Witam sytuacja wyglada tak ze 19 lat temu jak się urodziłam to urodziłam się z wada serca-3 dziury. Potem była operacja i wszystko elegancko, lekarz 3 lata temu na kontroli powiedział ze serce zdrowe jak dzwon, jak u normalnego człowieka.
Brałam w życiu kodeinę, wiadomo marichuane, No alkohol, energetyki nie są problemem, mefedron raz wleciał i zyje.
Teraz pytanie, czy skoro mefedron nic mi nie zrobił, nie było żadnych złych objawów po zażyciu, to przeżyje biorąc MDMA w krzysztale bądź kokainę?
Mysle ze nic się nie stanie ale jednak z chęcią poznam opinie bardziej doświadczonych.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
W chwili spożycia MDMA powoduje wzrost ciśnienia i trachykardie. Podobne efekty daje wysiłek fizyczny. Jeżeli jesteś w stanie przebiec kilka kilometrów lub wspiąć się w górach np. 500 metrów to relatywnie niskie dawki (tj 150mg, max 200mg na całą sesję) nie będą zagrożeniem. Byłbym jednak bardzo ostrożny z wyższymi dawkami.
Suplementy nie pomogą na serce. Być może pomagają na zejscie, ale co do tego to jestem sceptyczny. Ja nie mam zejść, nawet po bardzo dużych dawkach. Mam jednak pewność, że biorę czyste MDMA.
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
