Pierwszego dnia stosowania Atenzy zauważyłem wyraźną ciszę w głowie. Nie był to efekt „wow”, raczej coś subtelnego, momentami porównywalnego do placebo — ale jednak zauważalnego. Energia w ciągu dnia stała się dużo bardziej stabilna, podobnie jak nastrój. Jestem też wyraźnie mniej impulsywny, zarówno w relacjach, jak i podczas jazdy samochodem. Przestałem szukać niepotrzebnej satysfakcji w ryzykownej jeździe. Nareszcie mój dzień nie wygląda jak rollercoaster. Zacząłem być bardziej produktywny, choć czasem zastanawiam się, czy nie jest to efekt autosugestii.
Niestety dość intensywnie przeżywam zjazd, który trwa około godziny i objawia się uczuciem stresu oraz bólem głowy. Czwartego dnia terapii, tuż przed zjazdem, pojawił się lekki atak paniki. Piątego dnia panika wystąpiła już na początku działania leku, szybko ustąpiła, ale przez cały dzień nie byłem w stanie się skupić.
Czułem charakterystyczny „tunel skupienia”, który zwykle pojawia się po przyjęciu leku, jednak przeplatał się on z uczuciem fizycznego rozdrażnienia. Było to coś podobnego do zespołu niespokojnych nóg, ale odczuwanego w klatce piersiowej (neuroleptyki potrafią wywoływać bardzo podobne objawy).
Moje pytanie brzmi: czy ktoś przeżywał coś podobnego?
Kolejnym, chyba najważniejszym problemem, jest niestabilne działanie leku. Wiem, że jest to preparat o przedłużonym uwalnianiu, jednak realny czas, w którym jestem w stanie faktycznie skupić się na nauce, to około 3 godziny z całego okresu działania.
Początek to raczej lekkie rozdrażnienie połączone z wyciszeniem głowy. Dopiero po pewnym czasie zaczynam czuć się naprawdę dobrze — pojawia się wyraźny tunel skupienia i możliwość koncentracji, a wykonywanie zadań staje się bardzo satysfakcjonujące. Następnie pojawia się lekki zjazd. Później następuje drugi „wystrzał” — przez godzinę lub dwie znów mogę się skupić. Po tym zaczyna się końcowe schodzenie dawki: ponownie lekkie rozdrażnienie i spadek koncentracji.
Zastanawiam się, czy organizm może się do tego przyzwyczaić z czasem, czy może lepiej byłoby rozważyć formę o natychmiastowym uwalnianiu.
08 stycznia 2026Vetulani44 pisze: Ile mg metylofenidatu według was odpowiada 10mg czystej amfetaminy?
Zaznaczam że w obu przypadkach mowa o natychmiastowym uwalnianiu, chociaż jeżeli możecie dokonać innych porównań też piszcie.
Każdy preparat z MPH ma inne działanie jednemu podejdzie ir drugiemu cr a innemu Concerte ja najwyżej stawiam Concerte. @Merx z tego co pamiętam Atenze preferuje. Kiedyś dostałem w pracy od koleżanki Medikinet cr40 po godzinie zrobiłem spina krześle to była masakra i wychyliłem się do jej boxa z tekstem ale jestem naćpany, ale ten efekt nie występuje w po wzięciu dwóch tabletek ir 2x20 mimo tolerancji tylko przy wersji cr 40 efekt naćpania jest przez pierwsze 2h przynajmniej u mnie. Nie wiem do końca od czego to zależy imo po zażyciu 2 tabletek 20mg o natychmiastowym uwalnianiu efekt naćpania powinien być większy a tak nie jest, nigdy się nad tym nie zastanawiam szczególnie. Ulubiony mój zestaw to jest 20mg ir i Concerta 36mg. Ir 10mg zażyte zaraz po przebudzeniu i Concerta 1h przed pracą , 10mg po wyjściu z roboty.
Porównywanie MPH do AMP to tak jak byś porównywał Renault Zoe do Tesli 3 czy Mercedesa do Mercedesa AMG.
Co do MPH w prochu od wszystkim znanej nam osoby to nie MPH.
dla jasności Atenzę proponuję, czy polecam wyłącznie osobom które nie są zaznajomione z MPH i mają swoje pierwsze spotkanie z tą substancją - idealny 'zamiennik' albo raczej MPH w idealnej formie na tzw pierwsze zapoznanie się z substancją, ja osobiście od 6 lat już jestem na Medikinecie IR 20mg przyjmowany sniffem (ze względu na mój hipermetabolizm leków + lekarze prowadzący o tym wiedzą łącznie z laryngologiem który kontrolę robi co 3msc), wyłącznie dawki lecznicze i tyle. Medikinet nie jest dla osób które mają swój pierwszy raz - szczególnie z przeszłością narkotykową, przecież sam przez pierwsze pół roku ćpałem opakowanie za opakowaniem. dzień w dzień aż nie skończyło się detoxem.
U mnie dexamph się nie przyjęła również ze względu na hipermetabolizm + cenę (jest przesadnie kurewsko droga, a producent o dziwo ten sam co MPH, ale wiem skąd ta cena, lecz ze względu na j3bane umowy o poufności nie mogę napisać, każdy co mądrzejszy się skapnie dlaczego)
to tak dla jasności. :)
ps. nie bierzcie obydwu tych leków bez solidnej podkładki w postaci suplementów, bo skończycie gorzej niż przed terapią.
"Narkotyki to syf i mega biznes czaisz? ktoś żyje z Ciebie i Twoich ziomali"
Baza to Magnez + Potas (Najlepiej w formach organicznych (cytryniany). Bez tego będziesz miał zjazdy, skurcze i kołatania.) + Woda + D3/K2. Cała reszta to "celowane interwencje":
- Masz lęki/drżenia? -> L-Teanina.
- Zimne ręce/wysokie tętno? -> L-Cytrulina.
- Lek trzyma za długo w nocy? -> Witamina C wieczorem.
- Czujesz się "wyprany" z energii? -> ALCAR.
PS. swoją drogą dziwnie trochę słyszeć, że ktoś ma tzw. zjazd po MPH, z drugiej strony trochę przykre, że lekarze wypisując lek nie informują pacjentów o tym, jak bardzo jest to silny lek i, że bez odpowiedniego BHP ZAWSZE i KAŻDY będzie miał skutki uboczne, dlatego dbajcie o siebie i najważniejsza reguła: ALBO SIĘ LECZYSZ, ALBO ĆPASZ - WYBIERZ JEDNO.
Ja osobiście nawet nie pamiętam już kiedy ostatni raz miałem jakikolwiek ubok związany z terapią farmakologiczną na ADHD :v
"Narkotyki to syf i mega biznes czaisz? ktoś żyje z Ciebie i Twoich ziomali"
06 listopada 2025Zinfandel pisze: Zacząłem się zastanawiać: okres półtrwania substancji to 2-3 godziny. Ja biorę CR 40 o 7-8 rano lub kilka dawek IR łącznie 40 do 15. Jakim cudem tabletka CR wzięta rano może powodować bezsenność następnej nocy o 5-6 rano?
80mg w sumie to bardzo dużo, więc wg. mnie nie ma szans, by to nie działało jeszcze w nocy.
13 grudnia 2025Merx pisze: z resztą z wiekiem idzie nauczyć się żyć z ADHD, bo to głównie na edukacji odnośnie tej choroby polega jej leczenie objawowe (dla przypomnienia jest to choroba nieuleczalna na dzień dzisiejszy)
Racja z tym, że z wiekiem udaje się je lepiej ogarniać :)
27 grudnia 2025LisiaKarma pisze:
Następnie praca, ja mam szczęście bo swoją kocham do tego kasa spora, tylko że mam problem by się za coś zabrać i tu liczę przyszłościowo na ten lek.
Wiem jednak że sam lek nic nie zmieni! Trzeba dyscypliny dnia, wysiłku fizycznego, dobrego odżywiania no i u mnie jeszcze rzucenie alko!
Stary, plączesz się w semantyce. To, że w ICD-10 (kod F90) ADHD widnieje formalnie jako 'zaburzenie' (podobnie jak schizofrenia czy depresja), nie zmienia faktu, że jest to jednostka nozologiczna (medyczna). ICD to dosłownie 'Międzynarodowa Klasyfikacja CHORÓB'.
Różnica między 'chorobą' a 'zaburzeniem' w psychiatrii jest czysto taksonomiczna i wynika z metodologii diagnozy, a nie z tego, czy problem jest realny, czy nie. A teoria o 'myśliwych-zbieraczach' to ciekawa hipoteza ewolucyjna, ale w żaden sposób nie neguje faktu, że w obecnych warunkach jest to dysfunkcja układu dopaminergicznego wymagająca leczenia, a nie 'styl bycia'.
"Narkotyki to syf i mega biznes czaisz? ktoś żyje z Ciebie i Twoich ziomali"
Słowo „choroba” w kontekście ADHD to spore nadużycie, które tylko wprowadza ludzi w błąd.
Medycznie to zaburzenie neurorozwojowe. Na chorobę się zapada, bierze się na nią leki i zdrowieje (albo nie). Z ADHD się rodzisz i z nim umierasz – to po prostu inny sposób „okablowania” mózgu, a nie jakaś usterka, którą trzeba naprawić antybiotykiem.
Punkt dla Ciebie za precyzję z 'zaburzeniem neurorozwojowym' – zgoda, to poprawna nomenklatura.
Ale Twoja definicja 'choroby' jest trochę zbyt wąska (taka typowo zakaźna: bakteria -> antybiotyk -> zdrowie). Idąc tą logiką, cukrzyca typu 1 czy nadciśnienie też nie są chorobami, bo się ich nie 'wyleczy', tylko zarządza objawami do końca życia. Z ADHD jest analogicznie – to stan przewlekły.
Zgadzam się co do 'innego okablowania', ale sęk w tym, że w obecnym systemie to 'okablowanie' powoduje dysfunkcję, którą medycyna stara się korygować farmakologią (tak jak insuliną przy cukrzycy). Więc semantyka 'choroba vs zaburzenie' jest wtórna wobec faktu, że mechanizm wymaga interwencji medycznej, żeby funkcjonować w normie.
"Narkotyki to syf i mega biznes czaisz? ktoś żyje z Ciebie i Twoich ziomali"
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Podziemie narkotykowe w więzieniu, skorumpowani strażnicy. Prokuratura oskarża
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko ośmiu osobom w związku ze zorganizowaniem w Zakładzie Karnym w Nowym Wiśniczu (Małopolska) narkotykowego podziemia. W odrębnym postępowaniu zarzuty ma kilkoro strażników więziennych. Śledztwo przeciwko funkcjonariuszom jest w toku.
Alkohol ma zniknąć z pola widzenia? Jest petycja do resortu zdrowia
Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) złożyła w Ministerstwie Zdrowia petycję, w której proponuje wprowadzenie jednolitych zasad tzw. sprzedaży bezwitrynowej alkoholu. To rozwiązanie nie polega na zakazie sprzedaży ani na ograniczaniu konkretnych kanałów dystrybucji. Chodzi o to, by alkohol nie był eksponowany wprost w przestrzeni zakupowej.
Czy wyleczymy Alzheimera marihuaną? Naukowcy udowodnili, że jej mikrodawki są bardzo skuteczne
Szybkie starzenie się społeczeństwa powoduje, że dramatycznie poszukujemy nowych metod leczenia choroby Alzheimera. Kolejne sposoby nie działają, a neurodegeneracyjne schorzenie dotyka coraz większej części populacji. Naukowcy kierują swój wzrok w stronę mikrodawkowania marihuany, które ma poprawiać zdolności pacjentów i nie wywoływać „haju”. Wiarygodne źródła pokazują, że to… działa.
