03 stycznia 2021Macz3k pisze: No ja nie wiem czy taki delikatny i łatwo go przebićZależy kto jakie dawki ładuje
![]()
Chyba, że o innej klasu jaraniu mówimy, ja mówię o kozakach ;)
Nieco ponad tydzień temu spotkałem się z ziomkiem. Miałem przy sobie grama emy, i 0.4 mefa (albo czegoś, co działało bardzo podobnie do mefa). Nie miałem w planach tykać emy, bo chciałem sobie ją zostawić na sylwestra, plus byłem zdania że co za dużo to nie zdrowo. No cóż, zdanie się zmienia XD ale po kolei.
Najpierw poszło 200mg na łebka. Poszło na dwie dziurki - nie dało się w jedną na raz, bo szybko zatykało nos. Po aplikacji szybkie ogarnięcie stołu, napoje w pobliżu i hop do wyrka. Weszło totalnie szybko, potężny nieogar i serce napierdalajace jak po maratonie, ale wtedy to się nie przeszkadzało. Stan silnie euforyczny minął po 20-30 minutach i na pierwszy plan weszła gadana i spid.
I wtedy kumpel zaproponował eme. Zwyczajnie, na trzeźwo, bym odmówił, ale że miałem wyjebana pewność siebie, a wiedziałem że mef już całkiem niedługo zacznie schodzić, to powiedziałem dobra, jedziemy.
Z racji, że ostatnie spotkanie z ema 140mg było dla mnie nieco niedosytem, postanowiłem zarzucić 160mg. Kumpel zażyczył sobie 200. Po rozpuszczeniu w napoju, wypiciu ohydnych resztek znowu wyrko.
Po 20-30min kumplowi zaczęło wchodzić. A ja? Siedzę sobie, patrzę jak mu wchodzi gadana eufo etc... a ja nie wiem czy to nadal mnie trzyma mefa, czy może wchodzi ema. W każdym razie było to dalekie od stanu, który uświadczyłem po 140mg.
Odczekałem jeszcze z 20min i mówię nie no kurwa, chyba za mało wrzuciłem. Postanowiłem dociągnąć 40mg, aby dobić do tych 200mg.
Przygotowałem niewielka krechę, ściągam... i absolutnie nic nie poczułem. Normalnie jakbym powietrze wciągnął (dodam, że po mefieniu płukałem wodą nos kilkukrotnie i go wydmuchałem). Wracam do wyrka. Czekam kolejne 20 min i nadal nic, podczas gdy ziomek ciągle mi nad uchem gada, że ema to jest to. Wkurwilem się. Wstaje o kreślę na oko 80-100mg i wciągam. Znowu bezbolesna aplikacja. Po tym zabiegu jednak po kilku minutach zaczął mi wchodzić potężny nieogar, ale bez charakterystycznej euforii. W takim nie ogarze sobie siedziałem i słuchałem muzyki. Ziomek ciągle coś gadał, ja zaś nie miałem zbytnio ochoty gadać (tlumacze to dołkiem dopaminowym po mefie). Po jakimś czasie, chyba po godzinie/półtorej postanowiliśmy dorzucić oral. Padło znowu na 200mg. Ja jednak, z racji że byłem zajebany w akcji... rozsypałem kurwa całą resztę, w wyniku czego wyszło 230-250mg na łeb. Dobra wypite.
No i to co się zaczęło dziać potem to rozpierdol totalny. Nie było ani trochę podobnej euforii do tej, której uświadczyłem po 140mg. Była za to, momentami totalna dezorientacja i odkleja, średnia psychodela. Zamykając oczy miałem kurwa wrażenie, że mogę spać. Normalnie tak jakbym usypial, wyświetlaly mi się już sny. Momentami nie rozpoznawałem pokoju, w którym siedzieliśmy, raz miałem wrażenie, że porusza się on w jakimś tunelu czasoprzestrzennym, kilkukrotnie miałem potężne przewidzenia(siedzieliśmy w ciemności). Momentami gadałem od rzeczy. Nie do końca wszystko pamiętam. ALE. Nie dlatego, że mi się ujebal film (tak jak czytałem w necie, że może być po dużych dawkach), tylko bardziej przez natłok wrażeń.
To brzmi źle i być może strasznie, ale wtedy mnie to nie przerażało i było na swój własny sposób przyjemne.
Na koniec, zarzuciłem 300mg kody i drzemałem co jakiś czas się budząc. Kumpel nie zmrozyl oka. Następny dzień obył się bez jakiś jazd na bani, ale byłem mocno wykończony przez niewyspanie. W ciągu dnia zrobiłem jednogodzinną drzemkę(bardziej teleport w czasie niż sen). Na koniec dnia wyszedłem że znajomymi pić wódę, po czym po powrocie poszedłem normalnie spać. Następnego dnia czułem się już normalnie.
Kumpel zaś, na którego zadziałało normalniej, miał problemy z zaśnięciem przez dobre 2-3dni.
Jeżeli ci się chciało to przeczytać i masz jakąś wiedzę, to pomóż mi odpowiedzieć na pytania:
1) Dlaczego tak się stało, że na niego działało normalnie, a na mnie praktycznie same uboki? Ja rozumiem, że mefa prawdopodobnie wysrala mnie z serotoniny, ale w takim wypadku nie powinno również zadziałać na kumpla. Wiem też, że te uboki świadczą tylko o mojej głupocie i o lekkim przedawkowaniu, ale czasu nie cofnę i na szczęście, jak na razie, wyszedłem bez szwanku.
2) Po takiej ostrej zabawie ile powinienem odczekać do kolejnego emkowania?
3) Nie podoba mi się trochę to zmulajace działanie emy. Czy można czymś je podbić/przyspieszyc, tak, żeby nie zabić jej działania? Czytałem o fecie, ale różne są co do tego opinie.
Przedawkowales po prostu grubo. Czasem tak jest, że ten sam towar na jednych działa tak, na drugich trochę inaczej. Ostatnio też miałem mało euforii w porównaniu do znajomych. Może jadłes jakiś DXM parę dni przed? :p
Miesiąc przerwy minimum, moim zdaniem. Tzn zadziala po dwóch tygodniach, nawet i tygodniu, ale nie będzie to 100% potencjału.
Za pierwszym razem wziąłem pół gdzie dawka według opisów to około 150 mg i
raczej nic nie poczułem, piłem wtedy piwo to może trochę zagłuszyło odczucia.
Po miesiącu czasu wziąłem znów pół innej (gorzki smak) lecz dawka według opisu to około 220 mg i przez chwilę coś
się ładowało lecz szybko odpuściło. Po dwóch godzinach kolejne pół no i słabo raczej.
Duże źrenice i lekki nieogar.
Byłem trochę zmęczony i niewsypany, nie wiem czy to mogło mieć wpływ.
Stwierdziłem, że to raczej substancja która potęguje doznania a siedząc na łóżku w domu przed tv raczej mocnych doznań nie przeżywam.
Chciałbym po przerwie przetestować w takich warunkach aby wiedzieć czy coś tam siedzi czy wyjebka. Jakieś pomysły ?
Dyskoteki teraz wiadomo odpadają
W sumie wtedy byłem po obiedzie a co do serotoniny to jeśli odpowiada ona za dobry nastrój to może być obniżona.
Aha na następny dzień lekki spadek nastroju co jak czytałem jest normalne.
Wydaje mi się, że dobre nastawienie i otoczenie są ważne.
Kurde chciałbym wypróbować na jakimś festiwalu w otoczeniu muzyki i fajnych ludzi.
Jeśli nic innego nie wrzucasz to nie kwestia serotoniny. Leków żadnych nie bierzesz? Przeciwdepresyjnych? Jeśli nie to albo niestety nie masz emki, albo dziwnym trafem pelny żołądek całkiem nie pozwolił jej się załadować.
Niestety stawiałbym na pierwszą opcje. Odczekaj dwa tygodnie i wrzuć na w miarę pusty żołądek 150mg, będziesz mieć pewność.
Żołądek też powinien być pusty, kiedyś że 2-3 godzinki przed wrzuceniem pixy zjadłem troszkę sledzi
Możliwe też że wyjebka
Edit: mala
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Rekordowa liczba zgonów po narkotykach w Berlinie. Nie żyje około 300 osób
Zażywanie narkotyków doprowadziło w ubiegłym roku w Berlinie do śmierci około 300 osób; to najwyższa odnotowana dotąd liczba - podała we wtorek agencja dpa, powołując się na dane Visty, berlińskiej organizacji zajmującej się pomocą uzależnionym.
Rok po częściowej legalizacji w Niemczech: młodzież nie sięga po marihuanę częściej
Federalny Instytut Zdrowia Publicznego przebadał ponad 7 tysięcy Niemców w wieku 12–25 lat rok po wejściu w życie ustawy konopnej. Wśród nastolatek, nastolatków i młodych kobiet nic się nie zmieniło. Jedyny istotny wzrost odnotowano u młodych mężczyzn — ale ten trend trwa nieprzerwanie od 2008 roku, czyli od szesnastu lat przed legalizacją.
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów
Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.