Więcej informacji: Arylcykloheksaminy w Narkopedii [H]yperreala
Dziś sobie zamówiłem od vendora 10 gieta ketaminy s z labtestem 97 procent czystości.
W czym tkwi tak naprawdę różnica, może się wypowiedzieć ktoś kto miał do czynienia z ską?
Ja przez lata spożywania czasem ogromnych ilości spotkałem (oceniam według efektów) S-ketaminę dwa razy i R-ketaminę raz.
Esketamina wchodzi szybciej, mocniej, bardziej psychodelicznie. Kreska robiła mnie jak I.M.
Arketamina bardziej przypominała 3-HO-PCE. Mniej kolorowej, skocznej psychodeli, za to bardziej "puste" ujebanie. Wchodziła dłużej i klepała dłużej.
A tak to na 100% racemat przez resztę czasu.
Podziel się posiłkiem, chamie
Trochę też pregabaliny poszlo i piwka no chuj.
Spróbowałam wczoraj ketaminy-R (niestety nie S-ketaminy bo nie było u vendorów). Brałam z przyjaciółmi małe lajny i po prostu czułam się błogo, taka odklejona i jak po alkoholu tyle że bez odklejki alkoholowej. Na dniach spróbuję wziąć więcej tego i spróbować K-hole, doświadczyć tego.
Także radziłbym ogarnąć izomer S.
@mlodymurzynekbambo A co do SSRI i i innych antydepresantów, to faktem jest, że niby powinno wszystko działać, ale doświadczenie empiryczne mówi, że jest inaczej. Słabiej, mniej ciekawie, mniej tego czego wysokiej klasy keta powinna zapewnić.
Więc skoro już te SSRI czy jak (duloksetnya to chyba SNRI) bierzecie, to chuj w te dragi i chlanie. To ma łeb zreperować długoterminowo (choć ciało to może zniszczyć na lata), więc po co jeszcze dopierdalać kete, w której potęga drzemię jak skurwysyn. Potwierdzają to moje ciągi 20g w tydzień (no raz tak sie zdarzyło i już organizm dawał znać). Każdego dnia było zajebiście. Ale co z tego, pęcherz może keta rozpiedolić, mózg długo wraca do siebie po ciągu, a więc użyczę porady.
Służę ćpuńską, zdrową radą. Ustal z dr. prowadzącym zejście z SSRI, bo (coś tam wymyśl) na spokojnie se zejdź planowo i... dopiero wtedy dragi jak ketamina zażywaj w celach rekreacyjnych. Albo terapia, albo rekreacja. A jak rekreacja to wiadomo, że mimo subiektywnych fantastycznych odczuć przez jakiś czas, to na dłuższą metę, może się to skończyć kurewsko źle.
Ja brałem SSRI (3-4miechy nie pamietam) i to samo pytanie zadałem co ty i dostałem tą samą odpowiedź. I co? Żyje mam się w miarę dobrze, ale czy to był dobry pomysł ćpać, lecząc się ? Polemizowałbym. Było słabo.
I na koniec jeżeli masz silną wolę (ćpuny nie mają) to jednorazowa nocka raz na miecha z ketą do 2g nawet (oczywiście rozbita na cały ciąg, bo po 2g na raz ,to nie wiem chyba by Ci mózg wyleciał na podłogę) cały czas na bani raczej nic Ci nie zrobi. Przerwa jest najważniejsza i wszystko dla ludzi, ale z umiarem.
Czasem ja bywam na festiwalach psychodelicznych to ludzie robią pojebane rzeczy ze swoim używaniem. (Mixy takie, że buziu w tęczu widzisz przez 5 dni pod rząd to taki średni pomysł hehe, no chuj też byłem i jestem zwolennikiem albo grubo albo wcale).
Najbardziej mi tęskno właśnie do tych szalonych ciągów na ketaminie, albo O PCE. 24h w dziurze, i zwiedzanie wymiarów niedostępnych dla większości śmiertelników. Albo mixy z koksem i MDMA i na rejwie ekstaza na parkiecie. Kto był ten wie o co chodzi, hehe. Pozdrowienia dla tych którzy też przechodzili przez pojawiąjące się przed nimi portale.
Na razie SNRI, więc cytując złotą maksymę hyperreal jak się leczysz to nie ćpaj. Ale po odstawce myślę, że niejedna dziura przede mną.
Acha, jeżeli chcecie ćpać ketaminę na ssri, to koniecznie musi być to izomer s który jest o wiele bardziej ciekawy i psychodeliczny, wtedy powiem wam z własnego doświadczenia, że możecie zachować głębie i przeżyć ciekawe doświadczenie mimo leków.
Niskie dawki mnie nie porwały, ale to bzyczenie w głowie przed przejściem w dziurę kochałem.
Potrafiłem się dziurawić cały dzień. Taka sesyjka z muzyką na uszach i sobie zwiedzałem różne tereny .
Potem człowiek względnie szybko wracał do ustawień fabrycznych co było pożądanie przy posiadaniu życia w którym trzeba pracować czy załatwiać różne sprawy.
Właśnie przez to zyskał dużą mą sympatię.
Wiele dysocjantow trzyma jak w termosie , wysusza i odwadnia , powoduje długo taki nieobecny wzrok mino.ustania działania.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
