Co do jedzenia to de gustibus non est disputandum.
U mnie to jest jak przy schodzeniu ściery lub pochodnych. Zjeść jakieś kompaktowe śniadanie, które oprócz fundamentalego składnika czegoś do gryzienia, u mnie zawiera herbatkę oraz coś z kofeiną (może być też dodatkwo z amfetaminą lub j.w.).
Robię tak by rozruszać układ pokarmowy. Wtedy to albo idę do tyry lub obieram azymut na jakąś aptekę lub kilka, by zakupić preparat zawierający kodeinę;] Wtedy to życie nabiera sensu. Nieodłącznym elementem w takim przypadku może być również konopia, jeśli ktoś preferuje. Ja np. tak.
Psychodeliki w taki posadowieniu z całego serca odradzam. Mimo, że podróż pamięta się potem przez długie lata, samo doświadczenie do przyjemnych nie należy...
04 stycznia 2026pandudzik pisze: Z czasów mojej mocnej fascynacji etanolem pamiętam, że popijanie gorzały mocną, czarną herbatą z cukrem i cytryną pozwalało uniknąć kaca + teina nie pozwalała na zgon
W ogóle kiedyś mam wrażenie piło sie więcej. 15 lat temu, na imprezach studenckich każdy pił wódę, często piło sie wódę do porzygu. Długie rozmowy, picie przed samym snem (niby na lepszy sen) i wstawanie ledwo żywym. Chlanie takie nie było u mnie uzależnieniem, po prostu tak się chlało wtedy. Dziś znam sporo ludzi, którzy obecnie są w wieku w jakim ja byłem wtedy, i już sie tak nie chla. Nawet ludzie w moim wieku co kiedyś chlali sporo, dziś na imprezach piją mniej. Mam wrażenie, ze zmienił sie sposób picia w Polsce. A jak Wy uważacie? Bo mogę żyć w bańce przecież.
Jakby faktycznie zmieniał się styl picia, byłby to bardzo dobry znak. Jak patrzę na historię Polski już po zakończeniu średniowiecza i na niezbyt dobre decyzje polityczne, moim zdaniem te decyzje były po prostu pijane. Pijany naród. Ja jeszcze pamiętam czasy jak chlanie było normalizowane a pijani ludzie byli dumni z polskiego pijaństwa. Zmiana dobrze nam zrobi.
W ogóle to kaca nie miałem 10 lat już. Następnego dnia po imprezie dobrze sie czuję, tym lepiej im lepsza impreza była. Działam sobie w domku, pranie, sprzątanie, dobry obiad ugotuję. Produktywny dzień. Niektórzy moi znajomi cały następny dzień zdychają, a gorsze samopoczucie nieraz i 2 dni ich trzyma. Tak się kiedyś nauczyli pić i tak piją. Niektórzy natomiast zaczęli kalkulować, że picie więcej sie nie opłaca. Najczęściej takie zmiany u ludzi obserwuję około 30stki lub później.
06 lutego 2026NeuroNomad pisze: Prawda jest taka, że na kaca cudów nie ma najlepiej dać organizmowi spokój, nawodnić się i nie zmuszać do jedzenia.
Zdarzało się także dekstrometorfan na czczo po libacji alkoholowej wrzucać... Kiedyś to było;)
Co do herbaty służącej do zapijania etanolu - o tym pierwsze słyszę:O
U mnie w menu alkohol gości w postaci piwa, toteż popijanie nie jest niezbędne, aczkolwiek może ma sens i w takim przypadku.
06 lutego 2026gazyfikacja plazmy pisze: W ogóle kiedyś mam wrażenie piło sie więcej. 15 lat temu, na imprezach studenckich każdy pił wódę, często piło sie wódę do porzygu. Długie rozmowy, picie przed samym snem (niby na lepszy sen) i wstawanie ledwo żywym. Chlanie takie nie było u mnie uzależnieniem, po prostu tak się chlało wtedy. Dziś znam sporo ludzi, którzy obecnie są w wieku w jakim ja byłem wtedy, i już sie tak nie chla. Nawet ludzie w moim wieku co kiedyś chlali sporo, dziś na imprezach piją mniej. Mam wrażenie, ze zmienił sie sposób picia w Polsce. A jak Wy uważacie? Bo mogę żyć w bańce przecież.
Idąc niedawno do sklepu miałam okazję posłuchać czterech.....chciałabym powiedzieć maturzystów? Może studentów pierwszego roku. Szłam za nimi i mogłam posłuchać ich rozmowy. Trzech się kłóciło ile to oni nie wypili i jaka impreza była. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
1: no ja to ze 200ml tego łiski to jak nic....
2: no ja też, 200ml to poszło lekko....
3: no ja myśle, że mogłem nawet 300ml wypić, boże nigdy tyle nie wypiłem ale mnie kac jebie...
I tak się licytowali który wypił więcej, ile rzygania było, bo ktoś na sufit narzygał, ktoś do wanny nie trafił, ktoś tam inny rzygał przez balkon. Czwarty chłopak idzie i się śmieje. Normalnie w głupawke wpadł. Jak się udało mu na chwile opanować to mówi takie coś:
4: ej chłopaki, mieliśmy tylko pół litra w piło nas 6 osób.
Też mi się wydaje, że była inna wyporność. Z koleżankami wypijałyśmy butelkę wina na osobę zanim się w ogóle wychodziło na dyskotekę. Potem się bawiło przy piwie i drinkach, a kończyło na głębokich rozmowach o życiu do bladego świtu. 2h snu i na wykłady.
U mnie na kaca najlepiej się sprawdzały izotoniki.
29 stycznia 2026Rysiostrugacz pisze: Na kaca nie ma lekarstwa. Nie jeść nic na siłe jak ma sie odruch wymiotny i sie nie męczyć, ale najlepiej z powrotem sie najebać i stopniowo schodzić
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Spotkanie z MSWiA. Nadszedł czas na odpowiedzialność, a nie kolejne tragedie
Wczoraj oficjalnie złożyliśmy [tj. Wolne Konopie] w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o pilne spotkanie z Ministrem Marcinem Kierwińskim. Równolegle przekazaliśmy list otwarty dotyczący tragicznej śmierci 19-letniego Aleksandra oraz innych dramatów, które w ostatnich latach wstrząsnęły opinią publiczną.
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?
W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
