Od razu z 125 mg przeskoczyłem na 150 mg już drugi dzień. MUŁ jest ogromny... Po prostu jestem prawie sparaliżowany, trudno wstać, trudno jakkolwiek normalnie funkcjonować, dopiero późnymi godzinami popołudniowymi człowiek dochodzi do siebie...
Zawsze zamuła przy zwiększaniu dawki mijała, mam nadzieję, że minie i teraz bo na tak dużych dawkach jeszcze nie byłem, no i zamuła nie była tak duża.
BTW czytałem o dawkowaniu, np. w przypadku schizofrenii:
Dorośli. Całkowitą dawkę dobową należy podawać w 2 dawkach podzielonych:
50 mg/dobę w 1. dniu, 100 mg/dobę w 2. dniu, 200 mg/dobę w 3. dniu i 300 mg/dobę w 4. dniu. Po 4. Dniu 300–450 mg/dobę. Lekarz może zalecić zmianę dawki w zakresie 150–750 mg/dobę, zależnie od odpowiedzi klinicznej i tolerancji leczenia przez pacjenta.
To ja już rozumiem ludzi w szpitalach, tradycyjnie kojarzących się właśnie z zombiakami, jeśli po 4 dniach są na 450 mg...
Ale to wciąż jest delikatny neuroleptyk (nie mówię, że nie skuteczny), który jest przedstawiany w literaturze fachowej jako "nie powodujący nadmiernego zmęczenia czy senności", co jest raczej prawdą.
Każdy kto miał (nie)przyjemność być leczonym haloperydolem się zgodzi się ze mną bez wahania.
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
Jasne, ja nie mówię, że nie, i nie kwestionuję tego, że są silniejsze leki.
Kwetiapina jest moim pierwszym i jedynym neuroleptykiem, który biorę i do tej pory brałem 25 mg na sen, i na początku brania powodował okropne uczucie zmęczenia i zamulenia. Potem to minęło.
Teraz jest włączana jako lek przeciwdepresyjny w dawce docelowej 150 mg i przy zwiększaniu znowu jest uczucie potwornego zmęczenia i zamulenia, i tak sobie pomyślałem, że przy dawkach 750 mg to musi być hardkor... Może błędne założenie, nie ma to jednak większego znaczenia dla tematu.
Mam nadzieję, że to zamulenie po dawce 150 mg też po jakimś czasie zniknie. Czy ktoś może się wypowiedzieć na ten temat?
I jeszcze jedno pytanie. Czy kwetiapina solo może pomóc przy depresji i lękach, ponieważ dostałem ją jako miks z fluwoksaminą, jednak na razie nie jest dobrze, jak zwykle nie toleruję dobrze kolejnego jebanego SSRI (przerabiałem już kilka), i nie wiem ile jeszcze wytrzymam z SSRI, stąd moje pytanie, czy jeśli przestanę brać fluwoksaminę, to czy jest dalej sens próbować z samą kwetiapiną?
Głupotą wyssaną z palca jest twierdzenie, że kwetiapina działa tylko nasennie. W tym przypadku chyba nie ma sensu rozpisywanie się nad całym spektrum działania kwetiapiny.
Co do trybu "zombie" jak go nazywasz, to owszem powoduje go na początku brania. Przynajmniej w dawce 25 mg, a później 50 mg tryb "zombie" znika po regularnym stosowaniu przez ok. kilka, kilkanaście dni. Znika dosłownie, rano człek wstaje, jakby nie brał nic. Sprawdzone z autopsji.
Przy zwiększaniu dawki tryb "zombie" powraca. Widzę jednak już poprawę (dawka 150 mg od kilku dni). Tryb "zombie" znowu powoli zanika, jest już trochę lepiej. Mam nadzieję, że jeszcze kilka dni i znowu zniknie całkowicie.
No właśnie.
Poodbijam wątek. Czy ktoś stosuje kwetę przeciwdepresyjnie solo lub w miksach? Jeśli tak to co, jak i w jakich dawkach?
04 lutego 2024Detronizator2 pisze: @ymka Myślę że obraz leczonych w szpitalach psychiatrycznych bierze się jednak z działania trochę poważniejszymi lekami. Kwetiapina to neuroleptyk drugiej generacji "nie powodujący uczucia zmęczenia". I oczywiście dla kogoś leczonego jedynie ambulatoryjnie i to raczej tymi popularnymi lekami kwetiapina jest tym, który no "nie aktywizuje".
Ale to wciąż jest delikatny neuroleptyk (nie mówię, że nie skuteczny), który jest przedstawiany w literaturze fachowej jako "nie powodujący nadmiernego zmęczenia czy senności", co jest raczej prawdą.
Każdy kto miał (nie)przyjemność być leczonym haloperydolem się zgodzi się ze mną bez wahania.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki
Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym
USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.
