Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 2833 • Strona 279 z 284
  • 1762 / 591 / 0
Misie pysie proszę o szybką odpowiedź, walił ktoś deksa po alko, po mieszaniu piwek i whisky? W drugą stronę spoko ale najpierw alko później deks? Mam zamiar tylko 300 dojebac ale się boję.
  • 308 / 39 / 0
Ogólnie będziesz żył, ale ważne jest ile tego rozpuszczalnika chcesz wypić
Świat się zmienia, słońce zachodzi a wódka się kończy.
  • 1018 / 87 / 0
Nie polecam.
  • 308 / 39 / 0
Chlorprotyksen albo lewomepromazyna mogą służyć jako awaryjny trip killer w przypadku dexa? Do tej pory kilka razy już tripowalem ale zawsze dawka nie przekroczyła nigdy 600mg a teraz planuje wybrać się na nieznane wody mianowicie przyjąć 900 hehe
Warto zaznaczyć że jestem ulaną krową
Świat się zmienia, słońce zachodzi a wódka się kończy.
  • 2913 / 626 / 0
To chyba jeden z najgorszych pomysłów jakie słyszałem na tym forum
serotoninowy pisze:
a może ankieta powinna brzmieć czy vetulani po kolejenej dawce odłączy swój mózg od ciała i już na zawsze będzie frywolnie dryfowal na latającym dywanie i odbywac podróże międzygwiezdne zapięty w pasy na oddziale psychiatrii dożywotnio.
  • 314 / 66 / 0
Chyba nie istnieje trip killer w przypadku DXM.
  • 1018 / 87 / 0
Co to jest ulana krowa?
  • 308 / 39 / 0
@g3no
gruba świnia, zwał jak zwał
Świat się zmienia, słońce zachodzi a wódka się kończy.
  • 4 / 5 / 0
Witam ponownie po kilku miesiącach. Będę miał dwa dosyć ciekawe trip raporty. Niestety jeden to będzie badtrip ale to innym razem a nie dziś. Dziś opiszę co mi się przydarzyło pozytywnego podczas stosowania DXM. Trochę w tym czasie eksperymentowałem z dexem i w moim przypadku jednak najlepiej sprawdzają się krótkie ciągi. Takie do 3 dni. Jednak z tego co tu czytam to każdy organizm reaguje inaczej. Drobna młoda dziewczyna nie zje przecież tyle kaszlodynu co taki stu kilowy chłop jak ja więc to co pisze to są tylko i wyłącznie moje doświadczenia z DXM.

No dobra to lecimy.
Waga 100kg mężczyzna 42 lata
Ilość DXM
Dzień I godzina 18 - 600mg DXM
Dzień II godzina 18 - 18:30 - 900 mg DXM (300+600)

Powyższych tripów nie opisuje. Były giga zajebiste ale nic nadzwyczajnego. Pierwszego dnia 2 plateau, drugiego dnia 3 plateau (mój ulubiony stan)

Dzień trzeci godzina 8:00 rano ilość DXM 600mg na raz łyknięte.

Mam ten komfort że w ogóle po DXM nie rzygam i nie potrzebuje dorzucać dimenhydrynatu ale z tego co czytam to tutaj ludzie potrafią puścić pawia po 300mg nawet. Współczuje. Dobra chuj tam. Lecimy z tripem.

Trzeci dzień latania na dexie na wiosce w wyciszeniu w słuchawkach w samotności pośród pięknej przyrody, lasu, letniej pogody, lekkiego powiewu wiatru wiejącego w twarz. Wraz ze swoimi playlistami nastawionymi na maksymalny chill czyli w moim przypadku wiolonczele, skrzypce i takie tam inne. Siedzę na łóżku i nagle poczułem paraliżujący strach. Taki strach, jaki czuję się przed uciekającym bandziorem z nożem w ręku lub taki strach że jak się obrócisz to tam stoi kurwa wielki potwór który otworzy paszczę i Cię zeżre. Objawy z ciała mrowienie w palcach opuszkach sprawdziłem dotyk łącząc wszystkie palce tak jakbym chciał złapać pałeczkę do sushi. Ok ręka sprawna. Obok leży moja psina kochana i pomyślałem sobie że ona mnie ochroni przed tym strachem, przed tym potworem czającym się za łóżkiem. Mówię do niej: Obronisz mnie kochana psinki?, przytulam. Cudowne psie ciepło przylepiło się do mnie. Mrowienie się nasila w głowie dzwoni i jestem bezpieczny. Pies mnie ochronił, dał mi ciepło, dał energię strach odszedł. W głowie olbrzymi dzwon nadal się utrzymuje i się nasila. Palce mrowią. Czuję się szczęśliwy. Wstaje jakbym bym trzeźwy i idę z psem na spacer. Na wioskę na polną drogę. Zakładam słuchawki oczywisicie i idę z pieskiem powoli i wieje wiaterek i patrzę na tego pieska mojego i nagle poczułem szczęście. Dzwoni głowa mrowią ręce ale czuję szczęście, chce krzyczeć że jestem szczęśliwy. W głowie myśl „”ja pierdole ale bomba” co to jest nigdy tak nie miałem. I idę taki szczęśliwy z tym psem rozkładam ręce na pełną długość i kręcę się dookoła i wołam że ,że jestem w raju, że to jest raj a uczucie mrowienia na moich dłoniach i stopach zrobiło się tak przyjemne jak orgazm wręcz. I tak przez cały spacer z psem miałem praktycznie 20-to minutowy orgazm gdzie krzyczałem że jestem w niebie ja pierdolę dość nie dam rady z tego szczęścia.

Najlepsze że świadomość i pamięć zachowana w 100%
To Nie był jakiś mistyczny trip typu kosmos DMT wzory wszechświat itd. Kurwa fala szczęścia przeze mnie przepłynęła jakaś boskość chuj wie co. W życiu takiego stanu nie doznałem. Czułem jakby jakieś wręcz gilgotanie w środku w mózgu podczas tej fazy. Nie wiem jak to opisać. Może ktoś miał podobnie? Co to kurwa było? Mógłbym w tym stanie trwać wieczność….

Teraz uwaga. Próbowałem to powtórzyć i zaliczyłem badtripa z OBE i NDE ale dziś nie dam rady juz go opisać może jutro go opiszę jak będę miał wenę. Ale ten badtrip mnie dosłownie zmiażdżył. Bardzo bym nie chciał żeby to się powtórzyło kiedykolwiek więcej w moim życiu. Nie spodziewałem sie że DXM tak może zmiażdżyć i pokazać symulację oddychania w piekle. Ehhh Wszystko to się działo około miesiąc temu w ciepłym sierpniu jeszcze.
  • 4 / 5 / 0
14 września 2025slodkapszczolka pisze:
przyjąć 900 hehe
Warto zaznaczyć że jestem ulaną krową
Przelicz ile ważysz, bo jeśli ważysz naprawdę bardzo dużo, to może i 900 nie starczyć, żeby wejść na 3 plateau, bo zakładam, że to chcesz uzyskać pisząc o nieznanych wodach. Może wcale nie musisz od razu ładować 900 żeby wejść na trzeci poziom. Przebij 7.5mg deksa na kg masy ciała i uzyskasz trzecie plateau. Pamiętaj jednak, że ten stan wiąże się z praktycznie brakiem możliwości chodzenia. Polecam przed peekiem położyć się w bezpiecznym ciemnym cichym miejscu ze słuchawkami i ulubioną playlistą. Muzyka na trzecim plateau dla mnie brzmi wręcz orgazmicznie hehe.
ODPOWIEDZ
Posty: 2833 • Strona 279 z 284
Newsy
[img]
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku

Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.

[img]
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy

Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.

[img]
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu

Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.