Przygodę z używkami zacząłem ponad rok temu po przyjeździe do Holandii (co się dziwić? Dostępność)
Zawsze byłem ciekaw psychodelików - do białego miałem negatywną opinię - nie stosuje i nie pochwalam, ale to się zmienilo.
Przygodę z psychodelikami na szczęście zacząłem z osobą doświadczona i dojrzałą. Nie "nacpiejmy się bo będzie fajnie" tylko gość jest zainteresowany tematem, czyta regularnie najnowsze badania, wie co jak działa itd. zaprosił mnie na trufle (high hawaiian, 22g). Faza niesamowita na 5-6h. Przy następnej próbie zeszło po 3h i tak już się trzyma. Innym razem umówiliśmy się we trzech na ognisko. Plan prosty - ja i on bierzemy po kwasie, po czasie bierzemy się za DMT pod nadzorem trzeciego, który LSD nie zażywał. Jego kwas trzepnal, mnie nic, nadszedł czas na DMT. Jego wystrzeliło z kapci, potem skusił się trzeci (paliliśmy na zmianę, jeden na fazie, dwóch czuwa), jego też wystrzelilo i przyszedł czas na mnie. Faza nie była wcale większa niż po grzybach, aż tamci zglupieli czy może źle nie zapaliłem. Mieliśmy 2g więc prób było wiele, ale zawsze klepało mnie dużo słabiej niż ich. Między każdym psychodelikiem miałem minimum 2 miesiące przerwy, zawsze na pusty żołądek
Niedawno nadążyła się okazja spróbowania amfetaminy, również z doświadczonym, mam ADHD i byłem ciekaw czy faktycznie pomoże. Fakt - pomaga, ale ekipa była w szoku ile wciągnąłem (oczywiście trafił się jeden czy drugi "śmieszek" który dozował mi za dużo), a wcale nie byłem dziabniety bardziej niż oni. Od czasu do czasu w weekend zdąży mi się że współlokatorem spędzić weekend z amfa, ale jemu starczy mała kreska i ginie w telefonie na kilka godzin, a ja potrzebuję co najmniej 2x tyle i szybką poprawkę, żeby mieć zauważalny efekt.
Z innych przykładów. Do alkoholu tez od zawsze miałem mocna głowę, mogę wypić 12 piw i dalej normalnie rozmawiać i pilnować towarzystwa. hydroksyzyny mogę wziąć nawet dwie tabletki, a i tak nie czuje efektu. Jak spale całego jointa, fakt klepnie, ale jak przetrzymam 20-30min to całkiem schodzi
Macie pomysł skąd bierze się ta odporność? Nie przypominam sobie brania udziału w programie supersoldier. Czy jest to powód do zmartwien?
Chciałbym "suplementowac" się amfetamina bo widzę, że bardzo mi pomaga, ale boje się ze względu na tą odporność. Mikrodosing nie jest u mnie microdosingiem. Czy po prostu mój organizm potrzebuje wszystkiego więcej czy cos jest nie tak, a jeśli tak to co?
To jest odporność wrodzona możliwe, że w przeszłości w dawnej jakiś nasz przodek miał odporność na trucizny i miał styczność z grzybami.
Sukcesywnie przekazywało każde pokolenie te geny i mimo lat nie zmieniło się za wiele.
To może być przyczyną tej odporności.
Przodek był doświadczony on miał nabytą i wrodzoną po jakimś swoim przodku. W toku ewolucji może był narażony na toksyny i ewolucja postanowiła pomóc.
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
A tak na powaznie, to znam kilka osób z ADHD co pizgają fete i większość z nich uważa właśnie, że po fecie czują sie nie tyle lepiej co normalniej. Uważaj tylko żeby ta nadludzka odporność nie zamieniła sie w inne super moce podczas psychozy amfetaminowej.
16 października 2023Stteetart pisze: "mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
22 stycznia 2024Hholender pisze: ekipa była w szoku ile wciągnąłem (oczywiście trafił się jeden czy drugi "śmieszek" który dozował mi za dużo), a wcale nie byłem dziabniety bardziej niż oni. Od czasu do czasu w weekend zdąży mi się że współlokatorem spędzić weekend z amfa, ale jemu starczy mała kreska i ginie w telefonie na kilka godzin, a ja potrzebuję co najmniej 2x tyle i szybką poprawkę, żeby mieć zauważalny efekt.
Z fetą jakbym widziała siebie - brałam jeden jedyny raz w życiu, kupiłam 5 gram, przyjaciółka mi powiedziała, że 1g mi spokojnie starczy na całą noc. Skończyło się tak, że żeby w ogóle coś poczuć wciągnęłam 2g w przeciągu może 30 minut, cała piątka poszła w 2 dni.
Leki w mniejszych albo przeciętnych dawkach na mnie nie działają prawie nigdy (wyjątkiem jest w sumie tylko zolpidem). Niedawno miałam pierwszą przygodę z opio, konkretnie buprą. Ziomek po zjedzeniu 0,8 na pierwszy raz był tak wystrzelony w kosmos, że chciał po karetkę dzwonić a mnie nawet jakoś mocno nie klepło, tylko troszkę się rozlewałam. Zwiększyłam też dawkę dość drastycznie, trzy dni pod rząd poleciało kolejno: 0,8; 1,6 i 2,8 (tu mieszane z alkoholem). Przy żadnej z tych dawek w sumie nie czułam się źle, tylko trochę swędziało.
Do alkoholu od zawsze miałam mocną głowę, w "szczytowej formie" nie miałam problemu żeby wypić w jedno posiedzenie 0,7 czystej, dobić piwem a potem normalnie kontaktować i wrócić do domu mpk. Może nie jest to niesamowicie imponująca ilość ale jestem dziewczyną, która nie ma nawet 160 wzrostu, więc dla mnie to bardzo dużo.
Nigdy się jakoś specjalnie nad tym nie zastanawiałam, chyba po prostu tak już jest, że część osób ma nadludzką tolerancję na wszelkie substancje, tak samo jak każdy zna kogoś z wyjątkowo słabą głową. Nam się niestey trafiło gorzej bo ćpanie jest mniej ekonomiczne ;)
efedron:
3x24Tab ... PE ... użytej do reakcji co daje 4320 PE w organizmie w 8 godz.
gdzie ludziki piszą, że mają jazdy zycia po 12 tabletkach PE użytej do reakcji.
... a wiadomo, że efedron lubi długo schodzić.
mefedron:
rozpoczynam od 500mg ...
50mg do każdego tunelu na rozkrecenie receptorów po 15 min leci prawilna dawka wspomniana 500mg
noc sie kończy na min 2g...a dochodzi czasami do 5g przyjętych max do 6godzin.
z benzydaminą też zdarzały sie rekordy ( 6 saszetek + 4pak piwa ale to lata temu były, gdzie ludzie boją się zarzucić 4saszet bez alko, który bardzo podbija fazę )
amfa? ( nie lubię jej, nie potrafię jej kontrolować, za długo trwa faza stymulacji jak dla mnie ) ale patrząc na wiki-dawkę śmiertelną a to co ja ogarniałem nie raz... to albo nie miałem amfy, albo jestem terminatorem przyjmując 6 gietów w przeciągu 5 godzin.
tolerancja? Geny?
koks? nawet nie pamiętam jak daleko leciałem...ale strzelam , że daleko poza wszelkie limity.
ja rozumiem "leko-oporność" spotkałem się z ludźmi, na których np przeciwbulowo działa tylko morfina dożylnie... ibuprofen?paracetamol? śmiech na sali dla nich...
narkooporność? czy jak to nazwać?
przerwy wiele nie dają...nie mówię, że odczucia są jakieś kiepskie, czy czuję, że mam przeorane receptory... zwł. po nocach z mefedronem.
Bo:
- albo genetycznie jestem oporny na wysokie dawki pewnych substancji smyrających dopaminę/serotoninę/noradrenalinę
- albo mój organizm w magiczny sposób odbudowuje uszkodzone receptory, które zostały smyrnięte zbyt dużą dawką...
dziś staram się żyć na trzeźwo... organizm prosi o dawkę czegokolwiek... trudne, daję radę, ale te dawki mnie przerażają, i zastanawiam sie gdzie jest limit
( przynajmniej u mnie )
pozdrawiam.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Narkotyki schował w atrapie Biblii. Wpadł po policyjnym pościgu
W trakcie ucieczki uszkodził swój pojazd, a badania wykazały, że mógł być pod wpływem alkoholu i narkotyków. W jego aucie policjanci znaleźli atrapę stylizowaną na Biblię z ukrytymi narkotykami, w tym mefedronem i kokainą. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu i usłyszał już zarzuty.
Badania dowiodły, że marihuana opóźnia rozwój nastolatków
Badanie przeprowadzone na ponad 11 tys. nastolatków wykazało, że zażywanie marihuany wiąże się z wolniejszym rozwojem poznawczym (zapamiętywaniem, koncentracją i szybkością myślenia), a także z gorszą pamięcią w kluczowych latach rozwoju mózgu.
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami
22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.
