Ale takie gadanie jest fajne i proste kiedy się jest naćpanym.
A tak na trzeźwo to wszystko jest zimne i chujowe a nagroda za to wszystko to po prostu sen albo granie na kompie pod koniec dnia.
Marne...
I podobnie ma chyba każdy kto jest od czegoś uzależniony.
Problem jest w tym że już się wie jak sobie umilić życie i potem jest już ciężko inaczej.
Gratulacje! 2 dni bez niczego to jest coś.
Mi się udało dotrwać do końca miesiąca.
Już mnie nie skręca fizycznie i psychicznie też mam się dużo lepiej... W nocy nie śpię zbyt dobrze ale poza tym wszystko ok.
Dzisiaj do pracy poszłam spacerkiem i było nawet przyjemnie.
Jutro wypłata... Straszny trigger dla mnie, ten moment w którym kasa wpływa na konto.
Diabeł będzie kusić.
Trzymam za ciebie kciuki. Teraz to są te najgorsze chwile, za niedługo na pewno będzie trochę lepiej.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Całkiem dobry plan, ale obawiam się że w mojej sytuacji nie byłoby to zbyt pomocne. Nie jestem już na etapie głodu, skończyły się epizody gorączkowego szukania odrobiny heroiny na resztkach folii aluminiowej i w pustych torebeczkach. Teraz to już jest kwestia siły woli a nie chwili szału na głodzie.
Zresztą nie mam kogo poprosić o powstrzymywanie mnie przed kupieniem.
Już w tej chwili mój facet wrócił z pracy i mnie przekonuje, żeby jechać jak tylko kasa wleci.
Dobrze i tak że do tej pory nie wiedział że mam schowaną kasę bo by mnie już od paru dni namawiał.
Także zobaczymy jak to będzie.
Jeśli mi się uda go przekonać żeby dał sobie spokój to super ale male są na to szanse. W najlepszym przypadku uda mi się spalić wszystko w jeden wieczór, nie odkładać na następne dni i nie rozpocznę następnego ciągu.
Takie życie. Jemu łatwiej, od potem tylko chodzi wkurwiony na cały świat przez parę dni, pije wino i śpi. I jeszcze od wyzywa mnie od ćpunek kiedy widzi że mnie skręca.
Nie mam chyba siły na wyciąganie jego i mnie razem z nałogu.
Jesteś z drugiej strony na przegranej pozycji bo zapewne towaru nie przepuścisz gdy będzie do tego okazja.
Wiem że nikt mnie nie zmusi.
No ale nie wiem czy dam radę wytrzymać.
Pokłóciliśmy się, krzyczał na mnie, groził mi, wypominał mi moje winy (prawdziwe i wyimaginowane) z ostatnich kilku lat...nie wiem czy po prostu stara się mnie doprowadzić do takiego stanu psychicznego żeby już mi było wszystko jedno czy po prostu sam nie radzi sobie z paranoją i agresją.
No trudno, co ma być to będzie. Ja się będę starać żeby wszystko było ok.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Święte słowa. Nie jest niestety takie proste. Już długo to trwa, przeszliśmy razem wiele.
Na razie mam spokój, dałam mu forse dla niego i kazałam nie pokazywać się w domu do wieczora.
To chyba jedyny sposób.
No nic, poszukam jakiejś fajnej gry, może zajmę się robieniem brzuszków czy coś, w końcu lato się zbliża...
I tak jestem z siebie dumna że tak to załatwiłam. Co prawda teraz trochę się mecze psychicznie bo jednak przez to znowu cały czas o tym myślę ale nie mam zamiaru się poddać.
Paliłaś w tym czasie?
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Długie trzymanie dymu z marihuany – czy zwiększa fazę? Fakty o wchłanianiu THC
To widok znany z każdego filmu o stonerach i wielu imprez. Ktoś bierze potężnego bucha z bonga lub jointa. Zaciska usta, robi się czerwony na twarzy. Wierzy, że trzymanie dymu w płucach sprawi, że marihuana zadziała mocniej.
Rząd za, kantony przeciwko: Czy Szwajcaria zalegalizuje marihuanę?
Parlament federalny chce zdekryminalizować konopie indyjskie w Szwajcarii. Jednak już etap konsultacji pokazuje, że sprzeciw wobec projektu jest duży.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
