Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 22 • Strona 1 z 3
  • 159 / 12 / 0
Jak to u Was jest z przyjmowaniem substancji psychoaktywnych ? Macie ''bana'' na jakieś narkotyki ? Po prostu nie możecie ich brać bo albo powodują psychozę, depresje, silnie uzależnia, nie ciekawi nas ta faza, etc.
U mnie jest tak, że mogę jedynie czasem wypić :wino: i brać benzo. :tabletki:
Psychodeliki odpadają bo mnie schizuja, typowych stymulantów nie lubię [ tylko energetyki i kawa ] w opio bylem wjebany i nie chce wracać bo popłynę.
Uwaga! Użytkownik Luzing jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1079 / 126 / 3
Od jakiegoś czasu nie mogę stimów przyjmować mocniejszych niż concerta bo zawsze się to kończy jakąś krzywą fazą kardioakcjami i ogólnie jest chujowiej niż na trzeźwo. Od jakichś 4 lat tak mam i w sumie to dobrze.
  • 110 / 8 / 23
Nie powinienem brać zolpidemu i giebla bo mi odbija
mocniejszych opio od tramu niet
Uwaga! Użytkownik snoopdogg nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1830 / 497 / 0
Na stimy mocniejsze niż metylo, zwłaszcza ketony, bo szmacą niemiłosiernie.

Na GBL, bo pod jego wpływem zrujnuje sobie życie w nie więcej niż dwa miesiące.

Na alkohol, trzustka już dawała objawy ostrzegawcze, żołądek nie chciał przyjmować w żadnej postaci, psycha siadała, klin za klinem prosto do piekła. Dla mnie picie= śmierć.

Na trawę, bo niepozorna a ogłupia, paranoizuje i demotywuje.

XTC, bo wiecznie jestem na SSRI.

Powinienem zbanować jeszcze opiaty, bo powrót z "poczucia pełni" do pierdolonej pustki coraz trudniejszy. Powinny mi grać w głowie trzy pogrubione wykrzykniki po treści ZOSTAW TO GÓWNO BO JESZCZE BARDZIEJ SIĘ ZRUJNUJESZ. :rzyg:
życie jest zbyt krótkie, by dwa razy oglądać to samo porno.

Powiadacie, że dobra sprawa uświęca nawet hejting?? A ja Wam mówię: dobry hejting uświęca każdą sprawę.
  • 10 / 3 / 0
mj - mnie już ani nie bawi, ani nie uczy. Uszkadza pamięć i odkleja. Od 9 miesięcy bez kontaktu.

alkohol - na szczęście nigdy nie był mi pisany. Zawsze źle się czuję i zawsze złym doradcą jest.

Fenyle/XTC - czuję, że powinienem przestać, ale na razie nie umiem. Uszkodzony wzrok (pomijam HPPD), coś na zasadzie skrzepów w gałce ocznej.

Póki co, umiem się przeciwstawiać pozostałym przyjemnościom w nadmiarze.

Ewentualnie, stosować na tyle okazyjnie, żeby nie odczuwać większych szkód.
Większych.
Szkód.
  • 481 / 63 / 0
amfa, bo lecę od razu bokiem tydzien-dwa-trzy. pozostałość z moich ciągów które trwały latami, między 5 a 10 lat densingu z białą kurwą.

kanna, bo j/w - od razu ciąg i sprowadzenie do poziomu ameby

meth - bo to mój pakt z diabłem, moja gehenna. codziennie o niej mysle, jak znow dopadne w swoje łapy to boje sie ze nie przestane juz walic tego gowna. to jest za mocne, za dobre.

ketony - bo to aktywuje instant cisnienie, bo zjem kazdy kamien dopoki nie zobacze dna samary. ale tak ma chyba kazde ketozwierze %-D

alko - to samo. dwa lata nie pije nic a nic, mam nadzieje ze sie utrzymam bo powrot oznacza kolejne padaczki i czekanie na smierc
  • 1305 / 162 / 0
alkohol + metkatynon i.v
Bo to jest dla mnie koniec "normalności " a zaczyna się etap szmacenia się totalnego dna i podłoga cała we krwi od iniekcji
Uwaga! Użytkownik Anabolik nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 389 / 28 / 0
@Anabolik szkoda mi Ciebie że ten metylokatynon czy metkatynon bierzesz. Przecież każdy strzał może być twoim ostatnim jeśli chodzi o manganizm.
Zakazane dragi to takie które powodują "niekończącą się dorzutkę" czyli na czele z katynonami i opioidami dla mnie.
Chociaż opioidy nie cisną na dorzutkę aż tak jak robią to katynony.
Uwaga! Użytkownik vzpe nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 917 / 235 / 0
THC - niestety depersonalizacja i depresja , speed - nadciśnienie i problemy z sercem , halucynogeny aż boję się pomyśleć, alkohol - wątroba zajechana, benzo - zidiocenie i wieczna faza na spanie, opio - finansowy dołek i równia pochyła do grobu. Jedyne co biorę to metadon i palę zioło cbd, poza tym tytoń i kawa. Wiem że metadon to syf .
  • 68 / 16 / 0
Benzodiazepiny - czuję się jakby utrudniały mi oddychanie, jestem wyłączony z życia społecznego a jestem ekstrawertykiem i to męczy. Tylko alprazolam w małych ilościach jest mi przyjazny.
Opioidy - ze względu na astmę boję się depresji oddechowej więc nie zamierzam igrać z ogniem, zresztą każdy "normalny" odradza mi opio.
DXM - podobnie jak opioidy, boję się, że mnie poryje i se ujebie że mam problem z oddychaniem, po za tym sprawia wrażenie gimbusiarskiej używki.

W gruncie rzeczy unikam depresantów i metamfetaminy, której nigdy nie chciałem stosować, lecz się zdarzyło przypadkiem
ODPOWIEDZ
Posty: 22 • Strona 1 z 3
Newsy
[img]
Prawie 60% rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa

Prawie 60 proc. polskiego rynku e-papierosów funkcjonuje poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Nowy raport Fraunhofer IIS pokazuje, że Polska jest jednym z europejskich liderów nielegalnego obrotu produktami do waporyzacji, a skala problemu może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.

[img]
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku

Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.

[img]
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa

Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.