Tytoń ma osobny dział → >LINK<
No i największym skutkiem ubocznym, który jest ciężko odwracalny: żółte zęby.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Zapomniałem już jakie to jest uczucie bez kofeiny. Detoks udał się przypadkiem, bo jak próbowałem normalnie to nie potrafiłem przetrwać dnia bez kawy, dzięki temu, że byłem tydzień temu mocno chory i miałem wysoką gorączkę to nie miałem ochoty i potrzeby wypić kawy. Jeden dzień pyknął i stwierdziłem, że to pociągnę.
Korzyści jakie zauważyłem od najsilniejszych do najsłabszych:
1. Znaczna poprawa jakości snu. Przez cały czas, gdy piłem kawy to towarzyszyły mi naokraglo takie objawy jak długi czas zasypiania i pobudki nocne. Nieważne czy wypiłem z samego rana, czy później.
2. Znaczny spadek zdenerwowania i reakcji w sytuacjach stresowych. Dziś stałem w kolejce do lekarza to tylko lekko się stresowałem, normalnie to zawsze nawala mi serce.
3. Lepszy wygląd ryja, cera nabrała koloru.
Minusy:
Zauważyłem słabszy czas reakcji (może organizm już za długo był na ciągu kofeinowym) wolniej odpowiadam, dłużej myślę, ale jestem spokojny, myślenie jest klarowniejsze i emocje stonowane.
Mniejsza ochota na aktywność fizyczną (ale to też w pewnym sensie plus, bo mnie ciągle nosiło)
Mniejsza ochota na seks, nawet nie spodziewałem się, że aż o tyle.
Przytyłem, zacząłem od razu łapać szybciej tłuszcz w pasie.
Uczucie znudzenia
Dodam jeszcze, że po tym jak odstawiłem jawi mi się bardzo wyraźnie, że to, że organizm "przyzwyczaja" się do kofeiny i po jakimś czasie nie reaguje to mit. Widzę teraz bez niej, że gdy ja spożywałem to cały czas były w tle efekty i cały czas miała wpływ, nawet po długim czasie, chociaż przestalem to zauważać. Te efekty w tle były np. takie, że ciągle wpływało na sen i nie zdawałem sobie z tego sprawy, i że jak była stresująca sytuacja to kawa wyraźnie dodawała paliwa do tego i potęgowała to.
05 stycznia 2024provide pisze: @matthewx u mnie to zauważyłem że bolą mnie palce chyba od wypłukanych witamin albo tego magnezu, no cóż zobaczymy jak ten niby czaj na mnie dziś podziała bo nie mam kawy.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Mam zamiar zredukować ilość wypijanej kawy z czterech do jednej, a w międzyczasie yerba matę.
Dodam od siebie, ze wypijanie dużej ilości wody i dobra dieta znacząco obniża skutki uboczne kofeiny. Tez wypijanie kaw po posiłku, a nie przed mam wrażenie, ze powoduje mniejsze straty. Nie żebym odczuwam jakos szczególnie skutki, ale zauważyłem ze kawe pije już kompulsywnie. Nawet jak nie mam ochoty i tak się niezdrowo pobudzam. Na pewno skutek pewien uboczny to o wiele mniejszy apetyt. Cera i włosy tez bardziej brzydka.
7 dni odstawienia to jest nic.
Nie zdziw sie, jak w ktoryms momencie dopadnie Cie wielotygodniowa/wielomiesieczna "depresja"/zmeczenie/adhedonia.
Wiadomo, ze zalezy od indywidualnego przypadku, ale zazwyczaj odejscie od kawy to kilka tygodni/miesiecy sinusoidy...
Minusy i plusy odstawienia, ktore wymienilas, sa typowe.
Jak ktos odstawia kofeine do zera to polecam stopniowe schodzenie z dawek (gdzie ostatnie zejscie z dawki juz wlasciwie "homeopatycznej" do kompletnego zera bedzie prawdopodobnie najtrudniejsze)
Jestem tego świadomy, w końcu przez ponad rok jechałem własciwie na długu energetycznym (picie kawy kradnie energie i nikt mi nie wmówi, że nie, skądś musi to być czerpane). No i dodatkowo zapewne przez cały ten okres w pewnym stopniu zaburzona architektura snu. Mniej głebokiego snu itd.
No, ale może nie będzie tak źle. Mam nadzieję, że dobrze to zniosę. Pytanie też czy wytrzymam te kilka tygodni, czy miesięcy, o których mówisz, w końcu jestem tylko człowiekiem, ale jak nie to będę cieszył chociaż z tego, bo szczerze powiedziawszy to już wydawało mi się, że nigdy nie uda mi się zrobić detoksu.
Najbardziej zależy mi na zwrocie energii, bo wiem, że po czasie występuje efekt, że ma się więcej energii niż przed odstawieniem w trakcie ciągu. Ja w sumie paradoksalnie już pod koniec tego ciągu kofeinowego nie miałem energii wcale, chodziłem ciągle jak zombie, rozdrażniony i wkurwiony.
To już teraz jest lepiej.
Niestety kawa będzie kusiła i obawiam się, że prędzej czy później do tego powrocę.
Jednocześnie pragnę nadmienić, że według mnie nieistotne jakie jest źródło kofeiny. kofeina to kofeina i tyle.
W sumie to kawę przedstawia się jako coś zdrowego, a ja bym z tym polemizował. Moim zdaniem to jest dobre rozwiązanie tylko doraźnie.
Ostatnio jedna osoba, którą znam trafiła do psychiatryka z silnymi objawami depresji i zaburzeń afektywnych..
Co ciekawe wystąpienie problemów poprzedzał okres jechania na potwornych dawkach kofeiny przez długi czas.
Przypadek. Nie sondzem, huehue.
Mam zamiar zredukować ilość wypijanej kawy z czterech do jednej, a w międzyczasie yerba matę.
Jeżeli mogę coś zaproponować, to kupuj słabe yerby, lekko muskające receptory, ze znikomą ilością kofeiny. A kawę kompletnie bym odstawił na twoim miejscu wtedy. Będziesz pił yerby więcej/częściej, ale nie będzie ona tak obciążająca kofeinowo dla organizmu, jeżeli kupisz easy odmianę.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Spotkanie z MSWiA. Nadszedł czas na odpowiedzialność, a nie kolejne tragedie
Wczoraj oficjalnie złożyliśmy [tj. Wolne Konopie] w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o pilne spotkanie z Ministrem Marcinem Kierwińskim. Równolegle przekazaliśmy list otwarty dotyczący tragicznej śmierci 19-letniego Aleksandra oraz innych dramatów, które w ostatnich latach wstrząsnęły opinią publiczną.
