Na marginesie – historia zainteresowania ludzi trucizną salamander jest całkiem wciągająca, polecam dla ciekawskich. Jednak wątek nie o tym.
Krążą plotki, że salamandryna może działać halucynogennie czy nawet być afrodyzjakiem, ale to raczej mit, ot wynik medialnej paplaniny. Tutaj przechodzimy do ciekawostki jaką jest "Salamander brandy", słoweński alkohol mający posiadać w.w. bardziej pożądane właściwości. Dla ostudzenia zapału od razu napiszę, że to też wzięło się z jakiegoś pismaka, na podstawie ludowych podań oraz tradycji destylarskiej Słoweńców, owa brandy w zasadzie nie istnieje, jest popkulturowym mitem.
Ci, którzy trafili tutaj szukając nowej substancji odurzającej mogą skończyć czytać i szukać dalej – źle trafiliście! A ci, których interesuje taki okołonarkotykowy klimat, niech się nie martwią, bo odrobinę przybliżę tutaj temat "Salamander Brandy".
Wyżej wspomniałem o ludowych przekazach: prawdopodobnie jedną z inspiracji do powstania tego mitu mogła być opowieść o wiejskiej kobiecie, która przygotowywała alkohol wrzucając do niego salamandrę. Taki zatruty trunek doprowadzał do szaleństwa ludzi, którzy go spożyli. Znalazł się jednak miłośnik tego napoju, z którym kobieta lubiła wychylić kieliszek. Był nim sam Diabeł! Odwiedzał tę wioskę w różnych niecnych celach, ale jednym z nich była właśnie chęć napicia się. Zły po wstawieniu się napojem z płaza biegał po wiosce, a jego dudnienie było słychać w całej okolicy.
Z kolei sama nazwa "Salamander Brandy" to określenie, które faktycznie w Słowenii funkcjonuje, z tym, że nie nazywa się nim psychodelicznego drinka, a oszukane brandy. Nie ma jednej, konkretnej definicji takiego brandy, ale generalnie chodzi o coś innego, niż zwykły etanol i zazwyczaj nie ma to związku ze zwierzętami. Podejście lokalsów do tego prezentuje się mniej-więcej tak: wstyd dla tych, którzy to przyrządzają, współczucie dla tych, którzy je spożyli. Mowa raczej o przypadkowym spożyciu, bo nikt o zdrowych zmysłach nie zrobiłby tego celowo.
Teraz przejdźmy do narodzin "Salamander Brandy" w popkulturze. Pierwszy artykuł na ten temat ukazał się w całkiem wiarygodnym (podobno), słoweńskim czasopiśmie "Mladina" i został napisany przez lubianego dziennikarza. Opisał temat jako interesujące odkrycie rodzimego, psychodelicznego trunku, wcześniej nieznanego szerszej publiczności. Za bazę posłużył mu powyższy folklor i destylarska tradycja w danych regionach, a jeśli faktycznie spróbował tego wynalazku i nie skłamał w "trip reporcie", to doświadczył efektu placebo. Podobno trochę się namęczył próbując to zdobyć. A co było dalej? Podchwyciły to inne media (u nas pisano o tym w czasopiśmie "Focus"), pojawiły się zeznania osób, które rzekomo próbowały "Salamander Brandy", historie o tym zaczęły być pokazywane w telewizji i tak dalej... Zresztą, znamy to z naszego polskiego podwórka.
A czy znaleźli się śmiałkowie, którzy przyrządzili takie brandy na podstawie medialnych doniesień? Owszem! Narkotycznego działania nie doświadczyli. Zaś sam autor dzisiaj przyznaje, że pewnie wypił zwyczajny alkohol, a nie żaden psychodeliczny eliksir.
To tyle ode mnie. Ten post to w zasadzie streszczenie czegoś dłuższego i ciekawszego, koniecznie sprawdźcie, jeśli was zainteresowałem! Tytuł źródła to "Salamander Brandy: "A psychedelic drink" between myth and practice of home alcohol destillation in Slovenia". Serdeczności!
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Straż Graniczna zatrzymała ośmiu przemytników wykorzystujących balony meteorologiczne
Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali kolejnych ośmiu przemytników wykorzystujących balony meteorologiczne do przemytu papierosów z Białorusi do Polski - poinformował w piątek (13.02) szef MSWiA Marcin Kierwiński. Dodał, że w tym roku w podobnych sprawach zatrzymano łącznie 16 osób.
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?
W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.
CBŚP i Policja Ukrainy rozbiły międzynarodową siatkę producentów narkotyków syntetycznych
36 zlikwidowanych laboratoriów, setki przeszukań i tony zabezpieczonych substancji – to bilans skoordynowanej operacji przeprowadzonej przez Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Policję Ukrainy przy wsparciu Europolu. To jedno z największych uderzeń w podziemie syntetycznych narkotyków w Europie Wschodniej.
