Tu u mnie jest pare miejsc w których zawsze spotka się ludzi którzy wiedza czego chcą i ludzi którzy to maja.
Znam paru pomieleńców co przez zjebany Messenger wypisują wszystko na pełnej kurwie, znam i na tym znajomość się kończy bo nie będę sobie robił przypału.
Niby są „szyfrowane aplikacje” whatsapp, chodź od kiedy należą do Messenger nie ufam im, zreszta żadnej apce jakoś nie ufam, telegram, Signal nawet w połączeniu z VPN jakoś nie wierze w ich „szyfrowanie”.
Mam drugi telefon, starodawny, bez neta bez GPS, Sony Ericsson S500i, żadne sreski kreski esemeski jedynie krótkie połączenia głosowe. SIM nie na mnie No bo jak. W pozostałych urządzeniach celowo rozjebane aparaty, czujniki lokalizacji bądź chociaż zaklejone aparaty stłumione mikrofony. Czytałem coś o marce telefonów BlackBerry, ponoć pare lat temu najbezpieczniejsze ale technika idzie do przodu i już tak kolorowo nie jest ponoć. Na necie są telefony niby całkowicie szyfrowane ale i o takich się naczytałem a ceny to jakiś cyrk. Z czego Wy korzystacie? Jak dbacie o własne bezpieczeństwo na rynku?
Każdy ma coś na sumieniu, ja zbieram sobie od dawna i trochę liczę się z tym ze ktoś mnie w końcu podpierdoli, albo sam zrobię zbyt wyraźny błąd, ale póki się da wolałbym tego uniknąć i usiąść trochę na dupie.
Też chyba wjeżdża mi jakaś pierdolona paranoja bo coraz więcej zabawnych samochodów widuje, coraz częściej wracam okrężnymi drogami, wyłączam wszystkie telefony poza Ericssonem, router, psychologiczna wojna, pewność siebie... paradoksalnie uciszam temat materiału, siadam na dupsku w dużej mierze a paradoksalnie kręci się tego więcej niż za czasów świetności firmy.
Jak myślicie paranoika od ćpania? Czy zasadne obawy? Bezpieczeństwa nigdy dość ale coś czuje ze zaczynam mieć za mocno pomielone w bani.
Mieszkam w bloku, może obserwują kogo innego? Ale nie tylko na chacie się ryje. Pracuje w dość „specyficznym” miejscu, maszyny, kasa, sypie i pali się wszystko co możliwe. Kminie nad zmianą pracy, problem w tym ze mi tu wygodnie, jakiegoś rodzaju przykrywka, uzbierana baza klientów, tak na prawdę cały dzień się opierdalam, albo napierdalam w wiedźmina, ewentualnie lecę w kime jak nie ma klientów i jeszcze mi za to płaca a płaca dość przyjemnie, na weekendy zazwyczaj pracuje a tak na prawdę kręcę melanż tańczę sobie, tu coś sprzedam tu coś kupię. Tu coś wale tu coś pale, interes się kręci życie na wiecznym melanżu.
Jednak bezpieczeństwo ponad wszystko i na weekendy tez biore mniej zmian. Celowo ograniczam sam sobie, to trudne mając tego w chuj, ale możliwe i potrzebne, bo może mam wystarczająco rozpierdolona psychikę.
Trzymajcie się, nie dajcie się psom, odpalone blanty w górę, kreski na stół, wszystkich nas nie złapią!
Dodano akapity dla czytelności | 909
Owszem, można ustalić z kim sie kontaktowałeś, ale jaka była treść tego już nikt sie nie dowie. Osławiony Pegasus też nie jest przeznaczony by słuchiwać drobnych ćpunów czy dilerów.
Nakłady czasu i środków na podsłuchiwanie zabezpieczonych połączeń są zbyt wysokie by stosować je w tak pospolitych sprawach. Prościej jest złapać jakiegoś miękiszona który jak na spowiedzi opowie kto z kim, gdzie i za ile.
Tak zwany Wielozakonnik
Z tytułem Zakonnego Doktorka
Andriej Kardynał Wyszyński
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
