...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 3598 • Strona 360 z 360
  • 6 / 5 / 0
Siema! Wpadłam tylko po to, żeby polecić ośrodek dla samych babeczek w Gnieźnie - Oddział 25A Szpitala Dziekanka.

Moje uzależnienie to 14 lat benzo, alkoholu, GBL i opioidów (kodeina, buprenorfina, U-47700). Obecnie jestem trzeźwa od stycznia 2024 r. (nawet nie palę).

Terapia jest stosunkowo krótka jak na narkotyki - trwa tylko 2 miesiące - i większy nacisk kładzie się na alkohol, ale kadra jest naprawdę fenomenalna. Są wykłady o wpływie alkoholu i narkotyków na zdrowie (prowadzone przez pielęgniarki), a także zajęcia z terapeutkami o:
- bezsilności w uzależnieniu,
- wpływie używek na relacje damsko-męskie,
- ciele kobiety, płodności i seksualności,
- rodzinie, DDA, współuzależnieniu, przemocy,
- i wiele innych.

Do tego dochodzą warsztaty wzmacniające pewność siebie (raz w tygodniu), gimnastyka, filmy tematyczne itd.

Jest też „Kraina Kobiecości” - same ją prowadziłyśmy: zumba, warsztaty z poezji, robienie bransoletek i inne tego typu klimaty. Latem są wypady na miasto - np. nad tzw. „Wenecję” (czyli taki zalew w Gnieźnie).

Oczywiście jest też terapia grupowa, na której pisze się prace - od historii swojego uzależnienia, przez rzeczy, które nas zmotywowały, po wpływ używek na poszczególne obszary życia. Są też zadania o potrzebach, emocjach, plan zdrowienia itd.

No i terapia indywidualna - myślałam, że będzie najważniejsza, ale w sumie grupówka i warsztaty z pewności siebie dały mi równie dużo.

Są też mitingi AA – ale tu uczciwie powiem, że raczej pomijam, bo mnie nie ciągnęło. Choć są osoby, którym taka forma pomaga.

Minusy? Można je dostać za spóźnienia na zajęcia, wychodzenie na zewnątrz z mokrą głową albo w kapciach. Za palenie w pokoju - wylot. Tak samo, jeśli ktoś uzbiera za dużo minusów - też wypierdala. Ja nie miałam żadnego przez cały pobyt, a jakoś mega się nie starałam, także da się. Nie ma takiego rygoru jak w Monarze. Mocniej polegają na motywacji wewnętrznej niż kontrolowaniu danej osoby (chociaż zdarzają się testy narkotykowe albo alkomat, ale przynajmniej nie świecą latarką po oczach).

Sprzątanie przestrzeni wspólnych nie zajmuje zbyt dużo czasu, jak w innych tego typu placówkach. 15-20 min dziennie, jeśli dobrze pamiętam. Do telefonu jest dostęp te 2-3 godz. dziennie.

Kadra jest naprawdę przemiła. Nie czułam się tak jak w poprzednich ośrodkach (to był mój trzeci po Warszawie [bialy domek] i Toruniu [OKTU 3 msc]), gdzie miałam wrażenie, że traktują mnie z wyższością jak jakiegoś człowieka gorszego sortu i wiedzą wszystko najlepiej. Pierwszy raz miałam tak, że na terapii naprawdę poczułam, że innym zależy, żebym wyszła na prostą, w tym mojej terapeutce, ale też dziewczynom z grupy. Pierwszy raz uwierzyłam, że mi się uda. No i dzięki temu, że były tam same laski, mogłam się w pełni skupić na terapii.

Także jeśli ktoś kategorycznie nie bierze pod uwagę terapii 12 msc. bez telefonu i świata zewnętrznego i jednocześnie woli ośrodek nastawiony mocniej na pracę psychologiczną niż oranie w polu, to serdecznie polecam. Przyjmują uzależnionych od dragów, alko i hazardu (a nawet od jedzenia). Najważniejsze, żeby po wyjściu z ośrodka dalej kontynuować terapię, żeby utrzymać swój progres. Pozdrawiam:))

Edit: Zawsze rano miałyśmy społeczność, ale bardziej taką odnośnie spraw informacyjnych - nikt Cię tam nie będzie wyzwał. Obowiązuje abstynencja seksualna. Przyjmują kobiety w ciąży, osoby z podwójną diagnozą (np. z zaburzeniami lękowymi/depresyjnymi) czy na lekach psychiatrycznych. Rodzina może przyjechać w odwiedziny - można też odbierać paczki. Są role w ośrodku: oprowadzanie, hol, kuchnia, przewodniczący, prowadzenie gimnastyki, sala z materacami etc., natomiast nie ma żadnej „służby ochrony mieszkańców”. Nie ma również gotowania dla całej grupy (poza zajęciami Kraina Kobiecości, gdzie robiłyśmy pączki + organizowałyśmy sobie święta), nie ma dociążeń, nie da się „znaleźć się pozą społecznością”. Kawę można pić normalnie, palić samoróbki też.

edit2: Nie można kupować energetyków i 7 daysów (te drugie mają w składzie alko). Można normalnie dzwonić do znajomych, rodziny ze swojej komórki. W budynku jest bieżnia, orbitrek, rowerek. Szpital ma piękny park, po którym można sobie spacerować + leżaki (trzeba wracać bodajże co godzinę się podpisać i można iść łazić dalej). Sklep jest na terenie

Btw jak stwierdzicie w trakcie terapii, że 2 miesiące to jednak za krótko to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby (a) wydłużyć pobyt, (b) umówić się do innego ośrodka na kwalifikacje np. 3 miesięcznego, (c) iść sobie np. jeszcze na oddział terapeutyczny, jeśli macie równolegle jakieś zaburzenia lękowe/depresyjne.
  • 1 / / 0
Witam pilnie mi zalezy na opini osob ktore były w osrodku w meckiej woli fundacja arka wybieram sie tam i chciałem dopytac jak wyglada tam terapia jak sprawa z sportem itp
  • 2 / / 0
Czy jest ktoś w stanie polecić jakiś młodzieżowy ośrodek, lub ośrodek z możliwością kontynuowania nauki?
  • 98 / 19 / 0
Praktycznie każdy ośrodek to oferuje. Zadzwoń i popytaj. Najlepiej jak najdalej od domu żebyś w trakcie chwili zwątpienia nie zawinął się przy pierwszej lepszej okazji. W tylu ośrodkach co byłem to przez każdy miesiąc odchodzi tyle osób, że szkoda gadać. Każdego miesiąca jest to zwykle conajmniej 10-20 osób. Kto był potwierdzi jaka jest rotacja i jak niewiele osób kończy leczenie i nie bierze. 1 na 100 osób z tego wychodzi, trzeba wierzyć, że jest się w tym 1%. I pamiętajcie, że pierwsze leczenie daje największe szanse na "wyleczenie", każde kolejne zmniejsza tą szansę. Celowo napisałem wyleczenie w cudzysłowiu bo wiadomo, że uzależnienie to choroba nieuleczalna, którą można jedynie skutecznie "zaleczyć".
  • 21 / 1 / 0
Jedynymi ośrodkami w Polsce, które mają dobre opinie to Kraków i Nowy Dworek. Od biedy Succhy Jar. W Gliwicach tragedia, totalna samowolka. Terapeuci wydają leki, oni też je wydają (a powinna robić to pielęgniarka lub osoba, która ma uprawnienia), także tylko chwilę widziałam co tam się dzieje. Ale pomysł z hostelem po skończeniu "terapii" o ile można pobyt w Gliwicach terapią nazwać jest ok. Taka osoba przynajmniej ma na start zabezpieczenie w postaci mieszkania, za które nie musi płacić. W Krakowie jest tak samo, z tym że trzeba być tam zameldowanym.
Uwaga! Użytkownik Lighter jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 98 / 19 / 0
Chodzi ci o Kraków Suchy Jar, półroczny ośrodek, tak?
To ci powiem jaka jest prawda.
Kończy rzeczywiście ten ośrodek sporo osób tylko jest jeden problem- jest tam łącznie jakieś 40 osób na terapii. Wyobraź sobie na społecznościach ile musiałyby trwać żeby każdy mógł się wypowiedzieć? Jest to ośrodek łatwy do skończenia, skrócony maksymalnie dla zysków, większość ludzi wychodzących, kończących terapię zaczyna ćpać niemal od razu.
Taki to jest w skrócie ośrodek, pół roku wiele osób wytrzyma, ale to za krótko żeby się "zaleczyć".
Ośrodek poniżej roku nie ma jak dla mnie sensu, zapytaj użytkownika gazyfikacja plazmy ile się leczył. 2 lata plus chyba rok w hostelu. Tylko wówczas ośrodek na sens.
Znałem ludzi po 1,5 rocznych skończonych ośrodkach, którzy z powrotem zaczynali brać. Takich mi najbardziej szkoda, ale to, że idą do kolejnego to chylę czoła.
Poza tym ludzie w wielu ośrodkach łamią zasady, wchodzą w układy, nawet ćpają, o Krakowie nie będę nic pisał bo byłem tam jedynie na detoksie- swoją drogą najgorszym w życiu, ale masę historii słyszałem.

O, przypomniałem sobie słowa gościa, który powiedział tak: z 86 zasad Monaru zostało 10. Plus brak dociążeń.
I najważniejsze jego słowa, które są prawdą: Kiedyś Monar rozpierdalał człowieka na kawałki i składał do kupy.Teraz podaje tylko informacje a ile z tego weźmiesz na tyle się "wyleczysz". Tylko tyle i aż tyle.

Co do Nowego Dworku to słyszałem bardzo dobre opinie. Tylko to jest ośrodek chyba 1,5 roczny.
  • 2092 / 254 / 0
Jak ja się leczyłem w Nowym Dworku, terapia trwała rok, a dla nawrotowców pół roku. Byłem tam akurat półtora roku, miałem przerwę na psychiatryk z której wróciłem przed upływem 2 tygodni, czyli oficjalnie nie przerwałem leczenia. Terapeuci jednak postanowili wypisać mnie i przyjąć jeszcze raz, żebym znów miał rok. Uznali, że rok terapii mi nie wystarczy. Buntowałem się z początku, ale po roku absolutnie nie byłem gotowy na wyjście z ośrodka.

A czy wystarczy terapia krótkoterminowa to zależy od wielu czynników, nie potrafię napisać dokładnie od jakich. Niektórym wystarcza krótkoterminowa, niektórym nie wystarcza długoterminowa. Dla przykładu, poznałem kiedyś człowieka, który przestał grzać mieszkając w schronisku dla bezdomnych. Ćpał herę i crack. Uczęszczał na AA i mieszkał w schronisku. Nie przeszedł żadnej dodatkowej terapii. Później znalazł prace w ośrodku leczenia uzależnień, to była jedyna praca jaką kiedykolwiek podjął. Obecnie mieszka w Belgii i jest raczej schorowany, ale praca daje mu mnóstwo satysfakcji i czuje się szczęśliwy. Kiedy go poznałem, był czysty 25 lat.
  • 98 / 19 / 0
Skuteczność ośrodków wynosi około 1%, sam dobrze wiesz, że z tego wychodzi 1 osoba na 100 średnio. Jeśli liczymy minimum 5 lat czystości po wyjściu z ośrodka.
Ośrodki nie są również dla każdego. Na pewno nie dla osób, które nie chcą się leczyć i dla "niedočpanych".
ODPOWIEDZ
Posty: 3598 • Strona 360 z 360
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.