długo, a potem oceniać. W żadnym razie jednak do apatii tego sprowadzić nie można, może co najwyżej obojętność na siebie, ale emocjonalność właśnie po zaprzestaniu ćpania rośnie, często wręcz nawet aż za bardzo, aż nawet może prowadzić do powstania nowych mechanizmów wyparcia. Ale to nadal jest PRZESYT odczuwania de facto, a nie jego brak.
  • 5330 / 962 / 0
Prokrastynacja jest przejebana.
Najgorsze uczucie .
Wiesz że jak tego nie zrobisz bedziesz sie źle czuł , ale ciało i umysł jakby jest zblokowane żeby zacząć .
Ucieczka w jakieś zapchajdziury typu rolki na fb i leci dzien za dniem .
Ludzie ktorzy nie maja do czynienia z substancjami psychoaktywnymi tez to maja.


@Ptaszyna masz taki konstrukt psychiczny ze są duże predyspozycje do chorob psychicznych.
Juz nerwica sie u Ciebie rozwija, co potem moze w dystymie/depresje przejsc .
Pałujesz tak po glowie ze musisz pracować jak w jakims obozie i czekasz na uruchomienie Protokołu spierdolenia.
Nie zyjesz terazniejszoscia tylko czarnymi scenariuszami przyszlosci .



Masz tutaj opis cech przewleklej depresji na tle nerwicowym . Jak masz wiekszosc to wiedz ze cos sie dzieje . Xd

Dystymia

[]Dominujący stan emocjonalny:

Obniżenie nastroju umiarkowanego stopnia, smutek, niezdolność do odczuwania przyjemności (anhedonia), spadek zainteresowań, przygnębienie, poczucie beznadziei, apatia;
Lęk (wolnopłynący), napięcie emocjonalne, rozdrażnienie, niepokój, poczucie niepewności, lęk przed podejmowaniem decyzji;
Uczucie nadmiernego zmęczenia, znużenie, pogorszenie koncentracji uwagi, subiektywne pogorszenie pamięci, problemy z zasypianiem, brak łaknienia, bóle mięśni i głowy;
Poczucie niskiej wartości, zaniżona samoocena chorego, brak pewności siebie, trudności w podejmowaniu decyzji, wycofywanie się z relacji międzyludzkich, izolowanie się od otoczenia, czasami też odczucie pustki, braku celów, bezsensu;
Czasami objawy wegetatywne – suchość w ustach, bóle brzucha, objawy dyspeptyczne, kołatania serca, ucisk w klatce piersiowej, nadmierne pocenie się i szereg innych – zwłaszcza w mieszanych zaburzeniach lękowych i depresyjnych.[/url]
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 45 / 15 / 0
Myślę że część ludzi myli „trzeźwość” z okresem wychodzenia z permanentnej stymulacji.

Bo prawdziwa trzeźwość to nie jest ten stan:

- 3 dni po ciągu,
- miesiąc po benzo,
- ani tydzień bez THC po kilku latach codziennego palenia.

To często nadal jest organizm próbujący dojść do homeostazy.

Mózg jest trochę jak system operacyjny.
Jak przez lata:

- podbijasz dopaminę,
- zagłuszasz lęk,
- uciekasz od nudy,
- skracasz sobie drogę do ulgi,
to potem zwykła rzeczywistość wydaje się „martwa”.

Ale może ona zawsze była bardziej subtelna niż haj.

Dragi często nie tyle dodają szczęścia,
co zwiększają kontrast.
Problem w tym,
że po czasie zwykłe życie wygląda wtedy jak obraz z wyłączonym HDR.

I jeszcze jedna rzecz:
wiele osób bierze coś nie dlatego,
że życie jest obiektywnie złe,
tylko dlatego że pierwszy raz od dzieciństwa trafiają na stan,
w którym mogą:

- przestać myśleć,
- przestać się bać,
- poczuć sens,
- albo poczuć emocje mocniej niż przez szybę.

To jest najbardziej zdradliwe.
Nie sama chemia,
tylko odkrycie że „mogę czuć inaczej niż zwykle”.

A potem człowiek całe lata próbuje wrócić do tego jednego momentu,
który biologicznie miał być tylko chwilowym odchyleniem.
  • 3214 / 391 / 0
Inna sprawa jest taka, że duża część ćpunów ma depresję i zaburzenia lękowe, więc brak chemicznych znieczulaczy to powrót do niewyleczonej choroby, a nie do "względnej" normalności.
  • 45 / 15 / 0
Blu w sumie dotyka najprostszej, a jednocześnie najbardziej niewygodnej rzeczy w całej tej dyskusji: część „trzeźwości” to nie jest stan bazowy, tylko stan po odjęciu narzędzi, którymi człowiek przez lata regulował sobie układ nerwowy.

I wtedy robi się klasyczny efekt pomylenia przyczyny ze skutkiem.

Bo jeśli ktoś ma:

nieleczoną depresję,

zaburzenia lękowe,

ADHD albo przewlekłą anhedonię,

do tego lata „samoleczenia” czymkolwiek co działa szybko,


to nagłe odstawienie nie odsłania „prawdziwego ja w czystej formie”. Ono często odsłania problem, który był tylko przykryty.

I to jest moment, w którym wielu ludzi mówi: „trzeźwość jest dziadowska”.

Tyle że to zdanie bywa skrótem myślowym. Czasem chodzi o: „bez substancji wraca mi stan, od którego uciekałem”.

Druga sprawa, mniej oczywista: mózg nie działa jak przełącznik „normalnie / nienormalnie”. On się adaptuje. Jeżeli przez długi czas dostaje sztuczne wzmocnienia (dopamina, serotonina, sedacja lęku, przycięcie emocji), to jego „normalne” zaczyna się przesuwać.

I wtedy neutralność nie jest neutralna, tylko odbierana jako brak sygnału.

Dlatego ktoś może siedzieć w spokojnym życiu, bez dramatu, bez kryzysu, a i tak czuć wewnętrzny niedosyt albo pustkę. Nie dlatego, że życie jest obiektywnie złe, tylko dlatego, że układ nerwowy przyzwyczaił się do innej amplitudy.

Ale z drugiej strony – i tu warto uważać na zbyt proste wnioski – to nie jest stan nieodwracalny ani „jedyny prawdziwy obraz człowieka”. Mózg ma dużą plastyczność. Tylko ona działa w skali czasu, nie w skali jednego dnia czy tygodnia.

Największy problem w tym wątku chyba polega na tym, że ludzie mieszają trzy różne rzeczy:

stan psychiczny (depresja/lęk),

stan adaptacji po substancjach,

i styl życia (sen, stres, relacje, bodźce).


A potem próbują to wszystko opisać jednym słowem: „trzeźwość”.

I ono wtedy robi się kompletnie nieprecyzyjne.

Może więc bardziej uczciwe pytanie nie brzmi „dlaczego trzeźwość jest dziadowska”, tylko: „co dokładnie w moim stanie wraca, kiedy znika chemiczne tłumienie?”

Bo od tego zależy, czy mówimy o problemie biologicznym, psychologicznym, czy po prostu o życiu, które nigdy nie nauczyło się działać bez skrótów.
  • 158 / 37 / 0
Ale dlaczego uważasz, że to problem wewnętrzny? W sensie łatwo powiedzieć, że dragi przykrywają problem, że się ma jakieś nieleczone problemy, że łatwo pomylić trzeźwość z odstawieniem.

A co jeśli to otaczająca rzeczywistość jest chujowa?

Nie jest to tajemnica, że otaczający nas świat jest naszpikowany narzędziami służącymi do manipulacji (np marketing, sposób konstrukcji i działania centrów handlowych i współczesnego internetu, sieci brandów należących do tych samych korporacji dających ułudę wyboru itd) i nie ma od tego ucieczki. Popatrz na to tak - większość z nas (powiedzmy 35+) wychowała się w czasach analogowych. Oglądaliśmy filmy przyrodnicze David'a Attenborough i myśleliśmy o tym jaki świat jest piękny i ile odkryć na nas czeka. Na świece istniały wciąż białe placki na mapach świata znane tylko lokalnym mieszkańcom. A dzisiaj? Dorośliśmy i co z tego mamy?

Siedzę i płaczę. Bo nic na mnie nie czeka poza rosnącymi rachunkami, podatkami i kolejnymi subskrypcjami. Gdzie nie pojadę - zdegradowane środowisko, śmieci, tłumy i presja. Presja na absolutnie wszystko - od pieniądza po sukces, a nawet spokój. Nie wystarczy wstać i napić się kawy do ulubionego śniadania. Trzeba odpierdalać 30 tysięcy "rutyn dla zdrowia", bo inaczej marnujesz swoje życie. I po co to?

Żeby żyć dłużej, pracować więcej, mięć pieniądze na kolejne podatki i co raz droższe subskrypcje ? A jak się odetniesz to zrobisz? Jak utrzymasz przyjaźń bez sociali, jak utrzymasz tematy do rozmowy nie nadążając za trendami? To musiałbyś się wycofać z całą rodziną i wszystkimi znajomymi. Czy to realne?

W XV wieku chłop pańszczyźniany pracował tylko jeden dzień w tygodniu na rzecz swojego pana. Reszta była jego. A ile my pracujemy na podatki, abonamenty i czynsze? A przecież uczy się nas jaki to był niesprawiedliwy i wyniszczający przymus i wyzysk.

Znasz eksperyment "park szczurów" ? Żyjemy w nim.
  • 3214 / 391 / 0
Ale dlaczego uważasz, że to problem wewnętrzny?
Bo to depresja i inne problemy psychiczne sprawiają, że w zewnetrznym świecie widzisz głównie czarne barwy. Mnóstwo ludzi żyje w dokładnie takim samym świecie co ty i cieszy się każdym dniem, chodzi z uśmiechem, ma plany, marzenia, po prostu ŻYJE, a nie wegetuje w trybie przetrwana. Przesadne skupienie na negatywnych stronach rzeczywistości przy jednoczesnym ignorowaniu pozytywnych, to w 100% sprawka tego jak działa twój umysł. Zrzucanie CAŁEJ winy za to co się dzieje w życiu na czynniki zewnętrzne, to jest sposób w jaki mózg usiłuje cię odciążyć z odpowiedzialności za własne (złe) decyzje albo zrazjonalizować ćpanie na zasadzie "to nie moja wina że ćpam to świat jest zły, a ja tylko w ten sposób sobie z tym radzę".
  • 579 / 141 / 0
@Blu Dlaczego wina? Co daje takie postawienie sprawy? Metoda radzenia sobie z subiektywna percepcja rzeczywistosci, majaca okreslone konsekwencje i skutki - owszem, Pozytywne i negatywne, o nasileniu zaleznym od sposobu uzywania, tyle. Nie rozumiem tej koncepcji winy, azjaci maja to lepiej ogarniete, jako kulture odpowiedzialnosci, a nie winy.
Dopoki obszar razenia szkodami swojego cpania zawezasz do siebie to gdzie tu wina? Pytam powaznie, bo ciekaw jestem czy to przemyslany koncept czy jakies mniej lub bardziej swiadome powielanie zdartej plyty.

@JulietteS W sedno. A narracja ze albo jestes optymistycznie mimo wszystko nastawiona do rzeczywistosci, albo cos jest z toba nie tak, jest dosc kuriozalna.
  • 3214 / 391 / 0
Jak ćpałem to miałem poczucie winy za to że świadomie się niszczę, za to że świadomie i dobrowolnie wybieram zło - jestem swoim własnym katem i oprawcą. Winiłem się za swoją słabość, za to że dzień za dniem przegrywałem z nałogiem i ogólnie marnuję swoje życie. Dodatkowo zadawałem sobie sprawę z tego, że jak piszesz "zawężanie szkód do samego siebie" to iluzja, bliscy zawsze też mocno obrywają, no chyba że pozrywałeś zupełnie kontakt.

To poczucie winy boli, więc trzeba jakoś przed tym bólem uciec. Jednym ze sposobów jest przeżucenie tej winy na innych albo "zły świat". Albo można sobie mówić, że lepsze to niż samobój. Albo wogóle to wyprzeć po całości i grać tak zwanego hardego ćpuna co się cieszy, że oszukał system i wali na złość tym wszystkim frajerom wiodącym grzecznie swe trzeźwe i nudne żywoty. Liczba możliwych iluzji i narracji jest właściwie nieograniczona.

Tak miałem ja. I wśród moich ćpających znajomych, przynajmniej tych których długo i dobrze znałem, poczucie winy i wstydu było powszechne, choć jak wyżej pisałem zazwyczaj lepiej lub gorzej skrywane.
ODPOWIEDZ
Posty: 87 • Strona 7 z 9
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Magiczne grzyby w walce z uzależnieniem od nikotyny - przełom czy obiecujący eksperyment?

Nowe badania sugerują, że psylocybina - substancja psychoaktywna zawarta w tzw. "magicznych grzybach" - w połączeniu z psychoterapią może znacząco zwiększyć skuteczność rzucania palenia. Choć wyniki są obiecujące, naukowcy podkreślają potrzebę dalszych badań.

[img]
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?

Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.

[img]
KAS wykryła 50 kg marihuany w przesyłkach z odzieżą

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie skontrolowali przesyłki znajdujące się w jednej z firm spedycyjnych w Pruszkowie. W ośmiu paczkach wykryli narkotyki.