Bardzo czesto po dluzszym zażywaniu danej substancji spada na nią tolerancja, lecz nie o tym chciałbym nadmienić.
Zauważyłem po sobie (jak pewnie i większość z Was), że po kilku latach zażywania danej substancji, wystarcza mi normalna dawka, nie musze sięgać po niewiadomo jaką ilość i to się ma tak samo na przykład starym akusom wystarczą dwa piwka, aby być pijanym.
Jak jest u Was? Pytanie głównie kieruję do starych wyg. Również nie musicie już sięgać po ogromne ilości substancji, wystarcza mały buch, lampka wina?
Sila dzialania czesto tak slabnie, ze substancji nie oplaca sie juz brac, bo uboki przerastaja, lub odczucia nie sa takie niesamowite.
Tymbardziej z wiekiem.
Ale w mam 2 przyklady u mnie:
1. fenibut - nie jest tak euforyczny jak jakiedys, lecz po dzieleniu dawki na drwie porcje i odstawieniu innych substancji, zaczal mnie mocniej kopac.
Nie koniecznie bardziej euforycznie, po prostu szybciej czuje ze wzielem za duzo.
Feniubta biore tylko od niecalego roku, naduzywajac tylko kilka razy - dawkami, nie ciagami.
2. mj - potrafilem leciec w ciagach, on/off przez ok. dekade. Ale zazwyczaj nie chodzilem zjarany caly dzien, tylko od wieczora.
Kocham mieszac ja z kazda z substancji.
Dlugi czas byla, i nadal jest moja substancja do relaksu.
Od kiedy pojadlem troche psychodelikow, stala sie nudna.
No chyba ze mowimy o miksach, dla mnie nadal nadaje sie znakomicie do wszystkiego.
Lecz nie jaram nawet w kazdy weekend, po mj jest mi fajnie i euforycznie, nawet bardziej jak kiedys, ale nie czuje zbytniej potrzeby czestego jarania i samo mj jest troche mulace dla mnie.
Ogólnie ma się to głównie do marihuany, później po latach bakania Ty upalisz sie jak szkop a tego co pali lata jedynie posmyra.
Nigdy u siebie nie zauważyłem objawy spadku tolerancji, wręcz przeciwnie, na wiele substancji idzie ona w górę.
29 lipca 2021Fruktoza pisze: Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale czy szybkie upijanie po długoletnim piciu nie wynika z uszkodzenia wątroby (lub innych narządów?).
Tolerancja na alkohol spada na takiej zasadzie, ze watroba jest rozjebana i nie metabolizuje alkoholu. W zadnym wypadku nie wystarczy lampka wina, tylko po prostu alkohol nie spada i sie akumuluje przez co czuc roznice od poprzedniej toleracji. Taki efekt pojawia sie przy wiekszej iosci alko, kiedy watroba dostanie w dupe i wtedy mozna trzezwiec kilka dni jak sie wypilo w jeden dzien, ale jak by sie pilo przez tydzien, to by sie tak tego nie poczulo.
Natomiast z marihuana chodzi np. od dopamine, jak sie duzo pali, to bez palenia zmienia sie chemia mozgu i ma sie wieksza dopamine. Wtedy ziolo dziala znacznie mocniej i mozna np. w momencie zapalenia dostac psychozy, wlasnie od nadmiaru dopaminy.
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży
Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.
