Zawsze przechodzi, trust me. I am an expert
Odpowiem na każde zapytanie
A oprócz tego wydaje mi się że tak jak tam wcześniej ktoś wspominał że jest okienko typu " Zagrożenie życia ? " i jak się je zaznaczy to wtedy jest dostęp do wszystkich recept w sytuacjach kryzysowych. Tylko wiadomo raczej nikt bez powodu tego nie klika. No a oprócz tego to tylko POZ ma dostęp lub gdy się udostępni. Temat do zamknięcia myślę.
And if God hadn't meant for me to get high
He wouldn't have made bein' high so much, like, perfect
Mam swoje jaranie medyczne, ja się ogólnie nie pyerdolę i se odpalam czasem i na ławeczce. Wiadomo, że nie w centrum miasta i robiąc to ostentacyjnie jednak psy zawsze mogą podjechać praktycznie w każde miejsce a nawet znają pewnie te, w które wiedzą, że warto podjechać.
I teraz następuje konfrontacja: paragonu mam zdjęcie załóżmy sprzed 2 dni, na pudełku są wszystkie potrzebne dane i pytanie: czy psy mogą się spruć do tego, że "się leczę" swoim lekiem- oczywiście nikomu nie udostępniając co jest oczywiste, że nie można tego robić (z żadnym praktycznie lekiem na Rp. o czym piszą w ulotce) i równe jest to niemal ze sprzedażą.
Czy na ewentualne zaczepki psów jestem zobowiązany zalogować się do IKP i pokazać im wypisaną receptę? Jeśli tak to czy w tym momencie mogę im kazać grzecznie spyerdalać po okazaniu IKP?
Z psami ogólnie miałem nie po drodze (odkąd nie biorę to już nie, teraz np. jak se piję to jedynie piwo zero i siedząc gdzieś na ławce z kumplami nawet ode mnie dowodu nie chcą a kumple co nie zdążą np. schować piwa jak jadą akurat dostają po 50-100zł), po dwóch grubych "scysjach" z nimi jestem prawdopodobnie w systemie oznaczony jako eNka- nie wiedziałem, że na bębnie jest takie oznaczenie jak miałeś jakieś bezpośrednie "sytuacje" z psami, ale kumpel mnie uświadomił, że raczej tak. Dwukrotnie sprawa zakończyła się warunkowym umorzeniem postępowania w związku z tymi scysjami, tak że nie były to takie zwykłe spiny typu spyerdalaj psie.
Można jarać medyczną MJ w miejscu publicznym jednak "nie na widoku" i mieć wyjebane w psy mając paragon na medyczne jaranie i opisane opakowanie czy mogą oni zażądać dowodu z IKP?
Czy może w ogóle jakieś prawo zakazuje mi stosowania mojego leku?
Mówi o tym jakaś ustawa o wychowaniu w trzeźwości?
Czy ma ona zastosowanie do leczenia lekiem, nawet narkotycznym?
z doświadczenia radzę nie podpadać takiemu patrolowi, bo trafi się ktoś mało ludzki, że tak to ujmę, i będzie na siłę wykonywał niepotrzebne, ale uciążliwe/długotrwałe czynności, aby odkuć się za jakiś tekst, czy nawet ogólny stosunek wizualny subiektywnie odbierany przez funkcjonariusza.
skrzynkaprzodownik@protonmail.com
with regards, przodownik
Natomiast sytuacja w przypadku marihuany medycznej jest inna.
Nie różni się ona w zapachu od rekreacyjnej, nie sposób na pierwszy rzut oka również stwierdzić czy to nie jedynie CBD a skojarzenia społeczeństwa gdy poczują zapach jest jednoznaczny w przypadku 95% osób czyli: ćpun. Niestety nawet osoby cierpiące, szczególnie starsze mają wiele obaw co do stosowania konopi w celach medycznych.
Też zawsze myślałem, że to żaden problem, ale oglądając jakiś filmik dotyczący tematu z Bagietem (byłym psem, kto czai to czai) i mówił, że sytuacja w tego typu sprawach nie zawsze bywa zero-jedynkowa i ludzie dostają 48 czasem za legalne posiadanie. Dlatego pytam i zastanawiam się jak większa liczba osób z przepisaną marihuaną medyczną zaczęłaby się obnosić i zachowywać dość "luźno" z używaniem swojego leku.
Jak uważacie patrzyłoby na to społeczeństwo i czy mógłby mieć ktoś uzasadniony sprzeciw wobec palenia medycznej marihuany przykładowo w obecności dzieci bawiących się z rodzicami na huśtawkach a ja 100 metrów dalej jaram se medyka.
Czy istnieje jakieś prawo w tej kwestii? Czy lek to lek i mogę go używać niemal w każdych warunkach i sytuacji?
Nie wiem po co to udowadnianie kto ma racje.
Odkąd nie biorę zmieniłem trochę podejście do policji, ale dalej niespecjalnie ich lubię i szanuję.
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon
Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.
