01 lutego 2026Blu pisze: Jaki procent winy za tą sytuację twoim zdaniem przypada na ćpunów wyłudzających ćpanie, korumpujących lekarzy i traktujących ich jak dilerów?
A tak zupełnie na marginesie, jak ktoś szuka romansów w pracy, moim zdaniem najlepsza jest korpo księgowość. Po chwili widać kto jest otwarty i laski odsłaniają się bardziej. No i jest ich więcej.
A za linki dziekuje, zaraz przejrze.
W rewanzu polecam:
https://carlynzwarenstein.com/onopium/
Znamienny i jak najbardziej na temat jest opis pozyskiwania kolejnej recepty.
Co do mniejszego 5 krotnie zuzycia morfiny - zazartowalbym ze ekhem, tu jest Polska tu sa tradycje. Nawet prosty czlowiek umie bimber upedzic i majke przeacetylowac. No i kult meczenstwa, jak sie pacjent nie zesra z bolu to lepiej mu narkotykow nie pisac, a jak chce pocpac to niech placi na lewo, zachcianki kosztuja ha! Fanaberie cpunskie pff...
Tylko ze to nie jest smieszny zart. Smutny raczej.
Restrykcje powinny byc ale na refundacje, bo umowmy sie, jak sie dostep do czegos reglamentuje argumentacja o pozadaniu naszego dobra, to na koniec przewaznie sie okazuje ze chodzi jednak o pieniadze. Pacjent o ile nie ma przeciwskazan wynikajacych z chorob wspoistniejacych lub interakcji z innymi lekami, powinnien miec prawo do uzyskania opioidowych lekow przeciwbolowych doraznie (okres np nie dluzszy niz 3mce) na zadanie, przy jakielkolwiek rozsadnej zasadnosci. Tylko odplatnosc w takim razie 100%. I jeszcze odplatna obowiazkowa wizyta, gdzie mu lekarz przeczyta i objasni ulotke - zamiast koperty, czy blika za recepte. I podpis pod zgoda na amputacje obu lap w przypadku udzielania osobom trzecim "bo mi Stasiu, to pomoglo" - to faktycznie jest plaga.
Bez w ogole zadnej dyskusji. Placisz to wymagasz, ma nie bolec. Ubezwlasnowolnienia nie ma? To mozna o sobie decydowac.
Wiadomo ze nie ma takiego bolu u pacjenta, ktorego lekarz nie bylby w stanie zniesc.
Jeszcze jest jeden wektor w tym zagadnieniu - jest niemala grupa pacjentow, ktora z wyboru opioidow odmawia. Tak ze zagrozenia epidemia na miare USA po zwiekszeniu dostepu bym sie nie obawial.
A dyskusje i dostosowanie sie do wizji lekarza to prosze bardzo ale w ramach refundacji. NFZ placi to NFZ decyduje. Tylko ze takie postawienie sprawy zmarginalizowalo by czarny rynek, w tym problem.
Osobom uzaleznionym tez by mozna zrobic 100% odplatnosci i powiedzmy laczny czas na powolne odstawienie niechby i do pol roku. To tez jest pacjent, a pieniadze nie smierdza jak posciel na skrecie.
Dobra, koncert zyczen troche wyszedl, ale coz, jak w burdelu nie idzie, to sie wymienia kurwy, a nie firanki. Jak system generuje patologie, to sie zmienia system a nie zaostrza stary wadliwy, byle pokazac ze cos sie robi.
Tyle ode mnie, z mila checia i zaciekawieniem przeczytam dlaczego sie myle.
Ja wiem czy taka drobnice, pytanie czy te leki szly dalej do handlu.
Znamienne jest to 215 zarzutow, zagrozone do 8 lat wiezienia.
Skonczy mu sie ten proces niepredko, na papuge stac zreszta :)
Co do drugiego artykulu - wymog kazdorazowego stawiania sie osobiscie i te czerwone flagi typu czas realizacji lub ze inne miasto.... to nawet smieszne nie jest. Ale rozumiem, hajsu za wizyty mniej, bo receptomaty sie dobraly do puli, to trzeba cos wymyslic. Prosty przyklad - dajmy na to masz nieuleczalna genetyczna chorobe kregoslupa, plus uczulenie na NLPZ @Merx mam nadzieje ze sie nie obrazisz, akurat zapadlo w pamiec i dobrze obrazuje problem. Co w takim przypadku zmienia stawianie sie osobiscie jesli sytuacja wiekszej zmianie nie ulegnie, co najwyzej pacjenta trzeba od czasu do czasu zrotowac na inny opioid? Poza utrudnieniem zycia pacjentowi. Owszem kontrolna wizyta tak ale raz na kilka miesiecy wystarczy. Nastepny hit algorytmu emulujacego chyba wscibska emerytke w oknie 24/7 - inne miasto i czas realizacji. No tak, bo ludzie nie wyjezdzaja za robota chociaz. A majac juz lekarza ktory zna historie pacjenta to najlepiej zmienic razem z miejscem zamieszkania byle sie algorytm nie przyczepil. Czas realizacji niemalze natymiastowy? Az sie nie mogl doczekac cpun jebany pewnie, jo. Rozwiazanie jest proste, powrot do papierowych recept i najlepiej wysylka tychze listem. To po cholere ta cyfryzacja jak naganne i podejrzane jest korzystanie z wygody jaka technologia daje? Hm, a moze wygody nie sa dla pacjenta. Mialoby sens. Normalnie troche siara, ze Kosikowskiego, ktory mowi z sensem dali kolo genialnych wymyslow tego niespelnionego Sherlocka. Rozwiazanie z farmaceuta tagujacym na czerwono zajebiste. Jednym kliknieciem mozna wkurwic conajmniej 3 osoby naraz. Zajebista sprawa. Pacjentowi, lekarzowi i temu co bedzie te tagi musial sprawdzac gul skoczy, albo bardziej na miejscu w tym przypadku - zyla wyjdzie. Powolywanie sie na USA to nawet nie wiem czy to komentowac, bo az nie wiem czy zwyczajnie nie pomyslal i dojebal, czy po prostu kpi sobie kolezka.
No ale fakt taniej wyjdzie jak nadgorliwy farmaceuta z ucha strzeli, niz ogarnac np powiadomienia dla lekarza ze zostala wystawiona recepta z jego konta, bo to juz wczesniej Kosikowski zglaszal jako problem. Tzn w przypadku kradziezy konta w systemie, o fakcie ze byly wystawione jakies recepty lekarz, ktoremu zawinieto dostep, dowie sie ostatni. No ale tu by trzeba jakies aktualizacje porobic, komus zaplacic, a podpierdolic to wiadomo, mozna za darmo.
Litosci. Albo znieczulenia, "ampuleczkem" poprosze. W wenflonik, bo nie wytrzymam chyba. Byl juz tu ostatnio dobry fachowiec zainspirowany ameryka, tylko troche mu sie legenda zamotala ahahahah.
viewtopic.php?p=3857783
polecam lekture typa postow, jest wartka akcja, sa nieoczekiwane zwroty narracji :)
Tak - to jest drobnica biorąc pod uwagę, że krajowa produkcja nielegalnych dragów idzie w tony.
Wiesz, prawda jest też taka, że kryminalizuje się ludzi wręcz na siłę. Bo to uzasadnia ilość etatów i regulacji. Tak naprawdę w każdej aptece powinny być REFUNDOWANE testy czystości większości narkotyków i dopuszczony użytek własny, a takie rzeczy jak nalokson powinny być dostępne od ręki jak tabletka "po". Z wyjątkiem najcięższych dragów, o jednoznacznie negatywnym wpływie, to uważam, że większość powinna być normalnie legalna. Skoro alko jest, a to gówno jak mało co.....to dlaczego nie? I piszę to jako amatorska miłośniczka (taniego) wina ;)
Osobnym problemem jest odsetek uzależnionych i okazjonalnych użytkowników dragów wśród lekarzy. O panie - poza politykami to chyba najbardziej ćpuńskie środowisko ;)
Temat rzeka.
Tak ogólnie podzielam w zasadzie twój pogląd, z jednym zastrzeżeniem - wystarczy depenalizacja. Chocby w kontekście tego co cytowalas wcześniej a'propos udzielania leków itp niekoniecznie rozsądnych zachowań, legalizacja niesie ryzyko skojarzenia legalne=bezwarunkowo bezpieczne. Przykład alkoholu oczywiście taktycznie można przemilczeć. Nie mówiąc już o piwie :)
Lekarze niech sobie walą co lubią i co im pozwala należycie wykonywać pracę. Wolałbym być krojony przez chirurga wypitego, niż gdyby mu się łapki miały trząść z powodu nagłej abstynencji. Ciekawostka::podwaliny nowoczesnego systemu szkolenia lekarzy stworzył facet, który stabilnie jakieś 180mg majki dziennie przybić musiał. I spokój i można pracować. Speedballa też wymyslono w szpitalu nie na dworcu. Tak że fakt że tym zawodzie towaru sporo schodzi ani mnie szokuje ani oburza :)
Tylko w jakiej innej branży masz taką loterie że płacisz (czy to w składkach, czy w gotówce) i jest losowanie, dostaniesz, nie dostaniesz, może paracetamol tylko, (wersja dla benzowrakow - hydroksyzynę XD) albo bilet na wczasy, ośrodek agroturystyki Monar zaprasza.
Znaczy ja rozumiem jest niepewność, są emocje jest zabawa. No ale kaman, w jakiej innej branży by to przeszło sie pytam. Sposób na Alcybiadesa, normalnie, wersja dla dorosłych haha.
Dobra starczy tego nabijania się ;)
Ale też z drugiej strony mamy ogromny burdel prawny i nie dziwię się dlaczego wielu lekarzy tak zachowawczo podchodzi do tematu leczenia. Po prostu się boją czy ktoś się nie przypierdoli. Bo jakiś kontroler będzie chciał udowodnić sens istnienia swojego stanowiska.
A z trzeciej strony - za sam wygląd systemu przecież odpowiadają sami lekarze. Od upadku PRL chyba tylko jeden (może dwóch) minister zdrowia nie był lekarzem.
Skoro mamy cywilną kontrolę nad służbami mundurowymi, to czemu nie ma adekwatnego sposobu kontroli środowiska lekarskiego? Skutecznego, ale i wolnego od bezsensownego dopierdalania się. Przecież obecnie to oni sami siebie kontrolują. A to nigdy się nie sprawdziło.
02 lutego 2026krzychv pisze: Jakoś parę dni temu latał wywiad z pracownikiem GIF. Opowiadał tam iż jest jakiś algorytm który niby wyłapuje lekarzy przepisujących zdalnie (bez badania stacjonarnego) RPW, oraz tych co za dużo wystawiają. Nie wiem niby jak to ma w praktyce działać, ale niby działa.
To chyba normalne że większość lekarzy nie chce pisać recept np na benzodiazepiny, oni pewnie sami widzą kto do nich po nie przychodzi i w jakich częstotliwościach więc jak nie zajedziesz papierkiem że ktoś tam ci wystawił kiedyś to nikt nie będzie z ciebie robił lekomana na twoje życzenie bo za 10 lat przyjdziesz i powiesz że zjebał ci życie.
Z resztą ogarnianie pierwszej recepty to w 95% jest maraton a nie wyścig bo można wyjechać wczesniej z gabinetu.
Szczególnie przyjmując prywatnie to łatwiej o przypał szczególnie z mediami które pod koniec covida jak zwykle szukały sensacji i nagłaśniały wystawianie np benzodiazepin bez dokumentacji a w tym kraju o podjebke, nawet od rodziny nie trudno a gosciu wrzucał ogłoszenia na portalach spolecznosciowych więc w tym wypadku na pewno nie zabrakło "życzliwego"
I to co napisał freezin9moon, powinien być system w ikp dla lekarzy że wystawili recepte, bo lekarze zostawiają swoje dane na komputerach w przychodniach których pracowali i nie wiadomo czy ktoś tam nie ma do tego dostępu i sobie czegoś nie wystawia na lewo gdzie pewnie niejednokrotnie starszej daty lekarze mieli zakladane konta przez kogoś odpowiadającego za system.
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
„Narkowaluta” w Warszawie. Za podwózkę zapłacili bezdomnemu... marihuaną
To historia, w której dramat życiowy przeplata się z dość absurdalnym paragrafem. Policjanci z warszawskiego Żoliborza, kontrolując zaparkowaną Kię, nie spodziewali się, że trafią na „mobilne mieszkanie” z bardzo nietypowym systemem rozliczeń za usługi transportowe.
Rząd za, kantony przeciwko: Czy Szwajcaria zalegalizuje marihuanę?
Parlament federalny chce zdekryminalizować konopie indyjskie w Szwajcarii. Jednak już etap konsultacji pokazuje, że sprzeciw wobec projektu jest duży.
Długie trzymanie dymu z marihuany – czy zwiększa fazę? Fakty o wchłanianiu THC
To widok znany z każdego filmu o stonerach i wielu imprez. Ktoś bierze potężnego bucha z bonga lub jointa. Zaciska usta, robi się czerwony na twarzy. Wierzy, że trzymanie dymu w płucach sprawi, że marihuana zadziała mocniej.
