Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 2064 • Strona 206 z 207
  • 1882 / 203 / 0
@silviaida alkohol pobudza i namawia do przerwania amfetaminowej abstynencji w chuj. Mam tak samo, wystarczy że się podchmiele, ale najebie "za słabo", są myśli grube by się doprawić na biało. Chwila słabości, łatwy szybki ogar i po Tobie. Aż bym przykurwił se właśnie %-D

Każdy inaczej może postrzegać uzależnienie, więc najlepszym wyznacznikiem i tak będziesz Ty sam, Twoja opinia i to jak się czujesz podczas/po braniu. Ja na przykład bym to nazwał niewinnymi wyskokami. Gdyby nie to, że jestem warzywem po ciągu i nie mogę i nie chce nawet usiąść przed kompem przez 3 dni to bym sobie przypierdolił arrrrr amfetamina uwielbiam cię :/
Zakonnik Wielu Zakonów
Tak zwany Wielozakonnik
Z tytułem Zakonnego Doktorka
  • 4445 / 709 / 2117
@silviaida warto, abyś skontaktował się z kimś zaufanym lub zasięgnął konsultacji, jeśli masz taką możliwość. Opisz swój problem i wspólnie przeanalizujcie sytuację, aby wyciągnąć wnioski. Chociaż powtarzam to po raz kolejny, sugeruję, byś spróbował sporządzić na kartce rodzaj bilansu, coś na kształt "rachunku sumienia".

Zastanów się, co aktualna substancja Ci daje – wypisz zarówno korzyści, jak i negatywne skutki. Zwykle, gdy nadużywa się substancji psychoaktywnych i dostrzega problem, lista minusów zaczyna przeważać nad plusami. Mając to jasno rozpisane, łatwiej jest obrać właściwy kierunek, który pomoże wyjść z tego problemu.

Jeśli widzisz, że negatywnych aspektów jest coraz więcej, nie wahaj się skorzystać z pomocy specjalisty. Nie sugeruję, że od razu musisz zapierdalać do zamkniętego ośrodka, gdzie będą Cię przekonywać, jakie to narkotyki są złe – nie o to chodzi.

Może masz kogoś z bliskiego otoczenia, komu możesz zaufać? Na początku warto porozmawiać z kimś bliskim i złożyć przed nim obietnicę, że przestaniesz brać. Łatwiej jest wtedy wytrwać w abstynencji, niż gdy obiecujesz to tylko samemu sobie. Mechanizm obronny naszego umysłu jest prosty, ale można go łatwo oszukać – podobnie jak wtedy, gdy ludzie publicznie deklarują na portalach społecznościowych, że przebiegną dziś 5 km, a potem czują się zobowiązani, by dotrzymać słowa.

Może w twoim przypadku przyznanie się do problemu przed odpowiednią osobą i obietnica, że nie wrócisz do nałogu, stanie się pierwszym krokiem do zmian?

Mi się tak udało z niektórymi dragami.
https://tiny.pl/dkvnh (Słoń „raper” o [hyperrealu]).
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
  • 9 / 1 / 0
@deadmau5 dzieki za ta rade z korzysciami i skutkami, wypisalam sobie wszystkie wady i wogole co odpierdalam na fecie i na zjezdzie i jak sie z tym czulam i ilu ludzi zawiodlam. Teraz za kazdym razem gdy mam ochote na fete to czytam to co napisalam i odrazu mi sie odechciewa

Polecam wam rowniez wszystkim ksiazke Nigdy Dosc Mozg a uzaleznienia Judith Grisel, swietnie napisana. Kazdej substancja dokladnie opisany w osobnym tutule. Bardzo zmienila moje myslenie na temat uzywek.
  • 1444 / 376 / 13
Ostatni tj ponad 3-tygodniowy ciąg miał dla mnie przedziwne zakończenie.

Pominę może te klasyczne aspekty co się przez ten większość czasu odpierdalało (w sumie nic niełatwego; klasycznie psychozy, dodatkowe rysowanie czaski hazardem, nocny szaber i takie tam), natomiast dzisiaj doszło do tak paradoksalnego zjawiska, że ciężko mi to aż logicznie wytłumaczyć…

Mianowicie, zjadłem syte śniadanie, po spożytym posiłku skręciłem jointa i zajebalem scieche - towar ten sam, jak zawsze petarda (kompan już 3 dzień na nogach), spływa, czuję jak dybie, odpalam joya a tu nagle JEB - po prostu mnie ścięło z nóg i zasnąłem %-D

Chuj z takiego ćpania… bez kitu żałuję, że nie wjebalem się w opiaty bo przynajmniej byłyby z tego jakieś wymierne korzyści
16 października 2023Stteetart pisze:
"mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
  • 841 / 477 / 0
Też tak miałem.
Naduzywanie stymulantow spowodowało u mnie objawy ADHD. Zmienily profil dzialania z spidujacych na usypiajacy.
Panie Boże jeśli teraz nie umre nigdy nie przypierdole krechy.
  • 3 / / 0
Osoba wychodząca z uzależnienia nie powinna być w tym osamotniona. Nie każdy ma takie same możliwości, ogólnie w życiu nie mamy równego startu, zazwyczaj nie jesteśmy bądź nie będziemy równo traktowani. Są sytuacje, w których zwrócona będzie uwaga na sprawiedliwość, ale to w jaki sposób się patrzy na osoby uzaleznienione wprowadza ich w większe problemy niż mają z tytułu uzależnienia. Serio to mówię, i to jest mój wniosek po tylu latach. Gdybym miał komuś polecić drogę do poradzenia sobie z tym tematem i nie korzystał jeszcze z pomocy ośrodkowej, to główne rzeczy:
1. zmień miejsce zamieszkania, odcięcie się
2. miej kogoś bliskiego, dziewczyna/chłopak którzy potrafią zrozumieć i zaakceptować to jaki jesteś. To ogólnie w życiu jest potrzebne, nie tylko używającym, ale osoba używająca na pewno sobie z nałogiem nie poradzi, jeżeli będzie w tym osamotniona.
3. to jednak sporo zmian w życiu, dobrze jest dać sobie czas, nie wszystko od razu, ale ambitne podejście do wyjścia z nalogu to również dobra oznaka, fakt że chcesz ze sobą zawalczyć
4. podobają mi się słowa Roberta Rutkowskiego, bez względu na całą resztę, którą ten facet mówi to ma ogromny plus "nikt nie jest uzalezniony całe życie" - to prawda :)
  • 5285 / 946 / 0
I praca jakaś
Bez tego to nie ma szans
Poza tym to bym dodał że uzależnienie to problem wtórny.
To jest jak np walka z czymś z czym nie dajesz sobie rady np z traumą
I wpadasz w nałóg.
To zmienia całe myślenie
A w traumę nie trudno wpaść a potem nie dać rady .
Wystarczy jakaś hospitalizacja za dziecka [ sam wiem że wtedy rodziców nie wpuszczali a dzieci jak bydło] czy życie w miarę normalnym do?u[ gdzie ojciec wraca czasem najebany i robi awanturę)
Jak jesteś osobą wysoko wrażliwą to tyle styknie by już podczas dorastania mieć problemy
Ogólnie to problem wysoce złożony ale widzę że nawet terapia postępuje i nie widzi tego wyłącznie jako problem , chorobę a np reakcje na coś.
Ja np ostatnio trafiłem na terapeutów którzy mówią że to Teoja obrona
Temat dyskusyjny
Wiadomo
Np takie monarowskie cpuny niekiedy maja wbite do łba że to Twoja wina mimo ze np w domu codziennie ojciec BIK matkę a wtedy taka była rzeczywistość
Sam żyłem w takim domu i uważam że nie miałem obowiązku tego przełknąć
Są też traumy pokoleniowe
I chuj
Tyle Wam od serca powiem co wiem
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 28 / 4 / 0
A jest ktoś, kto nie próbował wyjść z uzależnienia? 😀
Królowa snu nie daje ale prawdę znaleźć ułatwi. Drogę wskażę krótszą i by ją ujrzeć czas zostanie. Kto ją widział prawdę zna, czas i wiedzę ma losem ulic włada.
  • 7 / 2 / 0
@churchill Ja :)

A tak na serio to chciałem zapytać, jak długo lataliście na feticziti?
U mnie będzie prawie 3 lata, everyday is my birthday :)
Jedyne przerwy to 5 dni a potem z braku laku miesiąc. Wtedy najgorzej było wtedy zebrać myśli i zrobić coś normalnego a o czymś ekstra nie było mowy, komu by się chciało.
Ogólnie to mam już tak wycyrkulowane (plus suple oczywiście) że mniej więcej wiem, o której skończyc żeby przespać 4-5 godzin. Wiem oczywiście na jakie konsekwencje się piszę, ale przy odpowiednim prowadzeniu się uważam że można zminimalizować straty, przynajmniej przez jakiś czas.
  • 787 / 136 / 0
08 grudnia 2025churchill pisze:
A jest ktoś, kto nie próbował wyjść z uzależnienia? 😀
Znam takich paru, co przez lata nie próbowali :) 7 czy 8 lat minęło. Ja przestałam ćpać, wyjechałam, skończyłam studia, pracowałam w wielu miejscach, poznałam masę ludzi, rozwijam się, owszem miałam kontakt z innymi twardymi dragami - max na parę miesięcy, szybko się parzyłam. Zostało mi to od czasu do czasu w formie czysto rekreacyjnej, w sumie tylko ziółko sobie lubię zapalić.
Mieszkając w miejscowości rodzinnej miałam znajomych, którzy walili futer od lat, niektórzy nawet i po 10 lat starsi ode mnie.
I minęło tyle lat już, ja zdążyłam poznać tylu ludzi, doświadczyć tylu rzeczy, a jak tam wracam i ich spotykam - oni nadal robią dokładnie to samo, co w momencie kiedy wyjeżdżałam na studia mając te 19 lat. Walą fetę, wożą się po wioskach, kitrają się w krzakach, żeby przyjebać, albo. już nawet nie, jeden to w ogóle siedzi ciągle naćpany w garażu i składa samochód od 7 lat, nadal jest nieruszony. potracili prawka, posypały im się związki, posprzedawali dobre auta które mieli i teraz albo jeżdżą szrotami, albo jakimiś starymi brykami braci/matek/ciotek. Wszystko zapijają browarem. Komu się udało wyjechać, to jak wraca to kiedy tylko ich spotka zaczyna maraton. Smutno się na to patrzy.
Ja nie musiałam próbować wyjść, mi wystarczył poważny wypadek samochodowy z naćpanym kumplem po którym przez 3 dni uważali mnie za martwą, bo taka fama poszła jak wypłynęły zdjęcia samochodu po wypadku. A ratownik w karetce mi powiedział, że w takich wypadkach to się ginie na miejscu, taki zimny prysznic mi wystarczył. Po tym mnie tak odrzuciło, że parę razy okazyjnie sobie przyjebałam kreskę z ex na jakimś melanżu i tyle.
Ale wystawiam wam piękny przykład, na podstawie ludzi, których osobiście znam, jak można skończyć jak człowiek zaczyna żyć fetą. Wątpię, że któremukolwiek z nich wpadł do głowy pomysł, bo mu tak życie spierdalało przez palce, i tak tu nie ma nic lepszego do robory, bania zryta to nie próbuje rzucać, bo po co %-D
Wytrzymują tylko wirtuozi
Dziwne, że życie ma smak tych ostatnich kilku godzin
ODPOWIEDZ
Posty: 2064 • Strona 206 z 207
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono narkotyki o wartości ponad 28 mln

Funkcjonariusze CBŚP, przy wsparciu policjantów z KPP w Śremie, zlikwidowali na terenie powiatu śremskiego nielegalne laboratorium klofedronu. Zatrzymano dwóch podejrzanych i zabezpieczono znaczne ilości niebezpiecznych substancji.

[img]
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie

W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.

[img]
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby

Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).