Niestety długi czas na maks dawce nie zmienił absolutnie nic. Imo najsłabszy z dostępnych, albo ja za trudna.
Do pewnego etapu jest zwyczajnie świetny, potem jakby się coś blokowało w tym jego efekcie terapeutycznym.
Mówię bardziej z relacji innych osób, bo moje wrażenia z czasu na esci jego samego działania bardzo były zakłócone wiadomymi praktykami.
W zeszłym roku ten środek by mi jakoś sensownie pomógł, jakbym tak go głównie potraktowała, jako pomoc, a nie wsparcie w ćpaniu, chujowych nastrojach po grzaniu i zbieracz serotoniny do odczuwania 5 minutowych wyjazdów koki, to może bym się tak nie rozpierdoliła całkowicie i totalnie. Jakimś cudem w ogóle ZSa nie dostałam ani razu.
Co też potwierdza, albo się leczysz, albo ćpasz.
I farmakoterapia zawsze z sensowną terapią, zwłaszcza, jak ma się podatności na działanie leków w ogóle;)
Nabiorę więcej dystansu, to kiedyś opiszę tragedię długofalowych efektów takich zjebanych, debilnych praktyk.
Z tym, że obawiam się, iż obecnie nadal jestem i długo jeszcze będę w fazie zbierania materiału do tej relacji.
@CATCHaFALL ja już nie mogę i nie chcę żadnych prochów, jedziemy na Antarktydę leczyć się krioterapią?
Zimno jest zajebiste i serio mówię, opiowrakom i tak ciągle zimno, a podkręcając minus doznaje się na prawdę niesamowitych efektów, bez jednoczesnego wyniszczania się doszczętnie i gwałtownie :D
Próbowałem psychoterapii, ale tak źle się podczas niej czułem, że odpuściłem. Jak siedzisz u terapeuty i czujesz się jak debil, który zawraca komuś głowę swoimi wyimaginowanymi problemami do tego stopnia, że w trakcie wizyty wstajesz i wychodzisz bez słowa, żeby nigdy więcej nie wrócić - to znaczy, że coś nie gra i chyba nie jesteś jeszcze gotowy na terapię. A terapeuta był fajny, nie było dużej bariery między nami.
Więc zostałem przy samej farmakoterapii.
Po pół roku i braku zadowalających efektów psychiatra stwierdził, że to nie ma sensu, trzeba odstawić i po kilku dniach przerwy przejść na duloksetynę. Za miesiąc kontrola.
Odstawiłem escitalopram i niespodzianka. Humor mi się bardzo szybko bardzo poprawił, mam dużo więcej energii, nie śpię w dzień, czerpię ogólnie więcej przyjemności z różnych rzeczy i w ogóle się czuję tak, jakbym właśnie zaczął brać jakiś antydepresant, a nie przestał. Tak jakby escitalopram nie pozwalał mi wyjść z dołka zamiast w tym pomóc. Do tego stopnia że zaczynam wątpić w sens przechodzenia na SNRI, no ale nad tym muszę się jeszcze zastanowić, bo to może taki efekt odbicia. Serotonina mi spada i schodzą efekty związane z jej dużą ilością, a noradrenalina i dopamina to osobny temat.
Bardzo jestem ciekaw co mi na to psychiatra powie na kolejnej wizycie. Wiem, że antydepresanty pomagają wielu ludziom, ale wychodzi na to, że szkodzić też mogą. A może to ja jestem jakiś pojebany. Nie wiem.
"Rutyna to rzecz zgubna "
25 marca 2022Malinowy Chrusniak pisze: Przez ostatnie półrocze brałem escitalopram z uwagi na potężne załamanie nerwowe (bez związku z narkotykami), zaburzenia lękowe, problemy z nastrojem, snem i tak dalej. Najpierw 10 mg, potem 15 i w końcu 20. Efekty - przestałem być pogrążonym w depresji kłębkiem nerwów ze skłonnościami samobójczymi i zamieniłem się w zobojętniałego, pozbawionego chęci do życia (i niezycia też) wiecznie śpiącego misia ze skłonnością do zajadania nudy. Przytyłem dwanaście kilogramów, oczywiście nie przez samo SSRI tylko dlatego, że nie widziałem sensu w tym, żeby nie wpierdalać zawartości lodówki w celu poprawy humoru. W takiej stagnacji da się całkiem nieźle funkcjonować na co dzień, ale do poczucia dobrostanu psychicznego to było bardzo daleko.
Próbowałem psychoterapii, ale tak źle się podczas niej czułem, że odpuściłem. Jak siedzisz u terapeuty i czujesz się jak debil, który zawraca komuś głowę swoimi wyimaginowanymi problemami do tego stopnia, że w trakcie wizyty wstajesz i wychodzisz bez słowa, żeby nigdy więcej nie wrócić - to znaczy, że coś nie gra i chyba nie jesteś jeszcze gotowy na terapię. A terapeuta był fajny, nie było dużej bariery między nami.
Więc zostałem przy samej farmakoterapii.
Po pół roku i braku zadowalających efektów psychiatra stwierdził, że to nie ma sensu, trzeba odstawić i po kilku dniach przerwy przejść na duloksetynę. Za miesiąc kontrola.
Odstawiłem escitalopram i niespodzianka. Humor mi się bardzo szybko bardzo poprawił, mam dużo więcej energii, nie śpię w dzień, czerpię ogólnie więcej przyjemności z różnych rzeczy i w ogóle się czuję tak, jakbym właśnie zaczął brać jakiś antydepresant, a nie przestał. Tak jakby escitalopram nie pozwalał mi wyjść z dołka zamiast w tym pomóc. Do tego stopnia że zaczynam wątpić w sens przechodzenia na SNRI, no ale nad tym muszę się jeszcze zastanowić, bo to może taki efekt odbicia. Serotonina mi spada i schodzą efekty związane z jej dużą ilością, a noradrenalina i dopamina to osobny temat.
Bardzo jestem ciekaw co mi na to psychiatra powie na kolejnej wizycie. Wiem, że antydepresanty pomagają wielu ludziom, ale wychodzi na to, że szkodzić też mogą. A może to ja jestem jakiś pojebany. Nie wiem.
Ale wiem że są ludzie którzy mówili że byli sanni przez cały dzień.
Zauważ jednak że escitalopram zażywa się rano także coś musi być na rzeczy że ma aktywizować.
Ps: u mnie ostatnio w aptece escitalopram actavis podrożał do 17 zł i zmienił szatę graficzną na opakowaniu. notabene na brzydszą
"Rutyna to rzecz zgubna "
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom
Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.
Mentzen radzi młodym, by pili alkohol i palili. "Nie piją (...), nie ma z tego dzieci"
Zdaniem Sławomira Mentzena młodzi ludzie powinni robić tylko trzy rzeczy: uczyć się, pracować i... pić alkohol. Swoimi przemyśleniami prezes Nowej Nadziei i lider Konfederacji podzielił się w środę, 20 maja, podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina.
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA
Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.
