Więcej informacji: Salvia Divinorum w Narkopedii [H]yperreala
Skończyłem ją robić po południu mieszając przygotowany wcześniej suchy ekstrakt ze spirytusem rektyfikowanym.
Uzyskałem przeszło 20ml płynu chociaż suchy ekstrakt nie chciał się całkowicie rozpuścić w alkoholu i pozostało troche czarnej, smolistej nierozpuszczalnej mazi. Wkurzyło mnie to nieco bo myślałem, że wszystko się ładnie rozpuści..
Jako, że byłem ciekawy odrazu zaaplikowałem sobie 1ml owej substancji. Trochę z początku paliło jak trzymałem w ustach ale przetrwałem. Ogólnie po pewnym czasie poczułem drobną zmianę w odbiorze percepcji ale było to jednak bardzo subtelnie.
Drugie podejście zrobiłem u znajomego jakieś 2 godziny później. Wziąłem wtedy dwie dawki po ok. 1ml w odstępie czasowym paru minut trzymajac oczywiscie płyn w ustach. Tym razem rozcięczyłem go z odrobiną wody, żeby nie paliło. Niestety stan jaki osiagnąłem był w dalszym ciągu bardzo lekki - coś jak po paleniu suszu albo żuciu nie dużej ilosci liści. Trochę się podłamałem i pomyślałem, że albo jestem bardzo odporny na salvinorin albo ta moja tynktura jest licha. Jako, że zostało mi jeszcze dość sporo owej mikstury postanowiłem na spokojnie w domu jeszcze raz podejść do "tematu".
Tym razem wziąłem trzy porcje po ok. 1ml bez rozcięczania w wodzie - wszystkie w odstępie co 5-6minut trzymając w ustach, połykając i przyjmując następną. Ostatnią porcje trzymałem dłużej - jakieś kilkanaście minut. Po pewnym czasie zaraz po przyjęciu trzeciej porcji zauważyłem, że coś się w otoczeniu zmienia i poczułem, że zaczynam się "przelewać" w krześle, na którym siedziałem. Wtedy właśnie dotarło do mnie, że tynktura zaczęła porządnie działać.:)
Stan był konkretnie odczuwalny i porównywalny do grzybów jednak niewątpliwie inny.
Nie wnikajac w szczegóły był to chyba najmocniejszy mój kontakt z salvią jakiego do tej pory dane było mi doświadczyć. Faktycznie czuć moc i potencjał w tej roślnie choć bywa ona czasem "kapryśna" w działaniu:)
Ps. Została mi w butelecze jeszcze przeszło połowa owej mikstury więc jest materiał aby móc zwiększyć dawkę przy nastepnym podejściu i zaglądnąć głębiej co w świecie salvi "piszczy"..:))
Co do tynktury jest to naprawde świetna sprawa dla tych ,którzy nie palą.
Dozowanie jest przyjemne a działanie chyba szybsze niż podczas żucia liści.
Wpierw należy dokładnie sproszkować dobrze wysuszone liście szałwi w młynku do mielenia kawy <uwaga:należy robić przerwy po 1min mielenia, żeby susz się nie zapalił>. Tak sproszkowane liście wsypujemy do ciemnej butelki, wykorzystując do tego celu lejek, po czym wlewamy spirytus rektyfikowany 98%. Zakręcamy i wstrząsamy przez pare minut następnie odstawiamy na dzień lub dwa w ciemne miejsce. Po tym czasie tynktura jest gotowa. Można ją jeszcze co jakiś czas potrząsnąć w ciągu tych dwóch dni.
Proporcje: 1ml spirytusu na 1/2 grama suchych liści szałwi.
Tak przygotowana tynktura będzie miała naturalny smak i zapach szałwi. Nie będzie oczyszczona i będzie miała ciemny kolor co wpłynie korzystnie na ochronę salvinorinu w niej zawartego. Proszek znajdujący się na dnie butelki będzie jeszcze ją z czasem wzmacniał.
3-4 ml <ok.1,5 łyżeczki od herbaty> tego płynu trzymane pod językiem powinno dać zadowalający efekt.
Można przed spożyciem rozmieszać 1:1 z wodą aby nie podrażnić sobie od spirytusu śluzówki.
Żródło:
http://photos.imageevent.com/sphere/sal ... ncture.pdf
Rozpuszczony w alkoholu Salvinorin-A jest nietrwały, łatwo rozpada się pod wpływem światła. Hoffmann zdobył Szałwię u Mazateków, ale nigdy nie udało mu się wyizolować Salvinorinu, bo zanim przyjechał do Europy z nalewką, Salvinorinu już w niej nie było. Tak że ciemne butelki, lodówka, generalnie nie przechowywać długo.
Problemy z nalewką są dwa: kurewska gorycz (przynajmniej domowych, na liściach, nie wiem jak z takimi na czystym salvinorinie od Sieberta) no i to, że spirytus pali jednak. Nawet jedna łyżeczka od herbaty czystego spirytusu, to tak jak trzymać kieliszek wódki Starogardzkiej w ustach... A trzymać trzeba z kwadrans co najmniej. Wodą rozcieńczać nie warto - gorycz powoduje takie ślinienie, że i tak po paru minutach jest dużo więcej śliny niż alkoholu.
Przydają się dobrze wyszczotkowane policzki od wewnątrz, żeby zwiększyć ukrwienie. Oczywiście nalewki nie połykamy, bo przez żołądek jest praktycznie nieaktywna, ma się absorbować przez poliki.
Problemy z nalewką są dwa: kurewska gorycz (przynajmniej domowych, na liściach, nie wiem jak z takimi na czystym salvinorinie od Sieberta) no i to, że spirytus pali jednak.
Pass it over to me.
Don't bogart that joint, my friend
Pass it over to me.
Roll another one
Just like the other one.
This one's burnt to the end
Come on and be a friend.[/i]
heru pisze: A nie dało by sie takiej nalewki zakroplic na kawałek papieru? Alkohol wyparowuje i mamy salviowego kwasika - myślę że takie coś było by znacznie prostsze do przyjęcia niż tynktura
Rob-D-Mistyk pisze: Po raz kolejny muszę napisać, że tynktura trzymana w ciemnej butelce bez dostepu światła jest trwała.. Ja używałem tynktury nawet po 1,5miesiąca od jej wyprodukowania i działała tak samo jak zaraz po jej zrobieniu.
Widać, że masz sporo tynkturowego doświadczenia. Jak długo musisz czekać na efekty? Jakie dawki są potrzebne? O ile mi wiadomo, z szałwią trochę jak z marihuaną, doustnie trzeba aplikować ok. pięciokrotnie większe dawki niż do palenia, czy Twoje doświadczenia to potwierdzają? Ja robiłem tynkturę tylko z resztek po ekstrakcji, które nie dały zdrapać się z talerza, z którego parował izopropanol, była ledwie skuteczna.
Kazik pisze:Tylko że nieskuteczne. Chodzi o to, by rozpuszczony w alkoholu salvinorin przewędrował przez policzki i podjęzyk do krwi. W wodzie (krwi), bez alkoholu, salvinorin jest nierozpuszczalny.heru pisze: A nie dało by sie takiej nalewki zakroplic na kawałek papieru? Alkohol wyparowuje i mamy salviowego kwasika - myślę że takie coś było by znacznie prostsze do przyjęcia niż tynktura
Pass it over to me.
Don't bogart that joint, my friend
Pass it over to me.
Roll another one
Just like the other one.
This one's burnt to the end
Come on and be a friend.[/i]
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
