24 listopada 2022theharewhohears pisze:1. Surówka z mięsem nakrapiana octem (surówka należy kojarzyć z: surowy, a nie jedzeniem). Przypiekanie podrażnionych zmysłów kwaśnohometową pikantnością, kosmiczno-obrzydliwa muzyka, i bycie prześladowaną18 stycznia 2011Kurwik pisze: 1) Ujmę od innej ździebko strony: Jaki był, na czym polegał stan naćpania który dziś określilibyście jako najpotężniejszy?
2) Który moment określilibyście jako "najdalszy"? Który najbardziej różnił się od całości codziennego życia i postrzegania tegoż.
2. Moment w którym ujrzałam, że gdy się nie rozmnożę to zostanę w piekle które zobaczyłam dosłownie jako ciasną piwniczkę na samym dole. Był to jedyny raz w życiu kiedy tak to postrzegałam - normalnie, całe życie jestem antynatalistką, czyli osobą przypisującą negatywną wartość narodzinom. Myślę, że dotarłam wtedy do jakiegoś prastarego zapisu biologicznego i rozumowałam przez moment z tego poziomu.
23 października 2020Dualizm22 pisze: CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
Jak przyjechali, to musiałem otworzyć drzwi i rozmawiać z nimi, więc od razu ogarnąłem i poczułem się dobrze, nie chciałem żadnej pomocy, ciśnienie miałem w normie, ale ratownik pierdolił coś, że dawka śmiertelna grzybów to kilka gramów (może pomylił z muchomorem) i nawet wezwali policję i zawieźli mnie na izbę przyjęć. Lekarz dyżurujący po rozmowie oczywiście mnie nie przyjął, bo nie chciałem, więc wróciłem do domu. Nauczyłem się, że jestem głupszy niż myślałem i tchórzliwy, a także, że ratownicy mają małą wiedzę medyczną.
Dodano akapity / 909
chcąc przejść jak najszybciej przez pasy szalenie szybko przejechał przede mną samochód, dostałem od niego niezłego stracha i idąc dalej myślałem że samochód mnie potrącił i zginąłem, trafiłem więc do innej rzeczywistości w której mojej duszy pozostało z nią rezonować, to zdumiewające jak mocno w to wierzyłem, na kilka sekund po zajściu na pasach moje pole widzenia zaczęło się wypiętrzać, linie horyzontalne zaczęły się fraktalizować i całość wyglądała jak z okładki innerspeaker tame impali, robiąc w tej sytuacji kilka kroków naprzód czułem się jakbym wracał do momentu sprzed kilku kroków, aby uciec z tych pętli myślowych starałem się uporczywie znajdować nowe elementy krajobrazu, mowa o prostych rzeczach typu hydrant lub samochód, ale kiedy skupiałem się na owych przedmiotach w mojej głowie rozkwitała klarowna artystyczna interpretacja tychże przedmiotów, wyglądały nieintencyjnie jak skończone dzieła sztuki, dlatego cieszyłem się tym jak wygląda śmierć, nabrałem wielkiej harmonii wobec myśli o niej, nie potrafiłem czuć jakiegokolwiek lęku w kwestii umierania.
Wybrałem pójście przejściem podziemnym niżeli podwójnymi oświetlonymi zazwyczaj czerwonym światłem pasami, czułem że stanie w miejscu w takim stanie świadomości musi być czymś nieprzyjemnym i na ten moment nie chciałem się na to skazywać, w ciągu tego pietnasto minutowego powrotu do domu ciągle sluchalem reggae które brzmiało całkowicie mi obco, jednak gdyby nie ta muzyka czułbym że byłoby to mniej znośne doświadczenie, wielki jednak miałem problem z tym jak mocno moje słuchawki wygłuszają świat dookoła, budziło to jakaś dziwną niepewność jednak wolałem to niż brak muzyki, kiedy chciałem ją zmienić zauważyłem niepokojąco mocne falowanie obrazu co zniechęciło mnie do zmiany muzyki na bardziej komfortową, kiedy już wróciłem do domu wpadłem na pomysł zażycia kąpieli w której finalnie czułem się jak w czyścu, czułem jakbym gorącą wodą oczyszczał duszę, podczas gdy z głośnika słuchałem mindflowers od ultimate spinach, czułem synestezyjnie jakby klawisze hammonda masowały moje ciało, czułem ich ciężkość na całym ciele, były one czymś wielkim w tym momencie, czego nigdy nie potrafiłem zrozumieć na trzeźwo, tak i teraz nie potrafię do końca przekazać potęgi tego dźwięku jaki wtedy poczułem, na prawo ode mnie znajdowała się zasłona prysznicowa na której znajdowały się kwadraty ułożone w większy kwadrat, wszystkie te kwadraty biegły w poziomej linii w prawą stronę pola widzenia, którego obrzeża były najmocniej zniekształcone we fraktalne formy a ja zmieniając ciągle temperaturę wody czułem się jak kapitan statku kosmicznego z filmu dark star.
Kiedy wreszcie wyszedłem z wanny nieustannie towarzyszył mi efekt rozmazującego się obrazu, tak jakby mój mózg w psychodeliczny sposób nie nadążał za rejestracją obrazu, niedługo potem doświadczenie bardzo wyraźnie straciło na sile, całe te doświadczenie było bardzo pozytywne choć czuję że przekazałem jedynie mały ułamek mocy tego doświadczenia.
czuję się bardzo dzielnie z faktem że pływałem w tak jak na moje standardy głębokiej wodzie.
potem na dobry sen dopaliłem na drugie płuco.
Dodano akapity / 909
13 grudnia 2022serotoninowy pisze: Ciekawe. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem na mj choć przepaliem z 1kg luźno. Brzmi jak jakiś potezny trip na grzybach lub LSD.
Na drugim miejscu była jazda po klefedronie, który coś mi się wydaje, że chyba nie do końca nim był. Jak to miałem w zwyczaju, znając swoje możliwości załadowałem blisko 0,5 g oralnie (nie pamiętam za bardzo całości doświadczenia, całkiem możliwe, że miało w tym udział jakieś rc benzo, w którym również w owym czasie lubiłem się zanurzać), po czym doświadczyłem najsilniejszego w życiu tzw. nieogaru, strasznie silnego klatkowania obrazu i chyba wywalonego pod sufit libido, bo pamiętam że leciał na monitorze jakiś pornol, a ja nie byłem w stanie zamknąć okna tak mnie poniewierało xd
Po położeniu się spać miałem koszmarne zwidy jeszcze zanim zasnąłem. Patrząc na górną część futryny od drzwi pokoju widziałem jak wdziera się tam mrok, drzwi jakby odginają się wgłąb korytarza by zza nich zaczęła wyłaniać się twarz rodem z serii filmów "Krzyk". Nie miałem wtedy nawet siły by krzyczeć, ale miałem taką ochotę ze strachu.
Było grubo.
Fuzja postów / 909
Ok, wariat dostał łyżkę karmy więc odbiera to jako sygnał do rozwinięcia pierwszego akapitu poprzedniego postu xd oraz nagrodę za sam post.
Otóż, jak na syntetyczne kanna (nie badałem składu, nie jestem pewien w 100% co tam było, ale sklep był wiarygodny i stołowałem się tam przez dłuższy czas) bad trip ten był bardzo nietypowy, a przeżyłem ich kilka. Od silnego bólu głowy i uczucia nadchodzącej zagłady po krótkotrwałe urwanie filmu, rzucanie się po ścianach, wymiotowanie krwią, wzywanie szatana i walenia głową w szyby (powtórzyło się to dwukrotnie i wtedy rzuciłem na dobre moją ulubioną grupę dragów).
Nie pamiętam ile tego suszu zużyłem, ale używałem lufy więc nie więcej niż jedno nabicie, bo wjazd był zawsze natychmiastowy i nie w głowie mi było dobijanie, chyba że towar był naprawdę lajtowy. Nie był to też mój pierwszy raz z tą konkretną maczaną, bo miałem w zwyczaju najpierw stopniowo badać temat od najmniejszych ilości. Po prostu nic nie zapowiadało, że gdzieś za rogiem czai się tak potężna w konsekwencjach granica.
Po wypuszczeniu dymu poczułem mocno w kościach, że coś jest nie tak i zacząłem wychodzić z pokoju, by zaraz za drzwiami wyłożyć się na korytarzu, całkowicie sparaliżowany, lecz z otwartymi oczami. Pamiętam widok na schody z drzwiami na poddasze, wszystko było jednak rozmazane i miałem nieodparte, fizyczne wręcz uczucie jakbym był w jakiegoś rodzaju kokonie, mocno skrępowany. Po chwili zacząłem widzieć z oddali ogromne, sięgające chmur drzewo, od którego korony, przez pień i korzenie, aż po ziemię na której "stałem" przepływało mnóstwo pulsujących czerwonym światłem żył. To była część wizualna tego doświadczenia.
Towarzyszyły mu dźwięki, które bardzo przypominają 17-sekundowe nagranie rzekomo zarejestrowane w Supergłębokim Odwiercie Kolskim (ponad 12 km pod ziemią), tylko takich głosów ludzi, jakby żywcem obdzieranych ze skóry były setki. To wszystko byłoby całkiem do zniesienia gdyby nie uczucie, które można teoretycznie nazwać trwającym niemal w nieskończoność silnym atakiem paniki. Jeśli miałbym to jednak ubrać w jakieś słowo, był to istny, niewyobrażalny, psychiczny terror + ta całkowita bezsilność, brak możliwości ucieczki. Każda sekunda nieobecności w "normalnej" rzeczywistości przekładała się na tygodnie, jeśli nie miesiące w tym chorym, pojebanym świecie.
Trwało to z mojej perspektywy tak długo, że stopniowo zapominałem iż istnieje cokolwiek poza tym, czego doświadczam. W pewnym momencie straciłem całkowicie nadzieję, że to się kiedyś skończy. Nagle jednak wszystko ustało, a ja odzyskałem władzę nad ciałem i zobaczyłem twarz matki wyglądającej zza schodów prowadzących w dół mieszkania. Musiało więc to w rzeczywistości trwać naprawdę krótko. W życiu nie poczułem większej ulgi (no może nie licząc wjazdu U-47700) i radości z tego, że żyję. Ogólnie poza tym krótkim incydentem myślałem, że jestem w całkowicie beznadziejnej sytuacji, ale od tamtej pory zacząłem mocno doceniać to, co mam.
Brałem w życiu różne rc tryptaminy, lizergamidy, ogólnie dysocjanty, stimy, euforyki, inne kanna, opio, benzo, lecz nic nie dało mi tak popalić jak to coś. Najlepiej wspominam czasy (5+lat) z serią JWH i THJ, które zaczęły mieszać się z wychodzącymi w tamtym czasie coraz gorszymi truciznami, ze względu na kolejne delegalizacje, oraz stopniową zmianą zażywanych substancji spowodowaną gratisem w postaci 4-CMC xD
Był to najgrubszy bad trip jakiego doświadczyłem.
https://www.youtube.com/watch?v=IvGHyxyqHXo
Ten kawałek oddaje namiastkę klimatu.
Polacy a marihuana w 2025 roku: Co mówią najnowsze badania?
Jeden na dziesięciu trzydziestolatków pracuje pod wpływem. Naukowcy biją na alarm
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
Donald Trump podpisał ustawę rekryminalizującą produkty z konopi zawierające THC
Historyczny zwrot w amerykańskiej polityce konopnej. Prezydent Donald Trump podpisał ustawę budżetową, która zawiera kontrowersyjne zapisy. W praktyce oznaczają one rekryminalizację konopi w USA. Nowe prawo uderza w tysiące produktów z THC, w tym popularne Delta-8. To radykalne cofnięcie liberalizacji, którą Trump sam wprowadził, podpisując słynną ustawę Farm Bill w 2018 roku. Decyzja zapadła po tygodniach paraliżu rządu. Izba Reprezentantów przyjęła pakiet w środę, głosami 222 do 209.
"Zielone kliniki" w Polsce do likwidacji. Chcą zmian przepisów ws. marihuany
Do Ministerstwa Zdrowia skierowano pismo z prośbą o niezbędne działania dotyczące zasad ordynacji produktów leczniczych z konopi innych niż włókniste. - Projektowane przepisy stanowią odpowiedź na obserwowany w praktyce proceder komercjalizacji procederu ordynacji produktów konopnych poprzez masowe powstawanie tzw. zielonych klinik - wskazał petytor.
Palenie marihuany na mrozie: Dlaczego „faza” uderza dopiero po wejściu do ciepła?
Stoisz na balkonie, skulony w kurtce, przestępując z nogi na nogę. Jest minus pięć stopni. Odpalasz jointa, zaciągasz się mroźnym powietrzem i… masz wrażenie, że to nic nie daje. „Słaby temat?” – myślisz. Dopiero gdy wchodzisz do ciepłego salonu i zdejmujesz czapkę, rzeczywistość uderza Cię z siłą pociągu towarowego. Nogi robią się miękkie, a głowa nagle waży tonę.
